Sobota, 03 października 202603/10/2026
690 680 960
690 680 960

Pożar samochodu w Lublinie. Świadkowie ruszyli z gaśnicami i uratowali auto przed całkowitym spaleniem

Gdy spod maski samochodu zaczęły wydobywać się kłęby dymu, liczyła się każda sekunda. Zanim na miejsce dotarły służby, kilku przypadkowych kierowców chwyciło za gaśnice i wspólnymi siłami stłumiło płomienie.

W czwartkowe popołudnie, 30 lipca, na al. Spółdzielczości Pracy w Lublinie, w rejonie skrzyżowania z ul. Dożynkową, doszło do pożaru samochodu osobowego. Dzięki błyskawicznej reakcji świadków udało się opanować ogień jeszcze przed przybyciem służb ratunkowych.

Jak wynika ze wstępnych ustaleń, kierująca Oplem kobieta jechała w kierunku Lubartowa. W pewnym momencie zauważyła dym wydobywający się spod maski. Nie zwlekając ani chwili zatrzymała pojazd i opuściła go.

Widząc rozwijający się pożar, świadkowie natychmiast ruszyli z pomocą. Choć powszechnie wiadomo, że pojedyncza gaśnica samochodowa ma ograniczoną skuteczność, tym razem kluczowe okazało się zaangażowanie kilku osób. Kolejni kierowcy przynosili swoje gaśnice, dzięki czemu udało się skutecznie stłumić płomienie i nie dopuścić do ich rozprzestrzenienia się na pozostałą część pojazdu.

To właśnie ta wzorowa, obywatelska postawa świadków sprawiła, że samochód udało się uratować przed całkowitym spaleniem. Ich szybka reakcja pokazała, jak wiele może zdziałać współpraca i gotowość do niesienia pomocy innym uczestnikom ruchu drogowego.

Na miejsce zadysponowano straż pożarną oraz policję. Strażacy dogasili zarzewia ognia i sprawdzili pojazd, natomiast policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia na czas prowadzonych działań.

 


fot. lublin112.pl, nadesłane Jakub, Bartłomiej.


Ustaw lublin112.pl jako preferowane źródło w Google

15 komentarzy

  1. Ocena: 15

    Brawo dla tych Panów za postawę, odwagę, ludzkie zachowanie i dobre serca

  2. Ocena: 9

    Pociągnąć za rączkę z szoferki zawsze można. Większa luka dla gaśnic, a może ktoś by miał rękawice? Ja wożę w drzwiach

    • Ocena: -6

      Dziwny masz sposób transportu rękawic…
      „Ja wożę w drzwiach..”
      Czyli rozumiem że jak ich potrzebujesz to pierw musisz je rozkręcić by wydostać z nich rękawice…
      🤔🧐🙆😅

  3. Otwarcie maski to dopływ tlenu i wybuch ognia. Bardzo dobrze się zachowali. Pomijając to, że otwieranie maski gołymi rękami to jest dopiero komedia.

    • Ocena: 10

      Nie ma czasu na szukanie rękawiczek czy szmatek. Brawa dla chłopaków! Naprawdę, rewelacja!

  4. Wielkie brawa dla pomagających. Poświecili swoje gaśnice aby pomóc potrzebującej kobiecie.

  5. Ocena: -2

    To w aucie trza mieć gaśnicę ? Oooo …. 🤔

  6. Ja bym dał tym kierowcom po 2000 zł mandatu i 15 punktów za to że ugasili to auto. Na bank mieli przeterminowane gaśnice.

  7. Czy spalił się cały czy część – raczej szrot.

  8. Ocena: -28

    Komentarz ukryty, pokaż

    Ale profesjonalna akcja! Maski nawet nie otworzyli, a dmuchają gaśnicami po blasze. Podstawa w takiej sytuacji to otworzyć maskę (albo chociaż uchylić na szczelinę), odpiąć akumulator i dopiero działać gaśnicą. Bez odcięcia prądu i dopływu do źródła to tylko marnowanie proszku. Akcja jak z komedii!

    • Ocena: 19

      To otwórz sobie maskę geniuszu.

    • Ocena: 5

      ooo ekspert na miarę dzbana roku spod znaku oze sroze

    • To jak odpiąć akumulator uchylając klapę?
      Chłopaki robili co mogli. Reszta w dupie miała i sobie spokojnie przejeżdżała.
      To nie byli profesjonalni strażacy, zwykli obuwatele. Pomagali jak mogli i im się udało. Fajnie się krytykuje siedząc w chacie dupą w fotelu, no nie?

    • Ocena: 0

      Ale Ty jestes baranem, otworzenie maski to wybuch ognia, akumulator ci w niczym nie przeszkadza. Oni zachowali sie wzorcowo, a za takie porady pseudospecjalistów to dziękujemy.
      Ps. chcialbym zobaczyc jak otwierasz palącą się maskę i w ogniu odpinasz akumulator

    • byłeś wicziałeś pało ?

Dodaj komentarz

Z kraju

Lubelski biznes

Biznes i handel

Polityka

Społeczeństwo

Zdrowie i styl życia

Nauka i technologia