Przejdź do treści
piątek, 9 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Tysiące osób zza wschodniej granicy pracowało przy zbiorach owoców. W tym roku jest z tym spory problem

Wprowadzone procedury umożliwiające zatrudnienie pracowników sezonowych zza wschodniej granicy nie przekonują rolników. Jak wyjaśniają, rygor z tym związany jest bardzo duży, dodatkowo mało osób chce przyjechać do pracy przy zbiorze owoców.

W naszym regionie rusza małymi krokami zbiór pierwszych owoców. Na początek są to truskawki, jednak niebawem dojrzewać będą czereśnie, a potem kolejne rodzaje owoców. Rolnicy alarmują, że występuje bardzo duży problem z brakiem rąk do pracy. W Polsce bardzo trudno znaleźć osoby chętne do pracy w polu, więc co roku tylko w naszym regionie przy zbiorach pomagały tysiące pracowników sezonowych zza wschodniej granicy, głównie z Ukrainy. Jednak obecnie, z powodu pandemii koronawirusa, jest z tym ogromny problem. Tymczasem przy zbiorze np. truskawek czy malin, ludzkich rąk nie da się zastąpić maszynami. Jeżeli nie będzie komu zbierać owoców, zostaną one na polach. Wtedy rolnicy nic nie zarobią, zaś ceny owoców w sklepach od razu poszybują w górę nawet kilkukrotnie.

W ostatnim czasie prowadzone były działania, mające rozwiązać ten problem. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało właśnie, że wypracowane zostały rozwiązania umożliwiające przyjazd do Polski pracowników do prac sezonowych w rolnictwie. Chodzi o obcokrajowców zza wschodniej granicy mających znaleźć zatrudnienie zarówno w gospodarstwach rolnych, jak i w przetwórstwie. Jak podkreślono, pracownicy sezonowi stanowią w naszym kraju bardzo dużą pomoc przy zbiorach. Co roku w całej Polsce pracuje ich przy pracach ogrodniczych, szczególnie w warzywnictwie i sadownictwie oraz przy pracach polowych, nawet kilkaset tysięcy. Największe zapotrzebowanie na pracowników sezonowych jest przy zbiorach owoców miękkich.

Tymczasem rolnicy z którymi rozmawialiśmy w tej sprawie, nie są przekonani, że to im pomoże. Przede wszystkim chodzi o zapis mówiący o tym, iż pracownik sezonowy zza granicy musi najpierw odbyć obowiązkową dwutygodniową kwarantannę. Do tego przerażeni są wymogami, jakie muszą spełnić, aby zatrudnić osobę zza granicy.

– Mam kilkanaście hektarów owoców. Część z tego to owoce miękkie. Główny koszt ich wyprodukowania to praca ludzi podczas ich zbioru. Jeżeli z ostatecznej ceny zostanie nam kilka procent to jestem bardzo zadowolony. Jednak zdarza się to niezwykle rzadko. Tymczasem tutaj wychodzi na to, że mam zatrudnić pracownika sezonowego, zapewnić mu mieszkanie i wyżywienie oraz wynagrodzenie, po czym przez dwa tygodnie praktycznie nie będzie on mógł nic robić, gdyż musi przejść kwarantannę. Do tego na kilku stronach jest wypisane, jakie mam wprowadzić zabezpieczenia i co robić każdego dnia w związku z epidemią – wyjaśnia pan Grzegorz.

Rolnicy dodają również, że owoce nie poczekają na krzakach dwóch tygodni, aby osoby mające je zbierać odbyły kwarantannę. Tymczasem przedstawiciele ministerstwa rolnictwa podkreślają, że pracownicy zza wschodniej granicy będą mieli możliwość świadczenia pracy w trakcie odbywania kwarantannym, jednak z zastrzeżeniem, że obowiązuje ich całkowity zakaz opuszczania gospodarstwa. Również kontakt z osobami zamieszkującymi dane gospodarstwo powinien być ograniczony do niezbędnego minimum. Właściciel gospodarstwa jednak musi również zapłacić za obowiązkowy test na obecność koronawirusa u każdego pracownika sezonowego. Jest też możliwość, aby najwcześniej w 7 dniu kwarantanny pobrać pracownikowi wymaz do badania, a po otrzymaniu wyniku ujemnego zwolnić go z odbywania dalszej części kwarantanny.

Właściciele gospodarstw rolniczych i ogrodniczych tłumaczą jednak, że nawet pomimo tego, jest ogromny problem ze znalezieniem osób do pracy. Jak wyjaśnia jeden z nich, z 38 osób, które pracowały u niego w ubiegłym roku, obecnie tylko 9 wyraziło chęć ponownego zatrudnienia. Rolnicy liczą jednak, że z uwagi na załamanie w gospodarce oraz na rynku pracy, w tym roku więcej osób z Polski będzie chętnych do pracy przy zbiorze owoców a potem warzyw.

(fot. pixabay)

56 komentarzy

  1. G
    Odpowiedz

    To jak w skupie za truskawek ~3zł/kg, to ile za zbiór 2,99zł/kg ?☺

    1. ja
      Odpowiedz

      jak tak słabo płacą od lat, to po co to sadzisz ??

      1. kuku
        Odpowiedz

        jak nie bedzie znaczka ze zbierane przez polaka i ze dostal godziwe za robote to nie kupuje takiego za niewolnicza place zbieranego przez jakiegos migranta ***

        1. G
          Odpowiedz

          Jak nie kupisz polskich to kupisz niemieckie zrywane przez polskich niewolnikow ☺

  2. Artur
    Odpowiedz

    My tutaj gadka żeby kupować POLSKIE PRODUKTY,a tym czasem Polakowi nikt nie chce zapłacić godnie za pracę bo wolą tych z zagranicy wschodniej 🙁

    1. 4
      Odpowiedz

      To samo co zawsze – kłamstwa dla własnej chciwości i interesu.

