Przejdź do treści
piątek, 9 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Święta dobiegają końca, a lodówki wciąż pełne żywności. Warto pamiętać o jadłodzielniach

W okresie świątecznym mieszkańcy naszego kraju wyrzucają ok. 61,7 tys. ton jedzenia. Jest to 39 pełnych supermarketów. Nie wszystko jednak musi trafiać na śmietnik.

fot. lublin112.pl

Chyba każdemu znane jest powiedzenie „Święta, święta i po świętach”. Oznacza ono, że długo się na nie czekało, specjalnie do nich przygotowywało, tymczasem minęły one bardzo szybko i wraca codzienna rzeczywistość. Boże Narodzenie kojarzy się z wieloma tradycjami, takimi jak choinka czy opłatek, ale również z nieodłącznym siedzeniem przy obficie zastawionym stole. Oczywiście osoby przygotowujące święta dla rodziny i najbliższych bardzo często szykują zbyt dużo potraw, trzymając się zasady „żeby nie zabrakło”. Tymczasem okres świąteczny właśnie dobiega końca, a lodówki wciąż są pełne jedzenia.

Naukowcy oraz organizacje pomocowe od lat zaznaczają, że święta Bożego Narodzenia są w polskich domach okresem, w którym dochodzi do największego marnowania żywności. Jako powód wskazywane są nadmierne planowanie, zakupy „na zapas” oraz presja bogato zastawionego stołu. Prowadzi to do wyrzucania ogromnych ilości jedzenia – głównie warzyw, owoców, zup i ryb – co generuje dziesiątki tysięcy ton odpadów.

W okresie okołoświątecznym Polacy wyrzucają nawet 1,6 kg jedzenia na osobę, a aż 83 proc. przyznaje się do marnowania żywności. Jak obliczono, od 23 do 30 grudnia mieszkańcy naszego kraju wyrzucają ok. 61,7 tys. ton jedzenia. Jest to równowartość 49 basenów olimpijskich lub 39 supermarketów.

Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy wskazuje na jeszcze jeden problem, o którym wiele osób zapomina. Mianowicie marnowanie jedzenia stanowi jeden z najbardziej niedostrzeganych kosztów życia codziennego. Wyrzucenie do kosza nadmiaru kotletów czy wylanie niezjedzonej zupy, której ugotowano dwa razy więcej, niż było potrzeba, oznacza nie tylko zmarnowanie produktów użytych do ich przygotowania. To także pieniądze wydane na zakupy oraz koszty przygotowania posiłków w postaci zużycia prądu, gazu czy wody. Nie bez znaczenia jest również czas poświęcony na gotowanie.

Z danych IOŚ wynika, że przeciętna polska rodzina wyrzuca rocznie do kosza żywność o wartości 2–3 tys. zł. W skali całego kraju gospodarstwa domowe pozbywają się ponad 2,5 mln ton żywności. Z tego ponad 80 proc. trafia bezpośrednio do kosza, część jest kompostowana, a tylko niewielki odsetek przekazywany innym. Tymczasem aż 59 proc. wyrzucanej żywności stanowi jedzenie wciąż zdatne do spożycia.

Dlatego, robiąc po świętach miejsce w wciąż pełnej jedzenia lodówce, warto pomyśleć o jadłodzielniach. Są to miejsca, w których można zostawić jedzenie dla osób, które naprawdę go potrzebują. Inicjatywa ta opiera się na zasadzie solidarności społecznej i wspólnoty, pozwalając ograniczyć marnowanie żywności oraz pomagając osobom ubogim lub potrzebującym w dostępie do darmowego jedzenia. Idea jadłodzielni jest prosta – osoby mające nadmiar żywności lub produkty, które niebawem stracą swoją przydatność do spożycia, mogą je tam zostawić. Zazwyczaj w takich miejscach znajdują się ogólnodostępne lodówki.

Osoby potrzebujące mogą przyjść do jadłodzielni i zabrać jedzenie pozostawione przez innych. To rozwiązanie, które nie tylko ogranicza marnowanie żywności, ale także wspiera lokalną społeczność, umożliwiając każdemu – bez względu na sytuację finansową – dostęp do pożywnych posiłków.

W województwie lubelskim funkcjonuje kilkanaście jadłodzielni. W Lublinie są one zlokalizowane m.in. na terenie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego przy ul. Łopacińskiego i ul. Konstantynów oraz w Centrum Pomocy Humanitarnej PCK przy ul. Bursaki. Jadłodzielnie działają również m.in. w Biłgoraju, Chełmie, Kazimierzu Dolnym, Kraśniku, Puławach, Radzyniu Podlaskim, Tomaszowie Lubelskim i Zamościu.

6 komentarzy

  1. meg
    Odpowiedz

    Nie bardzo rozumiem tego wyrzucania czy od razu zepsute kupują i trzeba wyrzucić. Za dużo pieniędzy ludzie mają?
    Fakt nakupiłam dużo za dużo np: ser bo miał być sernik ale czasu zabrakło ale to w większości półprodukty. Nagotowałam też za dużo ale większość poporcjuje i zamrożę. Sałatkę czy barszcz robię w umiarkowanych ilościach. Co mi zostaje to spokojnie można do tygodnia jeść i cieszyć się wolnymi dniami.

    1. Górnik
      Odpowiedz

      Zawsze na wszelki wypadek w pogotowiu trzymać tabletki na laksę, czy węgiel.

  2. Mieszkaniec
    Odpowiedz

    Gdzie w Kazimierzu,już parę lat nie ma.Zabrali do Puław,poco pisać te same artykuły rok w rok,najpierw trzeba sprawdzić żeby pisac

  3. Xcxc
    Odpowiedz

    Ona daje jedzenie „pieską „

  4. Zuza
    Odpowiedz

    Dobrze że som takie miejsca zrobiłam zapas karmy moim pieską na 3 tygodnie

    1. Remik
      Odpowiedz

      Zuza to ty nie wiesz że ludzkie jedzenie szkodzi pieskom

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy