Przejdź do treści
środa, 7 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Niedaleko Lublina powstanie zalew z czystą wodą i miejscami do rekreacji. Budowa ruszy za kilka dni

W odległości dokładnie 7 km od granicy Lublina rozpoczynają się prace związane z budową zalewu. Zbiornik ma też pełnić funkcje rekreacyjne. Zgodnie z planem, ma być gotowy za 18 miesięcy,

W środę podpisana została umowa na budowę zalewu, jaki powstanie na terenie podlubelskiej gminy Jastków. Zbiornik wodny będzie zlokalizowany w miejscowości Panieńszczyzna, pobliżu „starej” trasy Lublin – Warszawa i drogi powiatowej prowadzącej do Sieprawic i Tomaszowic. Będzie miał on powierzchnię ponad 13 hektarów, przy czym lustro wody zajmie blisko 11 hektarów.

Pomysł budowy tego obiektu znany jest od ubiegłego wieku, jednak dopiero kilka lat temu wszystko zaczęło nabierać realnych kształtów. Zalew powstanie na łąkach wzdłuż rzeki Ciemięga, a więc w żaden sposób inwestycja nie koliduje z istniejącą zabudową. Jest to teren zalewowy, a tym samym nawet nie wykorzystywany przez rolników. Co więcej, nie zostanie naruszona również sama rzeka. Projekt zakłada jedynie oczyszczenie koryta ze znajdujących się w nim gałęzi i nawisów.

Zalew ma przede wszystkim pełnić funkcję retencyjną, jednak jak wskazują władze gminy, bardzo ważny będzie także jego wpływ na mikroklimat oraz poziom wód gruntowych. Gmina bowiem od wielu lat zmaga się z problemem niedoboru wody, który szczególnie zauważalny jest w gorące i suche letnie miesiące, kiedy to konieczne jest jej ograniczanie przez mieszkańców. Zbiornik będzie pełnił również funkcję rekreacyjną. Powstanie tam plaża, pomosty, łowisko dla wędkarzy, czy też ścieżka rowerowa.

Na etapie projektowania zalewu dużo prac włożono w zapewnienie wysokiej jakości wody. Przy pomocy szeregu specjalistów zaplanowano innowacyjny system hydrofitowy, którego zadaniem będzie oczyszczenie wody. O jakość i czystość wody w zbiorniku mają dbać biologiczne i chemiczne procesy oraz odpowiednia roślinność. Jednym z efektów tego rozwiązania ma być ograniczenie do minimum możliwości zakwitu sinic, z którym to zmaga się wiele jezior czy zalewów.

Inwestycja ma kosztować blisko 6,3 mln zł, z czego gmina ze swojego budżetu wyłoży niecały milion złotych. Resztę, czyli 5,3 mln zł to dofinansowanie z Programu Inwestycji Strategicznych. Prace mają rozpocząć się od razu, gdyż jak wskazuje wykonawca, jest spora szansa, że obiekt będzie gotowy pod koniec roku. W pierwszej kolejności prowadzona będzie wycinka drzew, których do usunięcia jest ponad 1,3 tys. W większości są to tzw. samosiejki. Następnie ruszą parce ziemne. Czas, jaki został zapisany w umowie na realizację obiektu to 18 miesięcy.

(fot. UG Jastków)

35 komentarzy

  1. Ejfasz
    Odpowiedz

    Super prowincja będzie się miała gdzie bydlowac

  2. ????
    Odpowiedz

    Jastków to taka wspaniałą gmina, wszystko już naprawione i wybudowane, że tylko zalewu jej potrzeba. Ciekawe jaki pisuar na tej inwestycji zarobi, prawda Pani Wójt?

    1. On
      Odpowiedz

      Narzekasz na Jastków, to się przeprowadź do zeteselowskiej Konopnicy. Jeszcze zatęsknisz za rudą panią wójt.

  3. Szur
    Odpowiedz

    Jak jeden zalew budują to pewnie drugi osuszą i bloczki będą stawiać?.

  4. Obserwator
    Odpowiedz

    To nie lepiej zbudować tam cmentarz na nieboszczyków pokowidowych.

  5. ..........
    Odpowiedz

    Będzie takie samo mulenie jak w zemborzyckim?

  6. o.O
    Odpowiedz

    ostatnie zdjęcie – dwie kobiety bez maseczek i mężczyzna z maseczką na brodzie. czemu to służy?

