Przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok w sprawie zbrodni, jaka miała miejsce w połowie sierpnia ub. roku w Łubkach w gminie Wojciechów. Tego dnia mieszkańcy natrafili na leżącego na trawie pod płotem mężczyznę. Znajdował się on w nienaturalnej pozycji i był zakrwawiony. Nie wykazywał też oznak życia.
O wszystkim zaalarmowane zostały służby ratunkowe, jednak na pomoc było już za późno. Sprawą zajęli się policjanci. Przez kilka godzin prowadzono oględziny, zabezpieczano ślady, a wszystkie działania były nadzorowane przez prokuraturę. Jednocześnie kryminalni przystąpili do ustalania, co mężczyzna robił przed śmiercią i z kim przebywał.
Niebawem zarzuty w tej sprawie usłyszał Marcin B. Podczas postępowania śledczy ustalili, iż ten miał za złe Mariuszowi G., iż kiedyś pod sklepem ten nazwał go „kozioł”. Dla oskarżonego miała to być obelga. Dlatego widząc Mariusza G. postanowił się na nim zemścić. Podszedł do niego i zaczął go bić pięściami po twarzy. Mężczyzna nawet się nie bronił, gdyż był upojony alkoholem. Miał 4 promile alkoholu w organizmie.
Policjanci zaznaczają, że nie było to zwykłe pobicie. 43-latek po prostu katował swoją ofiarę do czasu, aż ta przestała się ruszać. Mężczyzna miał dosłownie połamane kości twarzy. Następnie zostawił nieprzytomnego na pewną śmierć.
Prokuratura postanowiła oskarżyć Marcina B. o zabójstwo. Jako uzasadnienie wskazała, że nie może być mowy o innej kwalifikacji czynu, gdyż podejrzany działał w bezpośrednim zamiarze pozbawienia życia. On sam nie przyznał się do winy. Nie ukrywa, że brał udział w zdarzeniu, jednak zapewniał, że nie chciał zabijać. Sugerował, że uderzył ofiarę 2-3 razy, a jeżeli chodzi o skatowanie, to pewnie zrobił to ktoś inny.
43-latek nie miał też dobrej opinii wśród mieszkańców. Tłumaczyli oni, że „cała wieś bała się, czy kogoś jeszcze nie pozabija”. Podejrzewali nawet, że może mieć więcej ofiar na koncie.
Marcinowi B. groziło nawet dożywocie. Ostatecznie sąd uznał, że z uwagi na dotychczasową niekaralność oskarżonego, wystarczy 17 lat pozbawienia wolności. Do tego dochodzi obowiązek nawiązki na rzecz rodziny ofiary w wysokości 100 tysięcy zł. Wyrok nie jest prawomocny.
16 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I tak dobrze, że siedemnascie a nie siedem za morderstwo. Przecież nic się nie stało stwierdził sąd. Ciekawe co trzebaby zrobić żeby dostać 25 albo dożywocie? Przecież jak ktoś niekaralny to chyba nie idzie dostać.