Przejdź do treści
czwartek, 8 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Jedna osoba nie żyje po zderzeniu auta z łosiem na krajowej 19

W niedzielę wieczorem na drodze krajowej nr 19 doszło do tragicznego wypadku. Nie żyje jedna osoba, druga zaś została przetransportowana do szpitala.

Do wypadku doszło w niedzielę około godziny 22 na drodze krajowej nr 19 w Modliborzycach, na odcinku Kraśnik – Janów Lubelski. Samochód osobowy zderzył się tam z łosiem.

Na miejscu interweniowały służby ratunkowe. Z informacji, które nam przekazano wynika, że nie żyje jedna osoba, ofiara to 19-latek, zaś jedna została przetransportowana z obrażeniami ciała do szpitala.

W rejonie wypadku pracują policjanci, trwa ustalanie dokładnych okoliczności zdarzenia.

Na drodze krajowej występują utrudnienia w ruchu, częściowo zablokowany jest jeden pas, auta przepuszczane są wahadłowo.

2018-05-20 23:15:14
(fot. Policja Janów Lubelski)

39 komentarzy

  1. j32
    Odpowiedz

    Miło inteligentnych i kulturalnych poczytać. Więcej takiej kultury osobistej i na drogach na pewno będzie bezpieczniej. Szerokości ….

  2. łoś - głos lasu
    Odpowiedz

    my tu byliśmy zawsze a te ludzie sobie tu droge zrobili i myślą że teraz oni tu są pany, gnają na złamanie karku że ich nawet nie zobaczysz wcześniej tylko już cie potrąca taki jeden z drugą, jakieś tabliczki nastawiali i myślą że my umiemy to czytać i będziemy sie stosować do ludzkich jakis praw… a my tam mamy wodopój za drogą a ostatnio Zdzicho szedł smalić kopyta do Jolki … no i nie doszedł… weźcie sie ludzie zastanówcie co robicie ??!!

  3. Taka prawda
    Odpowiedz

    A Ty popatrz na filmy gdzie kierowcy wielokrotnie nie są w stanie uniknąć zderzenia, też jest ich duża ilość. Nie będę się z Tobą licytował, widocznie mało jeździsz w nocy, w dzień to nie problem zauważyć gdy coś takiego Ci wbiegnie wprost przed maskę.
    Kierowcy łamiący przepisy też utrudniają życie na ten drodze.

  4. zzz
    Odpowiedz

    A co się stało z łosiem? Proszę mnie źle nie zrozumieć, bo zastanawiam się czy auto bezpośrednio uderzyło w zwierzę i taki efekt, czy po kolizji z nim zatrzymało się np. na drzewie?

    1. gekon
      Odpowiedz

      a po co wnikać jak można od razu postawić diagnozy i rozwiązania…

  5. Mps
    Odpowiedz

    Niestety ale takie zdarzenia mają miejsce i nie można tu winnic ludzi ..nie każdy w końcu jezdzi jak wariat..ani drogowców..bo znaki nie takie..ani zwierzyny..bo wyszedł z lasu..smutne..ale w dzisiejszych samochodach ..plastikowych? gdzie szukać jakiejkolwiek ochrony..co po poduszkach jak ludzi trzeba wycinać specjalistycznym sprzętem ..!!!Oszczędności na materiale..skutki przykre ?Życzę wiele sił rodzinie do wytrwania w tak trudnych dla NICH chwilach..???

    1. Człowiek
      Odpowiedz

      Jesteś jedyną mądra osobą w tym gronie.

  6. Wojciech
    Odpowiedz

    W takim przypadku niech wypowiedzą sie „ekolodzy”… Jest dzikiej zwierzyny zbyt dużo. Trzeba tą populację(dzika zwierzyna) regulować poprzez odstrzał selekcyjny, a nie w wypadkach drogowych.

    1. Dyzio
      Odpowiedz

      Zwierząt jest tyle ile trzeba, ludzi jest za duzo 🙂

    2. Typowy Janusz
      Odpowiedz

      To ludzi na drogach jest za dużo.30 lat temu to był jeden samochód na wsi a teraz po 2-3 jeżdżące szroty w jednej rodzince.

  7. Zygmuś
    Odpowiedz

    Dla znacznej grupy tego społeczeństwa ważniejsza jest ekologia od życia ludzkiego … Żal się robi. Powinno takiemu „ekologowi” dziecko zginąć dopiero by coś zrozumiał pusty łeb.

    1. abażór
      Odpowiedz

      idź się pomódl do kościoła bo z kompa może nie zadziałać…

  8. Vacek
    Odpowiedz

    Dopóki kierowcy nie będą traktować jazdy samochodem jak ciezkiej pracy i niezaczną jeździć w skupieniu dopóty będzie dochodzić do takich zdarzeń.

