Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Kierowców zaskoczyło wykluczające się oznakowanie. „Co urzędnicy mieli na myśli?”

Otrzymaliśmy od kierowców sygnały dotyczące oznakowania jednej z lubelskich ulic. Chodzi o znaki, które wzajemnie się wykluczają. Szybko udało nam się ustalić, skąd wziął się problem.

fot. lublin112.pl

Problem z „chaosem informacyjnym” jeżeli chodzi o oznakowanie dróg, znany jest kierowcom od dawna. Ich spostrzeżenia potwierdzili w tym roku również inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli, którzy postanowili sprawdzić, na ile poważne jest błędne, nieczytelne lub nadmiarowe oznakowanie, oraz jak istotny wpływ ma to na bezpieczeństwo.

Raport był miażdżący. Okazało się, że źle ustawione, nieczytelne lub uszkodzone znaki wprowadzają kierowców w błąd, natomiast szereg umieszczonych przy rogach reklam utrudnia ich dostrzeżenie. Do tego 89 proc. ankietowanych kierowców wskazało, że znaków jest za dużo lub zdecydowanie za dużo, a 67 proc., że polskie drogi nie są oznakowane prawidłowo, a samo oznakowanie wysyła niejasne komunikaty zarówno kierowcom, jak i pieszym.

Otrzymaliśmy od kierowców przykład tego typu sytuacji. Chodzi o znaki, jakie są ustawione na łączniku ul. Grafa ze „starą” Łęczyńską w Lublinie. Jadąc w kierunku osiedla, po prawej stronie widzimy znak B-43 oznaczający wjazd do strefy, w której obowiązuje zakaz przekraczania prędkości 30 km/h. Jednocześnie po lewej stronie znajduje się znak B-44 informujący o końcu strefy z ograniczoną prędkością.

– Zastanawia mnie, co na myśli mieli urzędnicy zatwierdzający projekt organizacji ruchu w tym miejscu. Mało tego, czy pracownicy firmy, którzy montowali oznakowanie, nie zauważyli, że znaki te wzajemnie się wykluczają? – pisze pan Grzegorz.

Okazuje się jednak, że projekt organizacji ruchu jest w pełni prawidłowy, podobnie jak montaż oznakowania. Mianowicie doszło tu do aktu wandalizmu. Jak ustaliliśmy, znajdujący się po lewej stronie znak został przez nieznaną osobę odwrócony.

W tym przypadku nieodpowiedzialne zachowanie wywołało tylko zdziwienie kierowców, jednak potrafi ono być bardzo niebezpieczne. Szczególnie jeżeli dotyczy znaków np. wskazujących pierwszeństwo przejazdu. Za tego typu czyny grożą wysokie mandaty.

21 komentarzy

  1. Kajka
    Odpowiedz

    W Lublinie nie ma gospodarza. Żuk z fujarą tylko myślą jak grabić mieszkańców.

  2. m
    Odpowiedz

    Biedni ci kierowcy. Nie umieją używać własnych rozumków, tylko szukają pomocy w mediach żeby ktoś za nich rozwikłał tę jakże trudną zagadkę.

    1. rudypies wonn
      Odpowiedz

      bo za to nieudacznicy powscy biora kasę

  3. Emeryt Milicjant
    Odpowiedz

    Co za tępe społeczeństwo. Każdy kto był zaskoczony powinien dobrowolnie oddać prawo jazdy, Nawet na egzaminie na kartę rowerowa ucza dzieci po której stronie drogi stoją znaki które obowiązują na drodze. Jesteście tak tępi że macie Policje na jaką zasługujecie jako społeczeństwo.

    1. Zygzak
      Odpowiedz

      Zanim coś napiszesz to pomyśl. We Włodawie w strefie zamieszkania natrafiłem na namalowane przejście dla pieszych. Oczywiście znaku pionowego nie ma ale ktoś to namalował. Dobrze że powoli już schodzi farba. Gdzieś trafiłem też jedno skrzyżowanie (4 drogi) gdzie tylko przy jednej z nich stoi znak – A7, ustąp pierwszeństwa. Czyli jedziesz, z Twojej prawej nadjeżdża auto, zatrzymujesz się (zgodnie z regułą prawej ręki) a auto też się zatrzymuje bo ma znak A7. Witamy w Polsce!

      1. jaro gniady
        Odpowiedz

        gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie…. zgłosiłeś do odpowiednich służb? Czy wstałeś zrobiłeś siku i nadal śniłeś?

      2. Znak B-43
        Odpowiedz

        Mzoe to przejście sugerowane deklu?

        1. UPRośćmyTO
          Odpowiedz

          Dekle to ci, którzy w strefie zamieszkania (czyli tam, gdzie pieszy, nawet maluchy, może chodzić dowolnie i ma pierwszeństwo przed samochodem), malują pasy dla pieszych.
          .
          Tak jest np. w Świdniku -wyjeżdżając spod przychodni na Lotników Polskich na ulicę Niepodległości najpierw mamy w pełni oznakowane przejście dla pieszych, a tuż po nim koniec „strefy zamieszkania”.
          .
          Pomijając, że większość tych „stref zamieszkania” jest nielegalna, bo można ją ustanowić tylko tam, gdzie nie można rozgraniczyć ruchu pieszego od kołowego i tylko tam bezwzględnie należy się ochrona pieszego (np. ul. Kościuszki w Świdniku).

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy