Do zdarzenia doszło w środę po godzinie 14 na ul. Sławinkowskiej w Lublinie. Samochód osobowy uderzył tam w ogrodzenie Ogrodu Botanicznego. Po chwili trzy młode osoby oddaliły się z miejsca pozostawiając rozbite auto. O wszystkim powiadomiona została policja.
Funkcjonariusze rozpoczęli penetrację okolicy, jak też zaczęli ustalać szczegółowe okoliczności kolizji. Po pewnym czasie podeszło do nich dwóch młodych mężczyzn. Jeden z nich był właścicielem auta, drugi stwierdził, że kierował pojazdem. Jak tłumaczył, jechał od strony al. Warszawskiej i na łuku jezdni stracił panowanie nad autem, które po chwili uderzyło w ogrodzenie.
Policjanci zaczęli jednak podejrzewać, że mężczyźni mają coś do ukrycia. Szybko udało im się ustalić, że za kierownicą BMW siedział jego właściciel. W końcu mężczyzna przyznał się do winy. Jak wyjaśniał, nie posiada uprawnień do kierowania, więc namówił kolegę, aby ten wziął winę na siebie.
Jak się okazało, mężczyzna wracał od mechanika, gdzie pojazd był naprawiany. Co więcej, po zdarzeniu pobiegł do domu aby się przebrać. Chciał w ten sposób uniknąć ewentualnego rozpoznania, gdyby na policję zgłosili się świadkowie zdarzenia. Zmienił koszulkę, jednak założył… tę samą kurtkę, którą miał wcześniej na sobie.
Policjanci prowadzą teraz dalsze czynności w tej sprawie. Mężczyzna odpowie za kierowanie pojazdem bez uprawnień i spowodowanie kolizji. Do tego czekają go koszty związane z naprawą uszkodzonego ogrodzenia.




(fot. lublin112)
32 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Moim zdaniem każdy pojazd po wypadku należy złomować, a nie rzeźbić i dopuszczać ponownie do ruchu. W dokumentach szkoda całkowita, a za miesiąc znowu w ruchu. Jak to jest?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bez komentarza ??????
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bystrzacha ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I znów samochód do naprawy plus koszty remontu ogrodzenia plus utrata zniżek na ubezpieczenie, nie wspomnę o mandacie. Koszty naprawy idą w tysiące złotych. Utrzymanie takiego gruza to naprawdę ból głowy i pupki.