  9. Tofik
    Odpowiedz

    Stawianie znaku jest bezsensowne. Zamiast zlikwidować przyczynę to robi się pośrodku. To samo z dziurami zamiast naprawić znak 30km/h. Żadne rozwiązanie

    1. Tomek
      Odpowiedz

      Tak jest. Drzewa powycinać, zwierzęta wyrżnąć, rowy zasypać, wyprostować zakręty… I po kłopocie.

      1. Typowy Janusz
        Odpowiedz

        I samochody zutylizować. niech idioci zaczną z buta chodzić chociaż też znając ich mogą nogi sobie połamać bo nawierzchnia była śliska.

        1. w
          Odpowiedz

          Brawo. Brawo. Wreszcie ktoś mądry. Podpisuję się. Sanki dać bajakom, niech ciągną, to może im się nic nie stanie…

  10. marianescu
    Odpowiedz

    Do mnie znak „uwaga na dzikie zwierzęta” przemawia – zawsze zmniejszam prędkość. Doskonale wiem, że nie ograniczę tym do 0 prawdopodobieństwa zderzenia z dzikim zwierzęciem ale znacznie zwiększam szanse na swoje przeżycie i zachowanie zdrowia – ewentualne zderzenie nastąpi z mniejszą energią. Jadąc z mniejszą prędkością mam znacznie większe szanse na dostrzeżenie zwierzęcia zanim wyjdzie/wbiegnie na drogę, a w skrajnym przypadku wykonać jakikolwiek świadomy manewr.

    1. Adam
      Odpowiedz

      Myślisz że zmniejszenie prędkości tak bardzo redukuje ryzyko uderzenia w dzikie zwierze? To jak to się stało że jadąc 50 km/ uderzyłem w sarne która mi wybiegła na droge? Otóż wybiegła mi zza ogrodzenia budynku, jechałem w terenie zabudowanym, ta niska prędkość jedynie zredukowała mi zniszczenia, i może uratowała życie, bo sarna odbiła się od zderzaka, nie poleciała dalej na auto tj, maskę, szybe, dach.

    2. Rumsztyk
      Odpowiedz

      Czasami jak widzę samochody rozwalone na przydroznych drzewach, a ludzie którzy nimi jechali są w stanie agonalnym, to zastanawiam się czy te wypadki nie były spowodowane przez takie świadome uniki, byle nie walnąć w zwierzynę. Jest prawdopodobne że część z nich tak właśnie wyglądała, a świadkowie, kierowcy i pasażerowie nie przeżyli starcia z drzewem i nikt więcej nie dowie się czy tak było. Co by nie zrobić to i tak 4 litery z tyłu.
      Najgorsze jest to, że mamy 21 wiek, wchodzą na rynek pojazdy autonomiczne, a na takich drogach dalej jest niebezpiecznie i na dodatek jeszcze łosie biegają.

    3. Tommi
      Odpowiedz

      Nie wiem ile razy miałeś spotkanie ze zwierzeciem na jezdni? Bo ja bardzo dużo razy. I zdarzyło się, że prędkość uratowała zwierzę i mnie. Raz dzięki temu, że przyspieszyłem widząc biegnąca sarnę udało mi się być na tyle szybszym, że uderzyła w tylne koło, inaczej miałbym ja na chłodnicy. Natomiast innym razem jadąc dużo poniżej maksymalnej prędkości rozwaliłem sarnę i samochód na ponad 10 000 złoty. Akurat z dzikim zwierzęciem to jest loteria, wiem co mówię bo za kółkiem mam 2,5 mln km po Polsce i Europie.
      I żeby było jasne, to nie jest wina tych zwierząt, tylko nas ludzi. Nasze drogi przecięły tym zwierzętom ich naturalne szlaki i żerowiska. Budując drogi zapominamy o ekoduktach, o przepustach dla mniejszych zwierząt itp. itd.

      1. abażór
        Odpowiedz

        A ja jechałem z otwartymi oknami i sarna wleciała jednym i wyleciała drugim…. Głupoty piszesz, jak miałeś czas na przyspieszenie i sarna walnęła w tylne koło to mogłeś zmniejszyć prędkość i wtedy pobiegła by sobie dalej…

      2. gekon
        Odpowiedz

        Z tą prędkością się nie zgadzam ale z resztą masz rację. Przez te miliony km nigdy chyba nie spotkałeś zwierzęcia w nocy… To są ułamki sekundy jak wyskakują z krzaków w pole reflektorów i widoczności… w takim przypadku nie ma szans na jakąkolwiek reakcję nie mówiąc o przyspieszeniu… Jedyne co możesz zrobić to redukcja prędkości żeby w takich losowych sytuacjach zmniejszyć siłę uderzenia… lup zapirdalać i liczyć na szczęście… jak większość na drogach…

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia