Opady śniegu, jakie od kilku godzin występują w znacznej części województwa lubelskiego, sprawiły, że warunki do jazdy uległy znacznemu pogorszeniu. Szczególnie dotyczy to powiatów, gdzie śnieg pada bardzo intensywnie. Jezdnie stały się białe i choć śniegu jest niewiele, wielu kierowców porusza się z prędkością 15–20 km/h, przez co czas przejazdu uległ znacznemu wydłużeniu.
Dochodzi także do pierwszych zdarzeń drogowych. Jak ustaliliśmy, w większości są to drobne kolizje spowodowane nieostrożnością podczas jazdy lub niezachowaniem zwiększonego odstępu od poprzedzającego pojazdu.
Taka sytuacja miała miejsce m.in. na wiadukcie Poniatowskiego w Lublinie, gdzie kierowcy zbyt późno zaczęli hamować. Dodatkowo pojazdy znajdowały się zbyt blisko siebie i doszło do zderzenia trzech samochodów osobowych: kii, chevroleta i hondy. Wiadomo już, że podróżujące autami osoby nie wymagały interwencji medycznej.
Kolejne zgłoszenia o kolizjach napływają m.in. z ul. Filaretów, Krochmalnej, Zemborzyckiej oraz al. Kraśnickiej. Dwa auta zderzyły się także na trasie S17 z Warszawy do Lublina. Warto zachować szczególną ostrożność podczas jazdy.
44 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Na drogach Lubelszczyzny zrobiło się biało. Dochodzi już do pierwszych zdarzeń
I to mnie sie natychmiast podoba sie !!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Mnie się zdecydowanie za to nie podoba, że spadnie centymetr śniegu i ci z letnimi prawami jazdy zwalniają do 15-20 km/h, korkując całe miasto.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Oponki całoroczne dobrze się sprawują?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
to niw ina opon, tylko szarej masy między uszami
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wszyscy się nie porozbijacie ale próbować zawsze warto. Taka pogoda powinna trwać 6 miesięcy jako nagroda za blokowanie drug rowerzystą i powodowanie wypadkow
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wszyscy samochodziarze się nie porozbijają, ale brać rowerowa moze się skurczyć o kilku świrów, którzy nie potrafią raz w roku powiedzieć basta i zostawić dwukółkę w domu. Bo przecież trzeba walić środkiem pasa, brnąć w kopnym śniegu i ryzykować upadek lub wypadek. Wczoraj wieczorem w największy śnieg, taką walkę toczył jakiś ambitny hulajnogista. tych kóleczek spod sniegu nie było mu widać, machało go na boki jak szatana, a że szedłby szybciej pieszo z tą hulajnogą pod pachą niż „jechał” to nic.