Przejdź do treści
wtorek, 6 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Lublin112 – Wiadomości z Lublina i regionu. Ważne informacje z kraju
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]
PILNE:

Dziki w miastach i koszty interwencji. PZŁ ostrzega przed zmianami w prawie łowieckim

Proponowane ograniczenia polowań mogą utrudnić interwencje wobec dzikich zwierząt i zwiększyć wydatki samorządów – ocenia Polski Związek Łowiecki. Organizacja wskazuje, że skutki obywatelskiego projektu zmian w prawie łowieckim mogą odczuć również mieszkańcy miast. Konsultacje społeczne projektu trwają do 18 października 2026 roku.

pixabay.com

Obywatelski projekt nowelizacji ustawy Prawo łowieckie przewiduje m.in. zakaz polowań nocnych oraz używania urządzeń optoelektronicznych, w tym termowizji. Jak wskazuje PZŁ, wprowadza także dalsze ograniczenia redukcji populacji zwierzyny przebywającej na terenach zurbanizowanych.

— Dziki i lisy nie zatrzymują się na granicy lasu. Pojawiają się przy domach, na drogach i w miejscach, w których wypoczywają ludzie. Ograniczenie możliwości działania myśliwych nie rozwiązuje problemu. Natomiast sprawi, że trudniej będzie na takie sytuacje reagować, a za dodatkowe interwencje zapłacą mieszkańcy. O takich skutkach proponowanych zmian również trzeba mówić — mówi Wacław Matysek, p.o. rzecznika prasowego Polskiego Związku Łowieckiego.

Symulacja liczby dzików w Warszawie

W infografice dotyczącej Warszawy PZŁ przedstawia modelowy wzrost liczebności dzików przy braku redukcji populacji. Symulacja zakłada wyjściową liczbę 6 tys. osobników w 2026 roku oraz jej coroczne potrojenie.

Przy takich założeniach model wskazuje 18 tys. dzików w 2027 roku, 54 tys. w 2028 roku, 162 tys. w 2029 roku, 486 tys. w 2030 roku i 1 mln 458 tys. w 2031 roku. Są to wyłącznie wartości wynikające z przyjętych założeń symulacji, a nie prognoza rzeczywistej liczby dzików w stolicy.

Zagrożenia sanitarne i bezpieczeństwo na drogach

PZŁ zwraca również uwagę na zagrożenia sanitarne związane z obecnością dzikich zwierząt w przestrzeni miejskiej. Wskazuje na odchody pozostawiane w parkach, na terenach zielonych i placach zabaw.

Wśród zagrożeń organizacja wymienia możliwość przenoszenia przez lisy wirusa wścieklizny oraz jaj tasiemców wywołujących bąblowicę. Zwraca też uwagę na glebę zanieczyszczoną odchodami zwierząt jako możliwe źródło zarażenia glistami. Przypomina ponadto, że dzikie zwierzęta są żywicielami kleszczy.

Myśliwi monitorują stan zwierzyny, zgłaszają znalezione padłe zwierzęta i współpracują ze służbami weterynaryjnymi. W przywołanym przez PZŁ badaniu Pracowni Badań Społecznych z 2025 roku 62 proc. respondentów wskazało, że myśliwi przyczyniają się do ograniczania rozprzestrzeniania chorób zwierzęcych.

Osobnym problemem są zderzenia pojazdów ze zwierzyną, które mogą powodować poważne obrażenia, uszkodzenia samochodów i konieczność interwencji służb. W badaniu PBS 56 proc. respondentów uznało, że odstrzał dzikich zwierząt łownych może ograniczać liczbę kolizji. Z kolei 62 proc. uważało takie działania za szczególnie uzasadnione w miejscach narażonych na zderzenia ze zwierzyną.

Według PZŁ ograniczenie możliwości regulowania liczebności zwierząt zwiększy ryzyko ich pojawiania się przy drogach i zabudowie. Organizacja wskazuje, że działania myśliwych uzupełniają zabezpieczenia dróg oraz edukację kierowców.

Samorządy z dodatkowymi zadaniami?

Związek podnosi także kwestię finansowania interwencji. W jego ocenie przejęcie przez samorządy zadań wykonywanych obecnie przez koła łowieckie będzie wymagało publicznych pieniędzy na zatrudnienie ludzi, zakup sprzętu, interwencje oraz szacowanie szkód.

PZŁ zarzuca projektowi brak pełnego rachunku tych kosztów i wskazania sposobu ich pokrycia. Są to zastrzeżenia organizacji dotyczące możliwych konsekwencji proponowanych przepisów.

Konsultacje społeczne projektu RPW/29629/2026 potrwają do 18 października 2026 roku. Polski Związek Łowiecki zachęca do zapoznania się z propozycjami i przekazania opinii za pośrednictwem ankiety udostępnionej przez Sejm.

Źródło: PZŁ

7 komentarzy

  1. piotrunia
    Odpowiedz

    strzelać i robić kiełbasy i szyneczki bo je uwielbiam

  2. Tutejszy
    Odpowiedz

    Jasne zakazcie im polować to za 2-3 lata będziecie musieli jeździc samochodami pancernymi żeby przeżyć na drodze. Codziennością w zasadzie już są kolizje i wypadki z dzikim zwierzęciem. Wyobraźcie sobie co bedzie jak tych zwierząt będzie więcej Zobaczycie ile wtedy będzie ludzi ginęło na drogach. Ciekawe co wtedy będą mówić ci którzy tak piętnują myśliwych za te badz co bądź incydentalne przypadki jak ktoś zginie z winy mysliwego. Nowe choroby i te już istniejące zagoszczą w miastach bo już teraz pełno tam dzików i lisów. Wścieklizna asf ptasia grypa i inne świństwa was dopadną. No i przygotujcie się na wysokie podatki bo koszty odszkodowań i gospodarki tej którą teraz zajmują się myśliwi i ponoszą sami jej koszty to spadną na nas wszystkich i wszyscy będziemy musieli za to płacić, a to nie są tanie rzeczy.

  3. Dziki
    Odpowiedz

    Dziki były tam pierwsze ,to należy im się zasiedzenie 😅😅😅

  4. Rolnik
    Odpowiedz

    Zwyrodnialcy z pzł chcą tylko strzelać, zabić jelenia czy sarnę, dzika czy kaczkę im jest wszystko jedno. Im zależy na strzelaniu i mordowaniu. Ilu ludzi zabiły w ostatnim roku dziki????!!!! A ilu pijani myśliwi!!!!!! Statystyki mówią wszystko. Zwyrolom z pzł zakazać polowań

    1. Osoba komentująca J
      Odpowiedz

      Trzeba być poj umydłowożżeby coś takiego napisać.

  5. kartofrl
    Odpowiedz

    jeden dzik teraz strzelał z tlumnika na lipniaku pewnie wiejski żòłty mustang lu811RT

  6. Gitarra🎸
    Odpowiedz

    Prawdą jest to że odstrzał dzikich kierowców zmniejszyło by drastycznie ilość zdarzeń na drodze. Należy pozostawić tych normalnych.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia