Przejdź do treści
niedziela, 11 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Pracowało tam 10 tys. osób. Obecnie młode pokolenie często nawet nie wie, że taka fabryka istniała w Lublinie (wideo)

Paweł Małkowski, miłośnik historii z Lublina, przygotował kolejny, niezwykle ciekawy materiał przedstawiający dawne dzieje miasta. Tym razem skupił się na przemyśle, a dokładnie na Odlewni, która była największym i najnowocześniejszym tego typu zakładem w Europie.

Aby opowiedzieć historię Odlewni Lublin, należy cofnąć się do lat 70 tych XX wieku, kiedy to występowało bardzo duże zapotrzebowanie na samochody ciężarowe i traktory. Na terenie całego kraju budowano liczne fabryki, istniały także Państwowe Gospodarstwa Rolne, które wymagały szybkiej mechanizacji, niezbędnej aby zwiększyć produkcję żywności.

Rozwiązaniem niedoborów sprzętu miała być właśnie Odlewnia. Ówczesne władze PRL uznały, że Lublin będzie najlepszym miejscem do budowy tak ogromnego zakładu, ponieważ w pobliskiej Fabryce Samochodów Ciężarowych była już kadra doświadczonych odlewników. Aby ruszyć z realizacją inwestycji, zaciągnięto pożyczkę o astronomicznej wówczas wysokości 75 mln dolarów.

Budowa tak ogromnego kombinatu była oczkiem w głowie władz na najwyższych szczeblach w kraju. Pomimo tego prace nie przebiegały, tak jak to sobie wyobrażano. Ambitne plany oddania hal produkcyjnych były tylko na projektach. W połowie lat 70-tych skończyła się cierpliwość ówczesnego premiera Piotra Jaroszewicza i Pierwszego Sekretarza PZPR Edwarda Gierka.

– Po dokonaniu analizy stwierdzono, że odlewnia w Lublinie nie jest budowana zgodnie z harmonogramem, lecz jest jedynie dla niepoznaki rozgrzebana. Środki przeznaczone na nią zostały wykorzystane na inne cele i inwestycje – stwierdził wtedy Edward Gierek.

Przy budowie pracowało 20 firm z całej Polski a trwała ona 11 lat. Po zakończeniu prac najbardziej charakterystycznym budynkiem była wielka dwupoziomowa hala główna. W jej wnętrzu znajdowały się wszystkie piece odlewnicze i cała linia produkcyjna. Powierzchnia zadaszona wynosiła około 12.5 hektara pod nim zmieściłby się prawie cały Ogród Saski natomiast Stare Miasto wraz z najbliższymi okolicami całkowicie zostałoby przykryte. Do lat 90 tych XX wieku był to największy tego typu obiekt przemysłowy w Europie.

Do budowy hali głównej Odlewni Lublin wykorzystano 110 tysięcy ton stali, co pozwoliłaby wybudować 11 wież Eiffela lub jeden ze słynnych nowojorskich drapaczy chmur World Trade Center. Poziom zero hali głównej mierzył prawie 10 metrów wysokości, posiadał tory kolejowe
umożliwiające sprawne dostawy ogromnych ilości złomu oraz wywóz gotowych produktów. Ułatwieniem było także wybudowanie betonowej rampy łączącej piętra, po niej wjeżdżały ciężarówki z materiałem na wyższy poziom.

W Lubelskiej odlewni znajdowały się dwa typy pieców. Cztery o pojemności 7,5 ton każdy wyprodukowane w Hucie Zabrze oraz cztery 15 tonowe, które powstały w firmie BBC Switzerland. Te osiem pieców dało łącznie 90 ton materiału gotowego do wytopu surówki. O wielkości pieców hutniczych świadczy fakt, że do napełnienia jednego pieca przeciętna ciężarówka musiała zrobić dwa kursy. Kolejną ciekawostką, pokazującą wielkość tego kombinatu jest zasilanie. Ursus posiadał własną linię energetyczną do elektrowni w Kozienicach, gdyż zużycie prądu tego giganta dwukrotnie przewyższało zapotrzebowanie ówczesnego Lublina na prąd.

Istotnym było także wybudowanie dla fabryki ujęcia wody w Turce, które istnieje do dziś i jest obecnie częścią miejskiego wodociągu. Pomimo iż Odlewnia pracowała tylko na 40 % swoich możliwości zatrudniała ponad 3 tys. osób. Przez cały okres jej funkcjonowania przewinęło się tam ponad 10 tys. pracowników. Dojazd do fabryki umożliwiały linie autobusowe takie jak 1, 36, 41, 45, 57 kończące trasę na ulicy Metalurgicznej.

