Blisko 100 kg szkodliwego dla ludzi amoniaku wyciekło w wyniku awarii nowej linii chłodniczej w zakładzie w Milejowie.
Przyczyną było rozszczelnienie instalacji chłodniczej na jednej z linii produkcyjnych. Była to nowo instalacja będąca w trakcie rozruchu. Jak wyjaśniał Adam Gruszecki – rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Łęcznej – Ze względu na to, że do wycieku doszło na linii powrotnej to amoniak był w stanie lotnym. Dzięki temu mogliśmy łatwiej zapanować nad oparami, które znajdują się w powietrzu. Doszło najprawdopodobniej do przerwania jednego z połączeń na przewodach doprowadzających substancję do urządzeń chłodniczych.
Zagrożenie natychmiast zostało wykryte przez pracowników firmy, którzy zamknęli dopływ amoniaku. W zakładzie znajduje się grupa ratownictwa chemicznego, która natychmiast rozpoczęła działania.
W pierwszej chwili przeprowadzono ewakuację 57 pracowników, którzy znajdowali się w hali w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca gdzie nastąpił wyciek. Następnie o zdarzeniu powiadomione zostały odpowiednie służby. Na miejsce przyjechało 7 zastępów straży pożarnej zarówno PSP jak i OSP a także pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie.
-W chwili gdy na miejsce dotarły pierwsze zastępy strażaków, pracownicy firmy już wcześniej ustalili miejsce awarii oraz odcięli dopływ amoniaku do tego fragmentu instalacji, także prawidłowo zadziałały wszystkie procedury bezpieczeństwa funkcjonujące w zakładzie. W działaniach uczestniczyło łącznie 30 ratowników ze straży pożarnej- tłumaczy Robert Gruszecki.
Przez pewien czas po zdarzeniu okoliczni mieszkańcy uskarżali się na dziwny zapach oraz uczucie pieczenia czy też swędzenia na skórze oraz w okolicach oczu. Jednak strażacy zapewniają, że stężenie gazu było znikome i całkowicie bezpieczne. Nie było więc potrzeby ewakuacji okolicy. – Od samego początku pracujemy ze specjalnymi miernikami, które określają zawartość szkodliwych substancji w powietrzu- tłumaczą.
Po godzinie 9 na miejscu wciąż trwały działania strażaków. Ustawione były kurtyny wodne oraz urwało wietrzenie pomieszczeń. Jak ustaliliśmy była to pierwsza tak duża awaria w tym zakładzie od początku jego istnienia. Zdarzały się owszem kilka razy wycieki amoniaku, jednak były one nieznaczne i nigdy nie zarażały pracownikom.
Na miejsce wezwani zostali pracownicy firmy która montowała feralną instalację. Mają za pomocą specjalistycznych narzędzi ustalić dokładnie miejsce gdzie doszło do wycieku oraz dokonać naprawy.