Przejdź do treści
niedziela, 11 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

W Internecie kwitnie kontrowersyjna forma sprzedaży leków

W sieci pojawiają się e-sklepy oferujące sprzedaż bez recepty leków, które w legalnym obrocie są dostępne jedynie na receptę, co jest czynem nielegalnym i karalnym - alarmuje serwis Prawo.pl. Jak podaje portal liczne też są strony internetowe, które proponują błyskawiczne wystawienie recepty na każdy dowolny lek, co choć nie jest ścigane z mocy prawa, budzi kontrowersje.

„Ponad 170 tys. zadowolonych pacjentów. Ponad 200 tys. wystawionych recept. Zamów online już za 49 zł!” – to reklama jednej ze stron wystawiających recepty online, którą przytacza serwis Prawo.pl. Pacjent zwykle wypełnia ankietę online, opisuje w niej objawy, płaci z góry za usługę i czeka na e-receptę. W regulaminie jest zastrzeżenie, że decyzję o jej wystawieniu podejmuje lekarz.

– Z prawnego punktu widzenia taka działalność jest dozwolona – mówi, w wypowiedzi dla Prawo.pl, Dobrawa Biadun – radca prawny, specjalizująca się prawie ochrony zdrowia. – To, co niepokoi, to regulaminy usług. W dwóch, które przeczytałam, podmioty zastrzegają, że udzielają wyłącznie porad na odległość. Tymczasem forma ta nie może być podstawową postacią kontaktu z pacjentem, szczególnie takim, o którym lekarz nie ma bliższej wiedzy.

Cytowany przez serwis Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej tak diagnozuje tę sytuację:

– To jest legalny handel psychotropami, choć lekarz ma obowiązek zbadać pacjenta, a przede wszystkim zweryfikować jego tożsamość. Lekarz jednak nie wie tak naprawdę, komu wypisuje receptę i na czyj numer PESEL. A na niektórych portalach pacjent zamawia, co chce, w świetle jupiterów pozyskuje leki z najbardziej legalnego źródła, wystarczy, że wyda 100 zł, a czasami nawet mniej – mówi Marek Tomków. – W efekcie w Polsce w Internecie, bez zachowania żadnych pozorów, można sobie załatwić wszystkie leki, które w aptece są przechowywane w sejfie. Umożliwiła to e-recepta, która skróciła odległość między pacjentem a lekarzem – dodaje.

Prawo.pl wskazuje również, że w sieci można kupić także leki na receptę, ale bez niej, i to takie, które nie powinny być łatwo dostępne. Prawnicy nie mają wątpliwości, że to sprawa dla organów ścigania. Jak informuje serwis Główny Inspektor Farmaceutyczny (GIF) zgłosił sprawę prokuraturze już ponad dwa lata temu, a jednak nielegalny sklep wciąż działa.

(fot. pixabay.com, PAP MediaRoom)

9 komentarzy

  1. Fff
    Odpowiedz

    Ten artykuł to reklama ? Kto nie wiedział to już wie że jak poszuka znajdzie taki sklep z lekami.

  2. Mieszko pierszy
    Odpowiedz

    Teraz budzi kontrowersje a dwa lata było spoko… 😀

    1. Awizisie
      Odpowiedz

      Dokładnie tak jak mówisz. Dostać się do lekarza na NFZ graniczyło z cudem, jedynie teleporada na gębę przez telefon. I jak lekarz miał zobaczyć dowód pacjenta i zweryfikować czy to naprawdę on czy ktoś inny? Dobrą opcją są za to wideo porady przez internet, wtedy lekarz może zweryfikować pacjenta jego dowodem. Takich wirtualnych klinik jest dużo, a koszt wizyty też często oscyluje od około 100 do 250 zł. Skoro nie można liczyć na państwowe leczenie, to trzeba sobie radzić, ludzie nie będą umierać, bo rząd nie umie nad tym zapanować.

  3. Janusz
    Odpowiedz

    Niech zalegalizują rekreacyjne narkotyki jak marihuana, kwas albo ecstasy to skończy się ta lekomania.

  4. Dziadek ze Slamsowa
    Odpowiedz

    Taki internetowy handelek nie jest ścigany z mocy prawa, ale budzi kontrowersje, bo chodzi o kasę dla pustawego budżetu Państwa.
    W zwykłej aptece każdy lek obłożony jest akcyzą, a w internecie jest tańszy o wielkość tej akcyzy, a przy tym nie trzeba chodzić w maseczce do lekarzy.

    1. hehe
      Odpowiedz

      Akcyzą to chyba masz mózg obłożony 🙂

  5. Yy
    Odpowiedz

    ” W dwóch, które przeczytałam, podmioty zastrzegają, że udzielają wyłącznie porad na odległość. Tymczasem forma ta nie może być podstawową postacią kontaktu z pacjentem, szczególnie takim, o którym lekarz nie ma bliższej wiedzy.”
    Dwa lata „leczyli ” na odległość bo „bali „się przyjąć pacjenta , a teraz wielki problem.

  6. Pacjent
    Odpowiedz

    Konowały nie umieją leczyć to sami się wyleczymy. Chodzenie do naczyniwców, hematologów czy innych dermatologów rwna się z wizytą u wróżbity. Oni nie mają pojęcia o chorobach. Dyplomy dostają na ładne nazwiska.

    1. R. Atownik
      Odpowiedz

      Od dawna wiadomo, że uczelnie medyczne samych orłów nie wypuszczają, lepsi lekarze (którym kasy ciągle mało ta samo jak klerowi) „za chlebem” polecieli na zmywaki do Anglii, a w Polsce zostali ci mniej obeznani z leczeniem, którzy wiedzą balansuję między wróżeniem, a jasnowidzeniem.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy