Dorota Rasińska-Samoćko, prawniczka, dyplomatka, autorka książki Speed Lady i pasjonatka gór, swoją przygodę z himalaizmem rozpoczęła jako dziecko, zainspirowana wyprawą w Tatry. Od tamtej pory konsekwentnie realizowała marzenie o zdobyciu najwyższych szczytów świata. Nanga Parbat, z jego potężną skalną ścianą King’s Horseshoe Wall, lodowymi urwiskami i nieprzewidywalną pogodą, pozostaje dla niej wyjątkowym wyzwaniem. Jak podkreśla, to nie tylko walka z naturą, ale i pokonywanie własnych słabości, a także źródło ogromnej satysfakcji, gdy po wyczerpującej wspinaczce staje się na wierzchołku „ponad oceanem chmur”.
Województwo Lubelskie, jako główny partner ekspedycji, widzi w tym przedsięwzięciu szansę na promocję regionu. Marszałek Jarosław Stawiarski, początkowo sceptyczny, dostrzegł w osiągnięciach himalaistki potencjał do pokazania, że Lubelskie sięga po najwyższe cele. Przywołując legendy polskiego himalaizmu, takie jak Jerzy Kukuczka czy Wanda Rutkiewicz, podkreślił prestiż tego sportu i jego znaczenie dla budowania rozpoznawalności regionu na świecie.
– Lubelskie na dachu świata to nie tylko wyczyn sportowy, ale i dowód, że stawiamy na ambitne wyzwania – zaznaczył.
Nanga Parbat, choć nie jest najwyższym szczytem, uchodzi za jeden z najtrudniejszych. Jego historia obfituje w dramatyczne wydarzenia, jak tragiczna wyprawa braci Messnerów w 1970 roku czy akcja ratunkowa Tomasza Mackiewicza w 2018 roku, w której uczestniczył lublinianin Piotr Tomala. Dla Rasińskiej-Samoćko ponowne zmierzenie się z tym ośmiotysięcznikiem to nie tylko osobiste wyzwanie, ale i sposób na inspirowanie innych do realizacji marzeń.
Postępy ekspedycji będzie można śledzić w mediach społecznościowych województwa lubelskiego, które zapowiadają regularne relacje z wyprawy.
– Będziemy trzymać kciuki za panią Dorotę i informować o jej osiągnięciach – zapowiada Remigiusz Małecki, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego.
Wyprawa Doroty Rasińskiej-Samoćko to nie tylko osobiste wyzwanie, ale i szansa, by Lubelskie stało się synonimem odwagi, determinacji i sięgania po najwyższe cele. Region z niecierpliwością czeka na wieści z Nanga Parbat, wierząc, że himalaistka po raz kolejny wpisze Lubelskie na mapę światowego himalaizmu.
9 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To jest chore. Chce łazić po górach to za własną kasę. Ja po górach chodzę od 40 lat kursy (skałkowe, taternicki) wszystko za swoje. A tu z moich podatków.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
do chodzenia po górach nie są wymagane świadectwa ukończenia odpłatnych kursów a pieniądze, czas i siła
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kolego z rozpędu tak napisałem. Po co mam pisać o wspinaczce itp. Pozdrowienia dla Krzyśka Królikowskiego.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Samotna starsza kobieta chce spocząc na zboczu jakiejś góry.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„…wierząc, że himalaistka po raz kolejny wpisze Lubelskie na mapę światowego himalaizmu…” poważnie? Ktoś to w ogóle zauważy? Może lepiej by było, gdyby mieszkańcy Lubelszczyzny zobaczyli jak włodarze wpisują się, w sprawne, uczciwe i skuteczne gospodarowanie tym zadłużonym na pokolenia regionem?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Niech w Lublinie chodnikiem przejdzie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Skoro to osobiste wyzwanie to niech osobiście za nie płaci.
Pięknie wywala się kasę podatników.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zwykła turystka wysokogórska. Niech jeździ za swoje i nie pajacuje. Jakby nie tragarze, dziesiątki butli z tlenem, ekwipunku który jej wnoszą i organizują to by do pierwszego obozu się nie doczołgała. Jej styl to zaden wielki wyczyn w tych czasach.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
moze znajdzie tomka?