Mieszkańcy Lublina sygnalizują nam, że na osiedlach prowadzone jest intensywne koszenie traw. Problem, jak wskazują Czytelnicy, pojawia się w szczególnie trudnym momencie — przy małych opadach, wysokim ryzyku przesuszenia gleby i narastających skutkach suszy hydrologicznej.
Jedna z Czytelniczek zwróciła uwagę, że koszenie odbywa się również w miejscach, gdzie nie ma ono uzasadnienia praktycznego, na przykład przy trawnikach oddalonych od jezdni, które nie ograniczają widoczności kierowcom.
— Mimo oficjalnych komunikatów w tej sprawie, m.in. na osiedlu gdzie mieszkam, i jak sądzę, nie jest to odosobniony przypadek, od kilku dni prowadzone jest intensywne koszenie, niemające żadnych względów praktycznych. Nie są to trawniki obok jezdni, które mogłyby ograniczać widoczność kierowcom. Byłabym bardzo wdzięczna za interwencję w tej sprawie. Sądziłam, że w okresie tak strasznych pożarów w naszym regionie, wszyscy zdają już sobie sprawę ze skali suszy, z którą mamy do czynienia. Okazuje się jednak, że wiedza ta ominęła dziwnym trafem osoby decyzyjne w temacie zieleni — przekazuje Czytelniczka.
Trawniki to nie tylko estetyka
Problem koszenia trawników w czasie suszy od lat budzi dyskusję w wielu miastach. Z jednej strony administracje osiedli i zarządcy terenów zielonych wskazują na względy estetyczne, porządkowe oraz konieczność ograniczania rozprzestrzeniania się niektórych chwastów. W określonych miejscach koszenie może być również uzasadnione względami bezpieczeństwa, szczególnie przy drogach, przejściach dla pieszych czy skrzyżowaniach, gdzie zbyt wysoka roślinność ogranicza widoczność.
Z drugiej strony coraz częściej podkreśla się, że w okresach suszy niskie i częste koszenie może przynosić więcej szkód niż pożytku. Krótko przycięta trawa szybciej wysycha, gleba mocniej się nagrzewa, a powierzchnia trawnika traci zdolność zatrzymywania wilgoci.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że tereny zielone w miastach, w tym trawniki, są ważnym elementem tzw. małej retencji. Spowalniają odpływ wód opadowych, odciążają miejską kanalizację, regulują mikroklimat, zwiększają wilgotność powietrza i pomagają obniżać temperaturę w przestrzeni miejskiej.
W czasie suszy koszenie powinno być ograniczane
W okresach intensywnej suszy niskie koszenie trawy może prowadzić do nadmiernego pylenia z odsłoniętej powierzchni gleby. Zbyt mocno przycięta roślinność nie rozkrzewia się prawidłowo, lecz zaczyna zasychać. W praktyce oznacza to, że po kilku dniach trawniki zamiast pełnić funkcję zielonego bufora stają się przesuszoną, żółtą powierzchnią.
Eksperci od zieleni miejskiej coraz częściej wskazują, że w takich warunkach koszenie powinno być ograniczone do miejsc, gdzie rzeczywiście jest konieczne. Dotyczy to przede wszystkim obszarów przy pasach ruchu drogowego, skrzyżowaniach i przejściach, gdzie wysoka roślinność może wpływać na bezpieczeństwo.
Na pozostałych terenach lepszym rozwiązaniem jest rzadsze koszenie lub ustawianie kosiarek na wyższy poziom. Pozwala to ograniczyć kwitnienie traw, zachować estetykę terenu, a jednocześnie pozostawić roślinność na tyle wysoką, by nadal chroniła glebę przed przesuszeniem.
Zieleń miejska pomaga w walce z upałem
Trawniki, szczególnie te utrzymywane w sposób bardziej naturalny, pełnią ważną funkcję w przestrzeni miejskiej. Obniżają temperaturę powietrza, zatrzymują wilgoć, ograniczają erozję gleby i pochłaniają część zanieczyszczeń. Są również miejscem życia dla owadów i innych drobnych organizmów, co wspiera miejską bioróżnorodność.
Ograniczenie koszenia w czasie suszy nie oznacza rezygnacji z dbania o zieleń. Przeciwnie — może być elementem bardziej odpowiedzialnego zarządzania terenami osiedlowymi. Kluczowe jest dostosowanie działań do warunków pogodowych, stanu gleby oraz realnych potrzeb mieszkańców.
Sprawa zgłoszona przez Czytelników pokazuje, że temat zieleni miejskiej coraz częściej przestaje być wyłącznie kwestią estetyki. W czasie suszy i wysokich temperatur decyzje dotyczące koszenia trawników mają bezpośredni wpływ na komfort życia mieszkańców, stan środowiska i odporność miasta na skutki zmian klimatu.
20 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kosić, kosić i jeszcze raz kosić!!!! Skoszona trawa to brak komarów, kleszczy i wszelkiego robactwa co nie daje w spokoju egzystować a nie można posiedzieć na placu zabaw z dziećmi w parkach bo te robactwo na to nie pozwala wlatuje to mieszkań i albo bzyczy cała noc albo wstajesz cały pogryziony !
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ale głupie to miastowe!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I bardzo dobrze. W trawach siedzą kleszcze!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pora sianokosów. O co rwetes?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przede wszystkim zacznijmy od tego kto mieszka w bloku. Ludzie którzy sobą coś reprezentują mieszkają w wolnostojącym domu z ogrodem tak jak ja a nie jakieś bloki i telepanie się o miejsce parkingowe dla swojego gruza.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No nie, Panie Kolego. Ja mieszkam na Ibizie, tam gdzie moja niegdysiejsza była ulubiona piosenkarka Sandra. Jestem z nią na „ty”. Pamiętasz ten szary klif z zachodniej strony i mój podstarzały zameczek, gdzie mam, m.in. piwniczkę z winami? W tej piwniczce bywali też odpowiedni oficerowie SS w wiadomych czasach.