Do zdarzenia doszło 4 października 2026 roku. Jak relacjonuje Monika Szymanek-Szawracka, trenerka As Lublin, polecenie opuszczenia tafli dotyczyło m.in. 10-letniej mistrzyni Polski i 11-letniej wicemistrzyni Polski w jeździe figurowej na rolkach. Według jej relacji powodem było wykonanie skoku typu Axel na środku lodowiska.
Trenerka przytacza komunikat, który miał zostać nadany przez nagłośnienie:
— Zawodniczki klubu As Lublin proszone są o opuszczenie tafli lodowiska.
Trenerka: dzieci chcą rozwijać umiejętności
Monika Szymanek-Szawracka podkreśla, że ma niemal 20-letnie doświadczenie trenerskie i szkoli zawodników startujących w zawodach ogólnopolskich oraz międzynarodowych. Wskazuje na brązowy medal Kuby Borygi na mistrzostwach Europy w jeździe figurowej na rolkach oraz czwarte miejsce Nadii Szawrackiej na mistrzostwach Polski w łyżwiarstwie figurowym.
Jak zaznacza, wcześniej nie spotkała się z wyproszeniem z lodowiska za jazdę figurową podczas ślizgawki z zawodnikami. Kwestionuje też uznawanie wysoko wykwalifikowanych dzieci za zagrożenie dla innych użytkowników tafli.
— To wstyd dla organizatorów ślizgawki żeby zabraniać dzieciom szlifowania umiejętności. Nigdy nie spowodowaliśmy żadnego wypadku — napisała trenerka.
W jej ocenie zasady są egzekwowane niekonsekwentnie. Jako przykład podaje dorosłego mężczyznę, który miał jeździć ze słuchawkami na uszach i z dużą prędkością wykonywać slalom między dziećmi.
MOSiR: interwencję poprzedziły trzy komunikaty
Inaczej przebieg zdarzenia przedstawia zarządca obiektu. Bartosz Orłowski, rzecznik prasowy MOSiR „Bystrzyca” w Lublinie, informuje, że podczas ślizgawki na tafli przebywały zawodniczki dwóch klubów łyżwiarskich. Wcześniej kupiły bilety jednorazowego wstępu.
— Powodem interwencji nie było wykonanie jednego konkretnego skoku czy pojedynczej figury — wyjaśnia rzecznik.
Według MOSiR zawodniczki wykonywały różne skoki i inne ewolucje, a ich obecność na tafli wraz z trenerką oznaczała w praktyce prowadzenie treningu sportowego podczas ślizgawki ogólnodostępnej.
Z relacji zarządcy wynika, że obsługa najpierw trzykrotnie nadała ogólne komunikaty przypominające zasady bezpieczeństwa i zachowania niedozwolone. Nie wskazywano w nich nazwy klubu ani konkretnych osób.
— Dopiero wobec braku reakcji części zawodniczek podjęto decyzję o poproszeniu ich o opuszczenie tafli. Decyzję tę podjął koordynator lodowiska — przekazał Bartosz Orłowski.
Jak dodaje, część zawodniczek zastosowała się do ostrzeżeń, zaprzestała wykonywania elementów treningowych i mogła kontynuować jazdę rekreacyjną. Polecenie opuszczenia tafli miało dotyczyć wyłącznie osób, które nie dostosowały sposobu jazdy do obowiązujących zasad.
MOSiR wyjaśnia również użycie nazwy As Lublin w publicznym komunikacie. Według zarządcy zawodniczki miały na sobie odzież oznaczoną nazwą klubu, co pozwalało wskazać grupę, do której kierowano polecenie.
Spór o zasady ogólnodostępnej ślizgawki
Trenerka relacjonuje, że jednym z usłyszanych przez nią uzasadnień ograniczeń było przeznaczenie ślizgawek dla mieszkańców.
— Usłyszeliśmy, że ślizgawki są dla mieszkańców. Problem jest taki, że te dzieci są mieszkańcami Lublina i jego reprezentacją na międzynarodowych zawodach do których nie mamy jak się przygotować — napisała Monika Szymanek-Szawracka.
MOSiR podkreśla natomiast, że o możliwości korzystania ze ślizgawki decyduje sposób jazdy, a nie przynależność klubowa czy miejsce zamieszkania.
— Nie kwestionujemy więc w żaden sposób prawa zawodniczek do korzystania z ogólnodostępnych ślizgawek. Mogą z nich korzystać na takich samych zasadach jak pozostali klienci — zapewnia rzecznik.
