W środę przed lubelskim sądem zapadł wyrok dla dr hab. Andrzeja W., byłego już kierownika Katedry Historii Państwa i Prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Mężczyzna odpowiadał za kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu. Został zatrzymany przez przypadkowe osoby, które zwróciły uwagę na nienaturalne zachowanie kierowcy subaru.
Zdarzenie miało miejsce w październiku 2019 roku w rejonie skrzyżowania ul. Węglarza z ul. Strzembosza w Lublinie. Kierowca subaru zatrzymał się w pobliżu przejścia dla pieszych na wysokości sklepu Stokrotka. Jednak kiedy piesi przeszli, nie ruszył. Świadkowie wyjaśniali wówczas, że wyglądało to, jakby mężczyzna usnął.
O wszystkim powiadomiona została policja. Przybyli na miejsce funkcjonariusze potwierdzili podejrzenia świadków. Od mężczyzny wyraźnie wyczuwalna była silna woń alkoholu. Wtedy Andrzej W. widząc, jakie problemy go czekają, stwierdził nagle, że jest mu słabo i potrzebuje pomocy lekarskiej. Wezwany więc został zespół ratownictwa medycznego. Ratownicy po przebadaniu kierowcy orzekli, że z cała pewnością nic mu nie dolega.
Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna miał ponad 3 promile alkoholu w organizmie. W pierwszym badaniu było to 3,4 promila, w drugim 3,17 promila. Andrzej W. przyznał się do kierowania samochodem po pijanemu, jednocześnie wyraził skruchę za swoje zachowanie. W międzyczasie stracił też stanowisko na uczelni.
Sąd uznał, że wina 58-latka nie podlega żadnej wątpliwości. Został skazany na karę grzywny w wysokości 3 tys. zł. Do tego musi zapłacić 5 tys. zł na fundusz pomocy postpenitencjarnej. Otrzymał również zakaz prowadzenia pojazdów na pięć lat. Wyrok nie jest prawomocny.
(fot. nadesłane)
24 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ponad rok czekania na wyrok-chore !
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Alaska jak powszechnie wiadomo to dziki kraj na skraju świata, ale prawo działa tu znacznie szybciej, jeśli np. w naszej stolicy zdarzyłby się taki przypadek jak opisywany wyżej, to pan dr hab, tuż po „zabezpieczeniu” go, zostałby dostarczony do sądu w 15-20 minut, a po dalszych 15 minutach zaczynałby odsiadkę, a jeśliby sędzia okazał się nadmiernie łaskawy i ukarałby go grzywna to wyszedłby z aresztu ( (na piechotę, bo samochód jako narzędzie przestępstwa byłby skonfiskowany), dopiero po wpłaceniu całej kwoty, pomniejszanej o 50 „baksów” za każdy przesiedziany dzień.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gdyby to był kul to skomlenia nie byłoby końca, że katol, pijak itp. Ale umcs spoko, przecież każdemu może się zdarzyć nieco za dużo wypić i… wsiąść do samochodu. Oprócz słynnych już 8 gwiazdek może zapoczątkować też to ***** ** P.S nie, nie jestem z pis-u uprzedzając hejty.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przecież spoko nie jest. Nikt nie stwierdził,że jest spoko. Karę dostał, czy adekwatną do czynu? Tego nie wiem. Fakt niezaprzeczalny, że nagłośnienie tej sprawy to kara jeszcze większa niż kasa którą ma zapłacić.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A gdyby wykładał na kulu to by był nietykalny ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
to pierdnięcie to ma być kara ? Sond miał pomroczność jasnom wałensowom
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Żadna to kara, pieniążków to akurat nie powinno brakować . Odsiadka byłaby karą najsurowszą , w końcu do pracy chodzić już nie musi.