Studenci drukujący prace zaliczeniowe, biura rachunkowe, kancelarie, szkoły i małe firmy z Lublina mają ten sam problem: wkład kończy się w najmniej odpowiednim momencie, a jego wymiana potrafi kosztować tyle, co pół nowej drukarki. Większość kupujących patrzy wtedy wyłącznie na cenę na półce. To błąd, bo o rachunku decyduje coś innego.
Prosty wzór: cena wkładu przez wydajność
Na każdym tonerze i tuszu producent podaje wydajność, czyli liczbę stron, którą wkład powinien wydrukować. Wystarczy podzielić cenę przez tę liczbę. Ceny i wydajność popularnych wkładów podaje między innymi cennik sklepu Toner Service na stronie tonerylublin.pl, więc rachunek można zrobić na prawdziwych liczbach.
Przykład: zamiennik tonera Brother TN-1030 kosztuje tam od 60 zł i wystarcza na 1000 stron, czyli strona wychodzi po około 6 groszy. Wersja TN-1030XL kosztuje od 80 zł, ale drukuje 2000 stron, co daje około 4 groszy. Dopłata 20 zł obniża koszt każdej strony o jedną trzecią.
– Ludzie patrzą na cenę wkładu, a nie na to, ile stron z niego wyjdzie. Często wkład o 20 zł droższy drukuje dwa razy więcej – mówi Marcin Przybysz, właściciel Toner Service.

Oryginał czy zamiennik? Kiedy co się opłaca
Oryginalny wkład producenta drukarki to najpewniejszy wybór, gdy urządzenie jest jeszcze na gwarancji albo gdy liczy się powtarzalny kolor, na przykład w materiałach dla klientów. Zamiennik, czyli nowy wkład innego producenta, sprawdza się przy dokumentach biurowych, fakturach i większych nakładach. Warunek jest jeden: powinien pochodzić od dostawcy, który daje na niego gwarancję i podaje wydajność zbadaną według tych samych norm co oryginały. Najtańsze wkłady z aukcji internetowych to częsta przyczyna smug, bladych wydruków i komunikatów o nierozpoznanej kasecie, a wtedy oszczędność znika przy pierwszej reklamacji.
Koszt wkładu warto sprawdzić przed zakupem drukarki
Jeszcze większe różnice widać między urządzeniami. Zamiennik tonera HP 85A kosztuje od 80 zł i drukuje 1600 stron, czyli około 5 groszy za stronę. Zamiennik HP 80X w tej samej cenie wystarcza na 6500 stron, co daje nieco ponad grosz. W biurze, które drukuje 2000 stron miesięcznie, to różnica między mniej więcej 100 a 25 zł na miesiąc, czyli około 900 zł rocznie. Tych wkładów nie da się stosować zamiennie, bo pasują do innych modeli. Dlatego przed zakupem drukarki dobrze jest sprawdzić, ile kosztuje do niej toner.

Laser, kartridż czy butelka z tuszem?
Najdroższe w eksploatacji są małe kartridże atramentowe. Oryginalny czarny tusz HP 305 kosztuje od 60 zł i według producenta wystarcza na około 120 stron, co daje około 50 groszy za stronę. Butelka czarnego tuszu Epson 103 do drukarek EcoTank kosztuje od 50 zł, a producent podaje wydajność około 4500 stron, czyli mniej więcej grosz za stronę.
Tusz ma też wadę, o której mało kto pamięta: w rzadko używanym urządzeniu zasycha, a część atramentu idzie na czyszczenie głowicy. Toner tego problemu nie ma, więc przy kilku stronach w miesiącu drukarka laserowa jest spokojniejszym wyborem. Atrament wygrywa przy zdjęciach i kolorowych materiałach.
Ile to wychodzi w roku? Dwa przykłady
Student, który drukuje około 100 stron miesięcznie na drukarce z kartridżem HP 305, wydaje na tusz mniej więcej 50 zł miesięcznie, czyli 600 zł rocznie. Ta sama liczba stron z tonera TN-1030XL to około 4 zł miesięcznie i niecałe 50 zł rocznie. Różnica wystarcza na zakup prostej drukarki laserowej.
Domowe biuro drukujące 300 stron miesięcznie zapłaci za standardowy toner TN-1030 około 18 zł miesięcznie, a za wersję XL około 12 zł. W skali roku to ponad 70 zł oszczędności za samo wybranie większego wkładu do tej samej drukarki.

Wydajność z pudełka a prawdziwe wydruki
Liczba stron na opakowaniu pochodzi z testów prowadzonych według norm ISO, przy pokryciu kartki w około 5 procentach. To odpowiada krótkiemu pismu, a nie fakturze z logo czy stronie ze zdjęciem. Kto drukuje dużo grafiki, powinien przyjąć, że wkład skończy się wcześniej. Do porównań i tak najlepiej brać koszt strony, bo oryginały i dobre zamienniki są badane tą samą metodą.
Cztery sposoby na tańsze drukowanie
Pierwszy to zamiennik od sprawdzonego dostawcy, z gwarancją. Drugi to wkłady o podwyższonej wydajności, oznaczane literami X, H lub XL. Trzeci to napełnienie zużytej kasety, jeśli jest w dobrym stanie. Czwarty nic nie kosztuje: tryb ekonomiczny, druk dwustronny i czerń tam, gdzie kolor nie jest potrzebny, bo kolorowa strona kosztuje kilka razy więcej niż czarno-biała.

Tonery i tusze w Lublinie: policz przed zakupem
Koszt strony najłatwiej porównać, mając przed sobą konkretne wkłady do swojego modelu. Sklep Toner Service przy ul. Fryderyka Chopina 18/1 sprzedaje tonery i tusze w Lublinie od 2007 roku: oryginalne, zamienniki i napełniane. Większość popularnych wkładów jest dostępna na miejscu od ręki, więc nie trzeba czekać na paczkę ani płacić za wysyłkę. Sprzedawca dobierze wkład po symbolu starej kasety i powie, ile stron realnie z niego wyjdzie.
Do sklepu warto zabrać zużyty wkład albo zdjęcie jego etykiety i tabliczki znamionowej drukarki. Sklep jest czynny od poniedziałku do piątku w godzinach 8.30–17 i w soboty 10–14, a przed lokalem jest parking dla klientów. Dostępność i cenę można wcześniej potwierdzić pod numerem 81 463 44 63. Firmom z Lublina sklep dowozi zamówienia bezpłatnie, zwykle tego samego dnia, i wystawia fakturę.

Najczęstsze pytania przy ladzie
Skąd wiadomo, jaki wkład pasuje? Decyduje symbol na starej kasecie, a nie sama nazwa drukarki. Ten sam model bywa sprzedawany w kilku wersjach, z których każda wymaga innego wkładu.
Czy wersja XL pasuje do każdej drukarki? Nie zawsze. Wkłady o podwyższonej wydajności są przewidziane do konkretnych modeli, dlatego przed zakupem trzeba to sprawdzić.
Co zrobić, gdy wydruk jest blady mimo nowego wkładu? Przyczyną bywa zużyty bęben, zabrudzona optyka albo zespół utrwalający. W takiej sytuacji lepiej oddać urządzenie do serwisu niż kupować kolejny toner. W Toner Service wstępna ekspertyza drukarki jest bezpłatna.