Zadaniem Odlewni Ursus było wykonywanie wielkogabarytowych i cienkościennych odlewów o skomplikowanej technologii sferoidalnej, które ze względu na ich złożoność, nie każdy zakład w Polsce mógł wyprodukować. Do tego 100 tysięcy ton gotowych odlewów to ilość, z jaką się jeszcze nie spotkano. Zakres produkcyjny był bardzo szeroki, wytwarzano m.in. głowice silników, wały korbowe, specjalistyczne odlewy, kotwice okrętowe, piasty a nawet studzienki wodociągowe. Jednak głównym profilem produkcji były elementy traktorów marek Massey Ferguson i Ursus.

Lubelska Odlewnia była nie tylko największa w Europie, lecz także nowoczesna. Mogła się pochwalić bogatym wyposażeniem aparatury badawczo pomiarowej, posiadała np. różnego rodzaju spektrometry mas, mikroskopy metalograficzne, przemysłowe aparaty RTG i wiele innych urządzeń służących do kontroli jakości produktów. W fabryce był również ośrodek obliczeniowy oraz specjalny Dział Informatyki Odlewni co w latach 80 było ewenementem.

Dzięki wysokim jakościom produkowanych elementów i spełnieniu najwyższych norm ISO lubelska odlewnia zdobyła uznanie a o mieście Lublin usłyszał cały świat. Wśród zagranicznych odbiorców Odlewnia miała kontrahentów z USA, Niemiec, Francji, Szwajcarii czy Belgii.

Jak to możliwe, że tak ogromny zakład mający uznanie w świecie został zlikwidowany? Teorii o upadku Odlewni jest kilka, niektórzy twierdzą, że Ursus był ofiarą przemian ustrojowych. W 1989 roku mówiono, że zakład jest za duży i nie pracuje w pełni swoich możliwości, a co z tym idzie, zbyt kosztowny i mało rentowny. Jednak fakty mówią inaczej. Otóż lubelska odlewnia była zbyt konkurencyjna dla innych zakładów zarówno polskich jak i zagranicznych.

Upadek komunizmu, przemiany gospodarcze i rodzący się „wolny rynek” sprzyjał pojawianiu się spółek i osób chętnych do przejęcia giganta. Ostatni raz świat usłyszał o Odlewni Ursus w 2010 roku, kiedy to podczas rozbiórki Państwowa Agencja Atomistyki nie mogła doszukać się 7 pojemników zawierających radioaktywny izotop kobaltu 60, którego silny strumień promieniowania gamma jest w stanie prześwietlić płytę stalową o grubości 15 cm. Z tego właśnie powodu był on wykorzystywany w procesie kontroli jakości.

Według prokuratury 40 kilogramowe pojemniki PRJ-20 pomalowane na żółto z charakterystycznymi symbolami promieniotwórczości trafiły na złom. Ciekawostką jest też zaginięcie podobnych pojemników z jednego poznańskich zakładów przemysłowych. Jak było z tym naprawdę, tego już się nigdy nie dowiemy.

Izotop kobaltu 60 dzięki niezwykłym właściwościom ma szerokie zastosowanie np. medycynie, przemyśle kosmicznym i lotniczym czy w produkcji akumulatorów litowo-jonowych, dlatego jest wiele wątpliwości czy na pewno trafił omyłkowo na złom. Smutny finał ma historia lubelskiej Odlewni, cały sprzęt w tym piece hutnicze, walcownie, prasy, tłocznie, suwnice, tokarki i wiele innego sprzętu szybko sprzedano za bezcen. Ogromna hala na budowę której użyto 110 tysięcy ton stali została pocięta na kawałki, rozebrana i sprzedana na złom, z którego zapewne trafiła jako surowiec do przetopienia. Wiadomo jest, że środki pozyskane z likwidacji zakładu trafiały na konta prywatnych osób.

Za datę kończącą historię największej Odlewni w Europie uważa się rok 2012 kiedy to nastąpiło zamknięcie postępowania sądowego w sprawie upadłości zakładu. Dziś już niewiele osób pamięta Odlewnię Ursus. Spacerując po Śródmieściu i Starym Mieście możemy jeszcze natrafić na pamiątki po fabryce są nimi żeliwne słupki przy chodnikach, kratownice chroniące drzewka czy pokrywy studzienek kanalizacyjnych.

Paweł Małkowski

(wideo – Paweł Małkowski)

94 komentarze

  1. RexPoloniae
    Odpowiedz

    Wszystkie duże zakłady pracy musiały upaść. Wałęsa musiał wszystko zniszczyć, bo tak chcieli mocodawcy. Największe ostoje polskości zostały zniszczone. Górnictwo razem ze wszystkimi. Dzisiaj złodziejom nikt już nie zagraża. Własne sądy, prokuratura, policja – to widać na co dzień. I niewolnik Polak!!!! Skubany, okradany kupiony za 500+, zamknięty i zniewolony. Brawo Narodzie Polski!!!!!

