Mieszkańcy Lublina zwrócili uwagę na nietypową barwę Czechówki. Przepływająca przez miasto rzeka zmieniła kolor, a jej woda stała się intensywnie zielona. Sprawa wzbudziła niepokój. Okazało się jednak, że za charakterystyczne zabarwienie odpowiadała awaria sieci ciepłowniczej LPEC.
O wyjaśnienia w tej sprawie poprosiliśmy Lubelskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. Jak przekazali przedstawiciele spółki, zielone zabarwienie było efektem niewielkiego rozszczelnienia sieci.
Do zdarzenia doszło 5 października, podczas prowadzonych prac modernizacyjnych w komorze ciepłowniczej znajdującej się u zbiegu ul. Ogrodowej i Chmielnej. Z obliczeń LPEC wynika, że wyciekło około 150 litrów wody sieciowej.
Wyciek miał być krótkotrwały, a miejsce zostało natychmiast zabezpieczone. Zielone zabarwienie było widoczne w poniedziałek i wtorek w wodzie w rejonie al. Tysiąclecia i galerii VIVO. Według obecnych obserwacji służb technicznych LPEC kolor wody wrócił już do normy, a sytuacja pozostaje pod kontrolą przedsiębiorstwa.
To fluoresceina zabarwiła wodę
Za intensywnie zielony kolor odpowiadała fluoresceina, nazywana również uraniną. Jest to substancja wykorzystywana przez LPEC do znakowania wody sieciowej. Dzięki temu możliwe jest wykrywanie nieszczelności i ustalanie miejsc, w których dochodzi do niekontrolowanego wypływu wody z systemu ciepłowniczego.
Spółka przekonuje, że metoda jest stosowana od lat przez przedsiębiorstwa ciepłownicze w Polsce. Pozwala szybko ustalić, skąd wydostaje się woda grzewcza.
Jak podaje LPEC, dzięki znakowaniu wody sieciowej udało się dotychczas wykryć i usunąć m.in. 13 uszkodzonych wymienników ciepła w budynkach, a także niewielką awarię sieci ciepłowniczej na Starym Mieście.
LPEC uspokaja: substancja jest bezpieczna
Charakterystyczny zielony kolor może wyglądać niepokojąco, jednak LPEC zapewnia, że zastosowana substancja nie stanowi zagrożenia dla zdrowia człowieka ani środowiska.
Fluoresceina 200%, określana również jako uranina, posiada atest higieniczny Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – PIB i jest przeznaczona do znakowania wody w instalacjach wody grzewczej. Jak wynika z karty charakterystyki produktu, nie spełnia ona kryteriów klasyfikacji jako substancja stwarzająca zagrożenie dla zdrowia człowieka lub środowiska.
Dodatkowo substancja ulega fotodegradacji pod wpływem światła słonecznego.
To nie pierwszy taki przypadek w Lublinie
Co ciekawe, nie jest to pierwszy przypadek, gdy mieszkańcy Lublina zauważyli zieloną wodę w rzece. O podobnej sytuacji informowaliśmy już w połowie lipca.
Wówczas również przyczyną zabarwienia była fluoresceina wykorzystywana przez LPEC do kontroli szczelności systemu ciepłowniczego.
– Barwienie wody sieciowej jest sprawdzoną metodą stosowaną od wielu lat przez przedsiębiorstwa ciepłownicze w Polsce do lokalizowania miejsc ewentualnych wypływów wody grzewczej. To kolejny element konsekwentnie realizowanych działań LPEC na rzecz zwiększania efektywności, szczelności i niezawodności lubelskiego systemu ciepłowniczego. Dzięki takim działaniom możliwe jest szybsze i dokładniejsze wykrywanie nieszczelności, ograniczanie strat wody i ciepła oraz dalsze podnoszenie bezpieczeństwa pracy infrastruktury ciepłowniczej – wyjaśniała wówczas Teresa Stępniak-Romanek z LPEC.
Tym razem zielony kolor wody był efektem niewielkiego rozszczelnienia, do którego doszło podczas prac przy infrastrukturze ciepłowniczej. LPEC zapewnia, że wyciek został szybko zabezpieczony, a obecnie sytuacja jest monitorowana przez służby techniczne spółki.
3 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co kilka miesięcy te same działania służb i ta sama obywatelska panika…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Z nowy Jagna gdzieś łaziła.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czyli dla środowiska OK? To niech wypije ją jakiś straceniec z lpec, gdzie ekooszołomy? aaaa rtęć to za pisu była tylko i protesty lewackie też