Dławiec, krup, dyfteryt – to dawne nazwy poważnej choroby zakaźnej, znanej dziś jako błonica. Choć wielu osobom może się wydawać, że to problem minionych lat, przypadki błonicy znów zaczynają się pojawiać także w Polsce. Główny Inspektorat Sanitarny informuje, że po ponad dwóch dekadach bez zgłoszonych zachorowań – w 2023 roku odnotowano 1 przypadek, a w 2024 już 2.
Błonicę wywołuje bakteria zwana maczugowcem błonicy. To choroba przenoszona drogą kropelkową, która może prowadzić do poważnych powikłań, a nawet do śmierci.
– Błonica jest bardzo poważną chorobą z dwóch powodów: po pierwsze może mieć bardzo ciężki przebieg kliniczny i może prowadzić do śmierci w dramatycznych okolicznościach, czyli na przykład wskutek uduszenia – mówi profesor Krzysztof Tomasiewicz, lekarz kierujący Kliniką Chorób Zakaźnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. – Druga przyczyna jest taka, że jest to choroba o dość dużej zaraźliwości. Oznacza to, że pojawienie się jednej zakażonej osoby może prowadzić do zachorowania bardzo wielu osób w jej otoczeniu. Co warto podkreślić, ta osoba niekoniecznie musi mieć charakterystyczne objawy, więc niebezpieczeństwo epidemiologiczne jest naprawdę duże – wyjaśnia profesor.
Błonica może rozwijać się w sposób podstępny. Najczęstsze objawy to: ból gardła, gorączka, trudności w połykaniu, szary nalot w gardle i duszność. W początkowej fazie symptomy mogą przypominać inne choroby, co utrudnia ich właściwe rozpoznanie. Zakażenie następuje przez bezpośredni kontakt z chorym, nosicielem lub przez skażone przedmioty. Dlatego – jak podkreślają lekarze – każda osoba, która po powrocie z zagranicy zauważy niepokojące objawy, powinna niezwłocznie zgłosić się do lekarza. Rozpoznanie błonicy stanowi bezwzględne wskazanie do hospitalizacji.
Jedynym skutecznym środkiem ochrony przed błonicą jest szczepienie. W Polsce szczepienia te są obowiązkowe i rozpoczynają się już w pierwszym roku życia dziecka. Dorośli powinni przyjmować dawki przypominające co 10 lat.
– Szacuje się, że 95% osób zaszczepionych to wskaźnik, który mógłby zagwarantować odporność populacyjną – mówi profesor Tomasiewicz.
Niestety, od kilku lat obserwuje się spadek wyszczepialności.
– Około 80%, które mamy w tej chwili w naszym kraju, to zdecydowanie za mało i niebezpiecznie zbliżamy się do momentu, kiedy ten wskaźnik wyszczepialności będzie zdecydowanie zbyt niski – dodaje.
Szczepienia zyskują szczególne znaczenie w kontekście wakacyjnych wyjazdów.
– Szczepienie na choroby zakaźne jest szczególnie ważne przy wyjazdach zagranicznych, ponieważ ryzyko zachorowania jest bardzo duże w przypadku osób podróżujących do Afryki i do krajów azjatyckich – przypomina ekspert. – Wyjazd w inne strefy klimatyczne zawsze wiąże się z dużymi zmianami dla organizmu. Stykamy się z odmiennym klimatem, a także nowymi drobnoustrojami i chorobami. Dodatkowo w różnych krajach sytuacja epidemiologiczna może być diametralnie inna.
Zbliżające się wakacje to dobry moment, by zadbać o zdrowie swoje i bliskich.
– Zbliżają się wakacje, i patrząc na codzienność w naszej klinice, co chwilę mamy pacjentów, którzy przywożą z podróży zagranicznych niechciane pamiątki w postaci chorób. Warto w związku z tym przypomnieć, żeby przed wyjazdem zabezpieczyć się przed błonicą i innymi chorobami zakaźnymi i mieć spokojne wakacje – apeluje profesor Krzysztof Tomasiewicz.
Błonica, choć dziś brzmi jak echo przeszłości, wciąż stanowi realne zagrożenie. Regularne szczepienia i szybka reakcja na pierwsze objawy to podstawa ochrony – nie tylko dla siebie, ale i dla całej społeczności.
23 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Macie swoje rzondy rudej wrony. Na Republice muwili że tusk jeśli trzaskowski wygra wybory podpisze dokument na sprowadzenie 40 milionów uchodźców nieprzebadanych z różnymi chorobami w tym że śmiertelnymi. Nie możemy do tego dopóścić!!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Za mało błędów internetowy trollu, ludzie muszą widzieć że nieuki krytykują platformę i Tuska 🙂
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Chrońmy małe dzieci które i tak mają przeładowany kalendarz szczepień (przymus tylko u nas i w Bułgarii).
Wprowadźmy obowiązkowe co 10 lat dla dorosłych
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
W punkt. łatwo jest krzyczeć antyszczepy, doktory wiedzą lepiej, A wystarczy tylko porównać kalendarz szczepień w Europie (wszystko można sobie łatwo wygooglać). Mamy najgorszy kalendarz szczepień w Europie. Najwięcej szczepień, od 1 doby i z przymusem. Zrobili sobie z Polski poligon. Na szczęście to się zmienia, w całej Europie coraz mniejsza wyszczepialność. W amerykańskim kongresie od dawna już jest głośno że Te wieloletnie testowanie szczepionek można było sobie między bajki włożyć tak samo jak brak rtęci ołowiu. Tego oczywiście w naszej telewizji nam nie pokażą. Przykre jest to że Polak jak ma kupić telewizor czy samochód to czyta tygodniami Co jest lepsze a jak ma zaszczepić dziecko to luzik przecież pan doktor wie lepiej. Tak jakby nam nie pokazali w pandemii co bardziej szanują ludzi Czy mamonę.