Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Nie tylko papierosy. Na granicy wpadają przemytnicy ekstraktu z pławikonika, środków ochrony roślin czy też nasion

W przechwyconej przez funkcjonariuszy kontrabandzie królują papierosy, jednak nie brakuje różnych, czasami nietypowych rzeczy. Podsumowaliśmy, co w marcu zatrzymywano na przejściach granicznych w naszym regionie.

W marcu wśród przemycanych przez granicę w naszym regionie jak zwykle królowały papierosy. Przez cały miesiąc funkcjonariusze Lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego udaremnili przemyt ponad 76 tys. paczek, których wartość rynkową oszacowano na około 1 mln zł. Największe próby przemytu wykryto na przejściu w Małaszewiczach. W jednym z wagonów z drewnianymi zrębkami ukryte było 4,5 tys. paczek, kilka dni później, również w wagonie, tym razem pod ładunkiem drewna schowano blisko 2 tys. paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy.

Ponownie pojawiły się wyroby z chronionego, na mocy Konwencji Waszyngtońskiej pławikonika. Trzej obywatele Ukrainy próbowali wwieźć do Polski przez przejście w Hrebennem 1500 tabletek z ekstraktem z tego stworzenia. Specyfiki ukryte były w bagażach podręcznych. Wraz z wiosną pojawiają się próby przemytu środków ochrony roślin. Problem jest w tym, że oprócz braku zezwolenia, chemikalia przewożone są w opakowaniach bez etykiet i instrukcji użycia. Oprócz tego, że mogą one zniszczyć uprawy, to również spowodować poważne zagrożenie dla środowiska, a w konsekwencji dla zdrowia i życia ludzi.

Wśród nietypowych rzeczy, jakie usiłowano przemycić przez granicę, są ramki do miodu oraz nasiona facelii błękitnej. Natrafiono na nie w trakcie kontroli auta, którym w Hrebennem wjeżdżał do Polski 32-letni obywatel Ukrainy. Posiadał on 4,8 tys. sztuk elementów drewnianych ramek do miodu oraz 10 kg nasion. Na tym samym przejściu w bagażu 48-letniego obywatela Ukrainy znaleziono blisko 79 tys. euro, zaś u 20-latka również z tego kraju 20 tys. złotych i 8,5 tys. funtów szterlingów. Obaj mężczyźni nie zgłosili gotówki do odprawy celnej.

(fot. KAS/nadesłane)

4 komentarze

  1. urban
    Odpowiedz

    Ha, ha! A później te „środki ochrony” trafiają do lubelskich sadów i w jabłuszkach do waszych brzuszków. Nie ma co winić rolników, skoro to politycy oddali handel w zagraniczne ręce. Dzięki temu z ceny jabłka rolnik ma mniej niż połowę, w czym musi zmieścić jeszcze koszty produkcji.

    1. Chichot Losu
      Odpowiedz

      Aaa, to przez to polskie jabłka np. z sadu odległego o 5-10 km od Miasta Inspiracji (d. Lublin), są 2x droższe niż pomarańcze, czy banany przywleczone z drugiego końca świata

      1. Wieś Sław
        Odpowiedz

        Węgiel z odległej o kilkadziesiąt kilometrów Bogdanki też jest sporo droższy (choć niekoniecznie lepszy) od tego z Kolumbii przywiezionego statkiem, czy rosyjskiego zza Uralu ciągniętego pociągami.

  2. Chichot Losu
    Odpowiedz

    Jak widać ludziska mają sporo kasiorki, szkoda, że im zabrano… może to miał być jakiś datek dla upadającego ponoć toruńskiego radia… albo cooo..

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy