Nowe ustalenia śledczych rozwiewają wszelkie wątpliwości. Obiekt, który spadł na Lubelszczyźnie, nie był dronem, lecz uzbrojoną rakietą z dużą ilością materiału wybuchowego. Siła detonacji była ogromna – eksplozja pozostawiła kilkumetrowy krater i rozrzuciła szczątki pocisku na setki metrów.
Podobno w stronę granicy leciało ich ze 20. Na przynajmniej dwóch siedziały Jagna i jej kumpela z sejmu.
jak spwlb będzie się panoszyc nad domami ròwniez spadnie jak będzie na przeciągnięciu jeszcze chciał się wspinać jak teraz