    1. Janusz Parnik
      Odpowiedz

      Żeby głupi miał pytanie hihihihi.

    2. ..........
      Odpowiedz

      To nie maseczka, to ochraniacz na brodę.

    3. Sratatata Rata Tuj
      Odpowiedz

      Służy dekoracji – tak trudno się domyślić ?

    4. Franio
      Odpowiedz

      Z kobietami wszystko w porządku. To mężczyzna nie trafił maseczką w odpowiednie miejsce. Podobnie jak z okularami.

  7. Lily
    Odpowiedz

    Przecież suszę zwykle mamy, śniegu mało, deszczu mało, jak to się ma utyrzymać?

    1. Franio
      Odpowiedz

      W Lublinie z wodą byłby problem, bo wszystko zakostkowane pod parkingi. Natomiast niezabetonowana dolina ciemięgi zbiera wody deszczowej tyle samo co zawsze (od czasu wprowadzenia tam melioracji).
      Średnia roczna opadów nie zmienia się istotnie.

    2. Chichotnik, jajcarz (niepotrzebne skreślić)
      Odpowiedz

      Pomyślano o dostawach „Nałęczowianki” w butelkach (niegazowanej).

  8. December
    Odpowiedz

    Czy w tym kraju żadna inwestycja nie może się odbyć bez wpychania na siłę ścieżek rowerowych? Masakra.

    1. Franio
      Odpowiedz

      A to Ci odkrycie. Że drogę rowerową można poprowadzić np. przy starej linii kolejowej, albo wałem przeciwpowodziowym, a nigdy jeszcze nie wybudowano nowej linii kolejowej czy autostrady przy budowanej drodze rowerowej. Wyczuwam spisek lewaków i wegetarian.
      Windy też buduje się w niektórych budynkach, zaś dobudowanego do windy bloku jeszcze nie widziałem.

      1. Kaczysta
        Odpowiedz

        Franiu, rowerzyści powinni jak nazwa wskazuje- rowami! Nie byłoby wtedy z nimi problemów.

    2. i kierowca i rowerzysta
      Odpowiedz

      I bardzo dobrze.
      Masakra to jest wtedy gdy rowerzyści nie mają wyboru i muszą jechać ulicą, a ty ciągle zwalniasz bo nie masz jak wyprzedzić.
      Gdybyś był kierowcą to wiedziałbyś co się zmieniło na Osmolickiej (do Cienistej) i na samej Cienistej.
      Wiedziałbyś jak kiedyś wyglądała jazda na odcinku Radawiec (lotnisko) do samych Bełżyc.
      O jeżdżeniu po samym Lublinie już nie wspomnę.

      1. Franio
        Odpowiedz

        Chciałbym dodać, że problem z wyprzedzeniem rowerzysty mają tylko kierujący samochodami. Wyprzedzenie rowerzysty przez: motorower, motocykl czy przez innego rowerzystę nie stanowi problemu.
        Więc jeżeli ktoś ma z tym problem, to zawsze może wybrać pojazd bardziej przystosowany do poruszani się po drogach, na których odbywa się większy ruch rowerowy.
        Inna sprawa, że rowerzystę wyprzedza się podobnie jak traktor, przy czym rowerzysta nie ogranicza widoczności w takim stopniu jak traktor. Więc jeżeli już co należałoby budować, to raczej drogi dla traktorów.

    3. Franio
      Odpowiedz

      Czyli też jesteś zwolennikiem rowerów na jezdni, a nie na paradrogach dla rowerów. Nie sądziłem, że się kiedyś z Tobą zgodzę.

    4. Wieś Sław
      Odpowiedz

      Jak rodzinny samochód wam się rozleci, a na inny kasy zabraknie to mus będzie na rower się przesiąść, a tu ścieżka rowerowa jak na zawołanie będzie gotowa.
      Doceń to.

      1. Franio
        Odpowiedz

        On z tych, co na rowerze nie jeździ, bo rowerzyści to $#@$#$#@$#, ale rower na balkonie pod plandeką trzyma.

    5. Franio
      Odpowiedz

      W tym kraju, ścieżek rowerowych jest wyjątkowo mało w porównaniu do innych (myślę zachodnimi i bardziej rozwiniętych) krajów.
      Nawet licząc te, byle jak i byle którędy poprowadzone drogowe kikuty, prowadzące donikąd.

    6. Franio
      Odpowiedz

      Co to znaczy na siłę?

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia