W Majdanie-Sielcu, w powiecie tomaszowskim, żołnierze z Placówki Żandarmerii Wojskowej w Zamościu wspólnie z funkcjonariuszami Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lubelskim podjęli działania związane z odnalezieniem szczątków drona. Centrum Powiadamiania Ratunkowego przekazało Policji informację o upadku niezidentyfikowanego obiektu latającego w tej miejscowości, na jednym z pól.
Jak przekazała rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Karolina Gałecka, potwierdzono, że w rejonie miejscowości doszło do rozbicia się niezidentyfikowanego obiektu.
– Na miejscu są obecnie wszystkie służby, które prowadzą czynności – zaznaczyła wczoraj rozmowie z polsatnews.pl.
Stanowisko w sprawie zajął również rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej, Janusz Sejmej. Podkreślił on, że odnaleziony bezzałogowiec nie posiadał żadnych cech bojowych.
– Nie był to dron, który posiadał cechy bojowe – przekazał w rozmowie z polsatnews.pl rzecznik prasowy MON Janusz Sejmej.
Do zdarzenia odniosła się także Lubelska Policja. W oficjalnym komunikacie zaznaczono, że dyżurny tomaszowskiej komendy otrzymał zgłoszenie o znalezieniu szczątków obiektu latającego za pośrednictwem Centrum Powiadamiania Ratunkowego.
– Za pośrednictwem Centrum Powiadamiania Ratunkowego dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lubelskim otrzymał zgłoszenie o znalezieniu w miejscowości Majdan-Sielec szczątków niezidentyfikowanego obiektu latającego. O zdarzeniu zostały powiadomione wszystkie służby. Powiadomiliśmy również Prokuraturę Rejonową w Tomaszowie Lubelskim. Zabezpieczamy miejsce ujawnienia obiektu. W związku ze zdarzeniem nikt nie doznał obrażeń – poinformowała Policja Lubelska.
Miejsce, w którym rozbił się dron, znajduje się około 50 kilometrów od granicy polsko-ukraińskiej, a samo zdarzenie miało miejsce zaledwie kilkaset metrów od najbliższych zabudowań. Obiekt spadł na jedno z pól. Obecnie prowadzone są dalsze czynności mające na celu ustalenie szczegółowych okoliczności zdarzenia oraz pochodzenia obiektu.
Jarosław Wolski, cywilny analityk zajmujący się wojskiem i obronnością, na podstawie zdjęć z miejsca zdarzenia ocenił, że jest to Gerbera, rosyjski dron. Zaznaczył, że podobne konstrukcje „cywilne” są wykorzystywane do przemytu.
– Jedyna, ale bardzo „pokrętna” opcja, żeby to cokolwiek miało wspólnego z przemytem to hipoteza, że była to przejęta na Ukrainie Gerbera, którą odzyskano i przerobiono pod przemyt. Czy jest to możliwe? Tak, bo tysiące Gerber miesięcznie spadają na Ukrainie i statystycznie kilka – kilkanaście będzie prawie nieuszkodzonych. Natomiast bardzo w to wątpię i raczej zakładałbym Gerberę po awarii nawigacji, która leciała, aż się paliwo skończyło – przekazał w serwisie X Jarosław Wolski.
Gerbera to rosyjski dron wielozadaniowy, wprowadzony do użytku w lipcu 2024 roku podczas konfliktu w Ukrainie. Rosja od połowy 2024 roku intensywnie wykorzystuje nowy typ drona – Gerbera. To bezzałogowiec, który początkowo miał pełnić funkcję wabika, jednak szybko zaczął być stosowany także w roli drona kamikaze. Lekka konstrukcja z pianki i sklejki, niskie koszty produkcji oraz dostępność komponentów z zagranicy sprawiły, że stał się on ważnym elementem rosyjskiej taktyki w wojnie przeciwko Ukrainie. Konstrukcja Gerbery opiera się na tanich i dostępnych materiałach. Kadłub i skrzydła wykonane są z pianki polistyrenowej oraz sklejki. Zastosowano w niej chiński silnik. Dron ma około 2 metry długości i 2,5 metra rozpiętości skrzydeł. W zależności od konfiguracji może pełnić rolę rozpoznawczą, bojową lub służyć jako wabik. W wariancie pozbawionym ładunku bojowego zasięg lotu wynosi nawet 300 kilometrów. Masowe wykorzystanie tanich dronów przeciąża ukraińską obronę powietrzną i zmusza ją do wykorzystania drogich pocisków.
23 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A myśliwce zostały poderwane czy nie ? xD bo wiadomo jak atkauja szoszkow kilkaset kilometrów od granicy z Polską to Myślice są podrywane,a jak coś wleci do nas to nie ma sensu podrywać,bo już wleciało 🙂 i kto ma nas brac poważnie hahaha