    1. Gondol Jerzy z Nadwisły
      Odpowiedz

      Niejako przy okazji przypominam, że najbliższe wybory macie już za niecałe 3 lata – myślę, że nie sprzedacie się znów za marne „plusy”. :mrgreen:

      1. M.
        Odpowiedz

        No tak. Trzeba jeszcze lot sprzedać, banki, spółki które pozostały. POtem już nic nie zostanie.

      2. Olg
        Odpowiedz

        I co myslisz,ze jak wybiorą inna partię niż pis to bedzie lepiej ? Hahahaha
        Śmieszny jesteś 🙂
        Oni nie myślą o Polsce,tylko aby sie jak najwiecej ochapać kasy bez żadnego wysiłku. Nigdy nie bedzie dobrze, bo zawsze znajdzie sie partia co bedzie rzucała kłody pod nogi,aby tylko zrobić na złość.

    2. jasio
      Odpowiedz

      to dlaczego nikt nie chce te węgla ?

      rosyjski dobrze schodzi na składach, czemu ?

  2. tyjb
    Odpowiedz

    zniszczenie najnowoczesniejszej odlewni bo była konkurencja dla niemieckich odlewni!!! celowe dzialanie balcerowicza i społki jak stocznie gdanską i tysiace innych zakladow chceli prfidnie zniszczyc lot by luftchansa przejeła – nie zdarzyli! dranie! 112 oczywiscie wytnie moja opinie jak juz wiele razy bo nie po lini partyjnej!

  3. Acab
    Odpowiedz

    Piękne komentarze polityczne, które oczywiście odwołują się do PiS-u. Ludzie, rozumiem rozżalenie rządami, ale naprawdę przestańcie wrzucać tych pisiorów tam gdzie ich nie ma. Odlewnia to przykład złodziejskiej prywatyzacji. I tego, że 20 lat po zmianie ustroju tak naprawdę rządzili nami ludzie, którzy byli komuchami. Ba, do dzisiaj tak jest. Nie bez powodu Wałęsa tak bardzo bał się rządów Olszewskiego. Ale mądry zrozumie, a głupiego szkoda przekonywać. Gdyby uczciwie przeprowadzić lustrację, wywalić sędziów, prokuratorów, polityków itp., zlikwidować służby specjalne powiązane z Rosją to Polska byłaby dzisiaj bogatszym krajem. A dla zainteresowanych polecam film „Nocna zmiana”. Tak, wiem kto go nakręcił. Ale ważniejsze jest co na nim jest.

    1. Jasny Gwint !!!
      Odpowiedz

      Szanowny Acab’ie – w pełni zgadzam się z Twoim światłym tekstem, jednak zapomniałeś wspomnieć o tym, ze Polska byłaby dużo bogatszym krajem także bez „świętego” Kościoła, który obecnie współrządzi polską i jest bardzo dobrze finansowany przez PiS i spółkę z naszych ciężko wypracowanych podatniczych pieniędzy.

      1. Jasny Gwint !!!
        Odpowiedz

        Przepraszam za literówkę: oczywiście należało napisać: „Polska”, a nie jak jest w tekście: „polska”.

    2. jasio
      Odpowiedz

      a można Misia Uszatka ?

      wiedza z bajek…

      kradzież majątku, prywatyzacja – hasła, hasła a zero faktów

      1. Ola
        Odpowiedz

        Chcesz faktów? Oto jeden z nich: sprzedaż Ukrainie warszawskiego FSO za 1000( słownie tysiąc) zł

        1. Akuk
          Odpowiedz

          Dodaj, że odbyło się to za rządów PiS, bo chyba zapomniałaś.

          1. Ola

            Za czyich to mało istotne, wszyscy są tacy sami

  4. Jarosław
    Odpowiedz

    ssoross płaci to kwiczę

  5. Lu
    Odpowiedz

    Miliony zostały rozkradzione

  6. Fany
    Odpowiedz

    popodziękujmy balcerkowi i kolesiom z popodwórka

  7. Kin
    Odpowiedz

    Jak likwidowano FSC Lublin to też masę specjalistycznego sprzętu szło na śmietnik lub za bezcen wykupywane przez osoby prywatne opowiadał o tym mojego ojca kierownik z pracy, który tam pracował!

    1. Myśliciel czy tam Myśliwy...
      Odpowiedz

      Z tym że likwidowali daewoo a nie FSC….

  8. podpis
    Odpowiedz

    Za koniec lubelskiej odlewni najbardziej należy podziękować przewodniczącemu Wrzodakowi i Solidarności z Ursusa.

  9. drakkar
    Odpowiedz

    czemuś biedny… boś otoczony zlodziejami ze służb

  10. Rgs
    Odpowiedz

    Na gruzach Ursusa nie jedna firma powstała. Całe wyposażenie rozeszlo się za bezcen

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy