Wojewódzki Sąd Administracyjny rozstrzygnął spór pomiędzy lubelską Fundacją Wolności a Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wszystko zaczęło się na początku ub. roku, kiedy to Fundacja zwróciła się do Funduszu aby ten w ramach dostępu do informacji publicznych udostępnił wnioski, które uzyskały dofinansowanie na edukację ekologiczną.
Wymiana korespondencji w tej sprawie pomiędzy obiema stronami trwała kilka miesięcy i nie przyniosła rezultatu. Jak wyjaśnia Krzysztof Jakubowski z Fundacji Wolności, prośba była o przesłanie skanów wniosków, tymczasem urząd nie chciał się na to zgodzić tłumacząc, że niezbędna jest wizyta w jego siedzibie. Powodem miał być Covid-19 i praca zdalna urzędu.
– Po kwartalnym ping-pongu złożyliśmy skargę do sądu. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nie chciał jej jednak przekazać do sądu, na co byliśmy zmuszeni złożyć kolejną skargę. Wówczas sąd ukarał Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej grzywną – tłumaczy Krzysztof Jakubowski.
Zdaniem sądu, instytucja ta rażąco naruszyła prawo m.in, poprzez bezpodstawne kilkukrotne żądanie zmiany określonych we wniosku sposobu jak też formy udostępnienia żądanych informacji, co ma świadczyć o lekceważącym traktowaniu obowiązków nałożonych na ten podmiot przepisami. Do tego dochodzi nielogiczne postępowanie instytucji, która zapraszała przedstawicieli Fundacji do osobistych odwiedzin w dobie epidemii Covid-19, gdy dąży się do zdalnego załatwiania spraw.
Fundusz swoje postępowanie argumentował tym, iż Fundacja nadużywała prawa co informacji, mając na celu nękanie instytucji. Posiedzenie sadu było niejawne a wyrok jest nieprawomocny. Kara, jaką fundusz musi zapłacić, wynosi 500 złotych.
Krzysztof Jakubowski z Fundacji Wolności wyjaśnia, że wnioskami o dotacje na edukację ekologiczną zainteresował się, aby sprawdzić, czy nie doszło do nadużyć przy ich realizacji. Jego wątpliwości wzbudził fakt, iż w ramach projektu „Czyste Powietrze w województwie lubelskim – wsparcie lokalnych społeczności” realizowanego przez Fundację Rozwoju Gospodarki i Innowacji im. Eugeniusza Kwiatkowskiego powstać miała strona internetowa, której koszt wyniósł 20 tys. zł. Tymczasem zniknęła ona 2 miesiące po okresie realizacji zadania a jej administrator miał otrzymać 60 tys. zł.
(fot. archiwum)
10 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
fundacja moze chciała info o tym jak pis stawia za grube miliony siedzibe koło zalewu? po co takiej instytucji sedziba ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
sory nie tu mi się napisało
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bedzie ustawa antysmogowa i sankcje za kopcenie drzewem ,skończą się kradzieże drzewa na opał .Niby ustawa antysmogowa uchwalona i od 2024 ma być zakaz używania wszystko palnych bezklasowych kopciuchów ,ale znajac życie bez egzekwowania i kar pienieżnych , bedzie to martwa ustawa i martwy nieskuteczny przepis pozostający tylko na papierku
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Do mojej firmy Fundacja Wolność też wnioskowała o informacje. Chcieli wiedzieć jakie nagrody zostały wypłacone naszym pracownikom. Pracownikom budżetówki, czyli zarabiającym około minimalnej krajowej. O działalność statutową nigdy nie pytali. A szkoda… Może los ludzi chorych i niepełnosprawnych nie jest tak interesujący jak kasa.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Po uprawomocnieniu wyroku należy ukarać odpowiedzialnego urzędnika kwotą 30 tyś,a nie instytucję dla której 500 zł przy 60 tyś. to pikuś.Inaczej nigdy w tym kraju nie będzie porządku.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Fundusz to nie urząd, nie ma tam urzędników. Fundacja Wolności, z tego co się orientuję, nie dostaje informacji od większości podmiotów, do których występuje z wnioskami. Z artykułu wynika, że chcieli udostępnić na miejscu, Jakubowski chciał elektronicznie, a rażącym naruszeniem jest to, że nie przesłali skanów tak jak chciał wnioskodawca. No cóż, ustawa o dostępie do informacji publicznej wymaga zmiany, bo taka Fundacja Wolności może paraliżować pracę dowolnej instytucji składając hurtowo wnioski o dostęp do informacji publicznej. Druga sprawa – Pan Jakubowski oburzony, że w dobie COVID-19 proszony był o osobisty wgląd w dokumenty. Może akurat w Funduszu też z powodu COVID-19 większość ludzi była ba pracy zdalnej i nie miał kto mu tych skanów fizycznie zrobić? Reasumując – burza w szklance wody. Najbardziej rozbawił mnie tekst o stronie internetowej, o którą tak zatroskany jest Pan Jakubowski. Może zbadałby temat Parku Ludowego, który po ponad 40 mln wpompowanuch złotówek wygląda jak w połowie niedokończony?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Racja
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
covid-19 to rażące niedbalstwo urzędników. Swoim nierobieniem nic zasłaniają się kowidem. Bezczynność organu.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie to żebym się czepiał ale na ile wniosków fundacja nie otrzymała odpowiedzi w latach minionych ????? np 10
i jak sie to ma aktualnie .
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tak PIS realizuje swój główny punkt programu „Rodzina na naszym (garnuszku)”.
PS. Mam nadzieję, że szanowna redakcja w końcu opublikuje mój komentarz bo zaczynam podejrzewać, że realizuje w pełni pisowski program „wolności” słowa.