Prokuratura Okręgowa w Lublinie wszczęła postępowanie w sprawie zdarzenia, jakie miało miejsce wczoraj na szlaku kolejowym w Puławach. Jak już informowaliśmy, około godziny 16 na stacji kolejowej w Puławach jadący ze Szczecina do Dorohuska, a następnie na Ukrainę, pociąg towarowy został awaryjnie zatrzymany. Maszynista o wszystkim zaalarmował dyżurnego ruchu, a ten zaś policję i straż ochrony kolei.
Na miejsce natychmiast skierowano patrol pełniący służbę w ramach operacji TOR. Składał się on z policjanta, żołnierza WOT oraz strażnika ochrony kolei. Mundurowi zastali między wagonami mężczyznę. Okazał się nim obywatel Mołdawii. 25-latek posiadał torbę, w której ujawniono m.in. telefony komórkowe, sprzęt elektroniczny, karty SIM, powerbank oraz dokumenty w języku rosyjskim.
O zdarzeniu powiadomiono Prokuraturę Krajową, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Delegaturę Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralne Biuro Śledcze Policji. W prowadzonych na miejscu czynnościach wyjaśniających uczestniczyli również lubelscy policjanci.
Teraz dalsze działania w tej sprawie prowadzi wydział do spraw wojskowych lubelskiej prokuratury. Ten sam, który zajmuje się poprzednimi incydentami, jakie miały miejsce na szlaku kolejowym Lublin – Warszawa jesienią ub. roku.
Wiadomo już, że 25-latek dzień wcześniej wjechał do Polski z Białorusi przez przejście graniczne w Terespolu. W Puławach wszedł na teren kolejowy i skierował się do maszynisty pociągu towarowego złożonego z cystern z olejem napędowym. Skład oczekiwał na bocznym torze na możliwość kontynuowania jazdy.
Mężczyzna chciał, aby maszynista zabrał go do lokomotywy celem podwiezienia na granicę. Ten odmówił wskazując, iż jest to pociąg towarowy a nie pasażerski i przewożenie w nim osób jest zabronione. Kiedy dyżurny ruchu dał zielone światło do ruszenia, maszynista zorientował się, że wagony są zablokowane. Później wyszło na jaw, że w trzech z nich zaciągnięto mechaniczne hamulce postojowe.
Kolejarze wskazują, iż gdyby nie czujność maszynisty, który odkrył zablokowane hamulce, wówczas mogłoby dojść do uszkodzenia torów, a w konsekwencji nawet wykolejenia pociągu. Cały skład został także dokładnie sprawdzony przez policjantów pod kątem podłożenia materiałów wybuchowych. Nic jednak nie znaleziono.
Obecnie obywatel Mołdawii przebywa w policyjnej celi. Niebawem mają być wykonywane z jego udziałem dalsze czynności. Na razie służby analizują co dokładnie robił w Polsce, jaki był jego cel przyjazdu do naszego kraju, a przede wszystkim co chciał osiągnąć blokując w pociągu hamulce. Sprawdzane są także jego kontakty oraz sprzęt, jaki ze sobą posiadał. 25-latek posługuje się językiem rosyjskim, jednak na razie śledczy zaznaczają, iż za wcześnie jest, aby stwierdzać, że mógł on działać na zlecenie kogoś z tego kraju.
16 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wincyj wpuszczajta tego luda !!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jeszcze mało mamy własnych problemów to trzeba żeby sowiecka swołocz się nawzajem tu zwalczała. Albo naród trzęsie portkami co to będzie jak się ta pseudowojna skończy i zaczną na tu zjeżdżać weterani. Tylko ktoś zapomina, że tu nie banderland i w ogóle nikt taki nie powinien nogi u nas mieć prawa postawić.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jeszcze mało mamy własnych problemów to trzeba żeby sowiecka swołocz się nawzajem tu zwalczała. Albo naród trzęsie portkami co to będzie jak się ta pseudowojna skończy i zaczną na tu zjeżdżać weterani. Tylko ktoś zapomina, że tu nie banderland i w ogóle nikt taki nie powinien nogi u nas mieć prawa postawić.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
na zlecenie PISu wszystko na Tuska , aby wrócić do koryta
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A w wiadomosciach mowily ze to Estonczyk
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Estończyk to miał na granicy w kieszeni części granatu