Zarządca powołuje się na § 5 regulaminu Icemanii, dotyczący bezpiecznego korzystania z tafli i zakazu zachowań mogących zagrażać innym użytkownikom. Według MOSiR podczas godzin dla klientów indywidualnych obowiązują zasady wykluczające wykonywanie skoków oraz innych ewolucji i zachowań mogących stwarzać zagrożenie.
Rzecznik wskazuje, że na lodowisku jednocześnie przebywają dzieci, początkujący i osoby o różnym poziomie umiejętności. Różnice w prędkości oraz dynamice jazdy są, zdaniem zarządcy, powodem oddzielenia treningów sportowych od rekreacyjnych ślizgawek. MOSiR informuje również, że obsługa otrzymuje od klientów sygnały o poczuciu zagrożenia podczas wykonywania takich elementów.
Klub wskazuje na ograniczenia treningowe
Dla trenerki sprawa wiąże się także z dostępnością lodu i możliwościami przygotowania zawodników do startów.
— Kluby w Polsce trenują 10-12 miesięcy w roku, my cieszymy się, że mamy lodowisko w tym roku wydłużone do 7 miesięcy — podkreśla Monika Szymanek-Szawracka.
Wskazuje również na różnice w częstotliwości treningów i sprzeciwia się wypraszaniu dzieci, które kupiły bilety, a podczas jazdy chcą ćwiczyć bardziej zaawansowane elementy. Dodaje, że klub korzysta w tym roku ze wsparcia programu Sportowy Orlen w jeździe figurowej na łyżwach i na rolkach.
MOSiR odpowiada, że kluby mają jednostki treningowe przydzielone przez Wydział Sportu Urzędu Miasta Lublin. Treningi i szkółki odbywają się poza godzinami ogólnodostępnych ślizgawek. Zarządca wskazuje też możliwość wykupienia tafli poza tymi godzinami na preferencyjnych warunkach cenowych.
Źródło: MOSiR \ mail od Czytelniczki
7 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To się królewny zdziwiły. Sam byłem świadkiem jak przeganiały ze środka tafli innych użytkowników bo one trenują i nie można im przeszkadzać. Sam nie pozwoliłem córce do nich podjeżdżać bo machają nogami na wysokości głowy i nie patrzą, że obok bawią się dzieci.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pani trener doznała incydentu kałowego… jestem wykwalifikowana trenerką och…. bardzo dobrze MOSIR – gonić, tępić ludzi, którzy nie potrafią dostosować się do norm społecznych.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bo po co pani trenerka ma wstawać wcześnie rano gdy ma całe lodowisko dostępne tylko dla szkółek, jak może się wyspać i po południu terroryzować innych łyżwiarzy.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bardzo dobrze zrobili, widziałem jak wyglądają takie ćwiczenia. Ciekawe kogo by pociągnięto do odpowiedzialności jak jedno dziecko drugiemu przyładuje łyżwą w twarz – nie panie trenerki ale organizatora lodowiska.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
kto był na icemania ten wie jak jest !
Fakt jest faktem, że te treningi na środku lodowiska przeszkadzają innym i kropka.
Sam jak uczyłem moje kilkuletnie dzieci jeździć na łyżwach na początku jeździliśmy na środku lodowiska co bardzo ale to bardzo nie podobało się Pani trener i jej podopiecznym. Musiały czekać aż moje dzieci przejadą. Widziałem te miny i spojrzenia oraz jak rozmawiały między sobą, że jak to ktoś śmie na środku lodowiska stać i dzieci uczyć.
Przyznam, że nikt nam nic nie powiedział ani słowem…..co może i lepiej i bo i tak bym nie odszedł a co by usłyszały w odpowiedzi to nie zacytuje.
POLECAM każdemu jak ma taką potrzebę korzystać z środka lodowiska ile się da.
Jak środek będzie zajęty przez zwykłych łyżwiarzy to Pani trener przestanie przychodzić w godzinach ogólnodostępnych.
Ewentualnie mogą przyjść ze wszystkimi na bilet jednorazowy i pojedzić z nami w kółko 🙂 raz w jedną raz w drugą.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tą instruktorkę czy tam trenerkę należałoby ukarać. Dzieci pod jej opieką stanowiły zagrożenie dla innych korzystających ze ślizgawki. Ona jest jakaś nienormalna że ma to pozwalała a nawet do tego zachęcała. MOSiR powinien powiadomić o wszystkim odpowiednie służby czy instytucje.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ja pitole, problemy pierwszego świata. Wysoko wykwalifikowana 10 latka nie mogła pobawić się na ślizgawce😱