  3. Polska bieda
    Odpowiedz

    Skoro PIS taki dobry to niech ustali gwarantowaną stawkę za zbiórkę poszczególnych owoców i będą wtedy chętni.

    1. qwerty
      Odpowiedz

      a nie uważasz, że rynek zrobi to sam lepiej? chcesz wrócić do gospodarki centralnie planowanej? zastanów się jakie głupoty wypisujesz…

  4. ps
    Odpowiedz

    … tylu urzędników straciło zatrudnienie więc bardzo chętnie przyjdą zarobić

  5. Bus
    Odpowiedz

    To jest prawda teraz na wiosce jest 2 bambrów dzierżawią pola od ludzi co mieli po parę hektarów gdyż zwykły chłop nie może trzymać świń, krów bo są takie wymogi że głowa mała dlatego oddają pola w dzierżawę wsi już nie ma to fabryki wszystko karmione paszami a zboża nawozami

  6. Krzysztof,, Ochota,,
    Odpowiedz

    Rolnicy to byli kiedyś i mieli zaledwie po kilka hektarów. Teraz są przedsiębiorcy rolni dysponują po kilkadziesiąt hektarów. Niech płacą godnie i Polacy chętnie przyjdą pracować. Przez te wszelkie dotacje tworzy się chory rynek i najbardziej poszkodowani są Polacy najmniej lub średnio zarabiający.

  7. servuz
    Odpowiedz

    już widzę jak Polacy biegną pracować w polu bo jest kryzys

  8. ja
    Odpowiedz

    Przecież niedawno byłą susza i klęska nieurodzaju, teraz klęska z powodu braku rąk do pracy, a dopiero początek maja…

    1. qwerty
      Odpowiedz

      dla rolników nigdy nie ma dobrego czasu. jak susza, to nieurodzaj – ceny wprawdzie wysokie, ale nie ma czego sprzedawać. jak dobra pogoda i duże plony, to towaru na rynku dużo i ceny niskie.
      tak to jest, jak pół kraju robi dokładnie to samo, tworząc ogromną konkurencję. nie dogodzisz

      1. VSOP
        Odpowiedz

        Znam cwaniaczków co nielegalne przyłącza wody mają do nawadniania malin. Po odszkodowanie ze względu na suszę pierwsi wnioski składają.

  9. G
    Odpowiedz

    Jakby płacili rollnikowi, to rolnik też by płacił

    1. Ktoś
      Odpowiedz

      To po co brał mieszkanie czy dom dzieciom na kredyt, sobie samochód na kredyt bo myślał że ktoś za półdarmo bedzie robił ,rynek zweryfikuje wszystko. Ja nie jestem przeciw rolnikom, ale żeby zarobić na cudzej pracy to trzeba być z. …..,i tu niech każdy dokończy według swojego przekonania

      1. kuku
        Odpowiedz

        to zostaje w genach, kiedys chlopa na panszczyznie, teraz chlop mysli ze bedzie tak samo panisko jak ten kogo jego dziad na widlach z palacu wynosil hahah

    2. A
      Odpowiedz

      A co rolnik nie zarabia? Nie ma pieniędzy? To jak on bidulek żyje i jeździ tym passatem? Oj bieda bieda

      1. ja
        Odpowiedz

        teraz moda już na audiki

      2. a.dewa
        Odpowiedz

        SKORO TAK DOBRZE TO DLACZEGO LUDZIE WIEJA DO MIASTA a nie odwrotnie! wyemigruj na wies bedziesz od razu miec kilka mieszkan w miescie i wesele na 500 osob zrobisz! raj na ziemi!

        1. kuku
          Odpowiedz

          taaa my juz tu som i sie nam oplaca i mieszkania mamy i wesela na 500+ i majbahy tylko apetyt ciagle rosnie w miare jedzenia… hahaha
          wiec czego nie rozumiesz ??

        2. c
          Odpowiedz

          Jak zaczną rozdawać ziemię za darmo, tak jak obecni rolnicy dostali od „zbrodniczej komuny”, to się więcej znajdzie chętnych.

    3. ABC
      Odpowiedz

      wiesz co, nic się nigdy na roli nie opłaca! ciągle tak wszyscy mówią, ale te czasy dawno minęły…
      w wielu domach w latach 90-tych były rodziny wielodzietne, teraz te dzieci wkraczają w dorosłość i się okazuje, że niby bieda piszczy a 5 nowych domów każdemu z dzieciaków pobudowane. a wszyscy się z gospodarstw utrzymują, żadne w mieście nie pracuje…
      takich przykładów tylko z okolicy mojej rodziny jest kilka (w promieniu 5 kilometrów) – to co jest w skali kraju? przecież za darmo się ich nie stawia!
      plantatorzy truskawek czy malin miewali dochód po 40 tysięcy z hektara, a ilu takich rolników i ile hektarów każdy? od czasu wejścia do UE i dopłat? nic się nigdy nie opłaca a 3 mercedesy przed domem

      1. Tara
        Odpowiedz

        I wesela na 300 osób! Parę mieszkań w mieście pod wynajem! A potem pisze taki niby biedny rolnik: Co mieszczuchu szkoda Ci? Znamy te numery rolników. A kota za plasterek wędliny zabije. Taka wiejska zaraza.

        1. LU
          Odpowiedz

          Święta prawda !

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy