Radny Tomasz Gontarz, członek miejskiej Komisji Bezpieczeństwa Publicznego skomentował odpowiedź władz Miasta Lublin na swoją interpelację dotyczącą rejestracji i kontroli psów ras uznawanych za agresywne. Choć Urząd zapewnia, że system funkcjonuje prawidłowo, radny wskazuje, że dane udzielone przez miasto ukazują luki systemowe, które mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców. W dobie tragedii pod Zieloną Górą, gdzie kilka tygodni temu agresywne psy zagryzły mieszkańca Puław, problem zbyt pobieżnego podejścia do kontroli niebezpiecznych zwierząt nabiera wyjątkowego znaczenia dla każdego miasta.
Zgodnie z danymi przekazanymi przez Urząd Miasta, w latach 2022–2025 zarejestrowano w Lublinie zaledwie 7 psów ras uznawanych za agresywne. Prezydent Miasta wydał w tym okresie 10 zezwoleń na ich utrzymywanie, przy czym nie odnotowano ani jednego przypadku cofnięcia zezwolenia. W drugiej połowie 2025 roku (do 27 października) dodano 3 rejestracje oraz wydano 3 dodatkowe zezwolenia. Jak wskazuje radny Gontarz, te liczby są uderzające – w mieście liczącym ponad 330 tysięcy mieszkańców rejestracja psów ras niebezpiecznych ma charakter praktycznie symboliczny. Wymóg rejestracji psów ras niebezpiecznych określony jest w art. 10 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt oraz w Rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28 kwietnia 2003 r. Rozporządzenie to wyznacza jedenaście ras psów uważanych za niebezpieczne, w tym pit bull terrier, rottweiler, owczarek kaukaski, czy dog argentyński.
Radny Gontarz zwraca uwagę na kluczową lukę w działaniach administracyjnych:
– Dane pokazują, że Urząd Miasta Lublin ogranicza się do formalnej rejestracji, która opiera się wyłącznie na gotowości właścicieli do zgłoszenia swoich zwierząt. Po wydaniu zezwolenia nie przeprowadza się żadnych kontroli terenowych – jedynie w przypadku sygnałów o zagrożeniu. To oznacza, że system jest całkowicie reaktywny, nie prewencyjny. W przeciągu trzech i pół roku przeprowadzono zaledwie jedną wspólną wizję lokalną z Powiatowym Lekarzem Weterynarii i żadna z nich nie dotyczyła agresywnego zachowania zwierząt. To jest niewystarczające, zwłaszcza w świetle ostatnich dramatycznych zdarzeń w kraju – uważa radny.
W latach 2022–2025 do Urzędu Miasta wpłynęło zaledwie 6 zgłoszeń dotyczących zagrożeń ze strony psów, jednak żadne z nich nie dotyczyło ras formalnie uznawanych za agresywne. Straż Miejska odnotowała 12 zgłoszeń o agresywnych psach, z których potwierdzono tylko 2 przypadki. Brak jest centralnej ewidencji liczby odławianych psów, które przejawiały agresję – Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt odłowiło w tym czasie 1895 psów, Straż Miejska 66. Tomasz Gontarz wskazuje, że dane o tym, ile z nich stanowiło faktyczne zagrożenie dla ludzi, nie są zbierane. Wskazuje również, że miasto nie prowadzi analiz tego problemu, a interwencje Straży Miejskiej nie dotyczyły psów formalnie uznawanych za niebezpieczne rasy.
Jak wynika z odpowiedzi Miast Lublin, w latach 2022-2025 funkcjonariusze Straży Miejskiej Miasta Lublin nałożyli 69 mandatów karnych na kwotę 9850 zł za brak aktualnych szczepień psów oraz udzielili dwóch pouczeń. Co więcej, W latach 2022-2025 funkcjonariusze Straży Miejskiej Miasta Lublin nałożyli 97 mandatów karnych na kwotę 15 350 złotych w związku z brakiem nadzoru nad psem. Wśród tych interwencji nie było psów ras uznawanych za agresywne
– Brak skutecznej kontroli i rejestracji może mieć poważne konsekwencje. Zgodnie z obowiązującym prawem, właściciel psa rasy uznawanej za agresywną powinien uzyskać zezwolenie od Prezydenta Miasta. Posiadanie zwierzęcia bez wymaganych formalności stanowi naruszenie art. 37a ustawy o ochronie zwierząt i może skutkować aresztem bądź grzywną. Jeśli pies stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub zwierząt, zgodnie z art. 10 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt, wydane zezwolenie może być cofnięte, a zwierzę odebrane właścicielowi. Jednak brak aktywnego monitoringu oznacza, że przypadki naruszenia przepisów pozostają niezidentyfikowane, a zagrożenia – nie wyeliminowane – alarmuje radny.
Gontarz zaznacza, że tragedii pod Zieloną Górą można było zapobiec. Owczarki belgijskie, które zabiły 46-letniego mieszkańca Puław kilka tygodni temu, nie figurowały na liście ras agresywnych, lecz były trenowanymi psami ochronnymi. Pomimo co najmniej dwóch udokumentowanych ataków w 2022 i 2024 roku, właściciel poniósł jedynie symboliczny mandat 600 złotych, a psy po pobycie w schronisku zostały mu zwrócone. Przypadek ten pokazuje, że brak systematycznych kontroli i zgłębiania przyczyn pogryzień prowadzi do błędu – i czasami do tragedii.
– Współpraca między instytucjami jest również słaba. Policja w Lublinie prowadziła w latach 2022–2025 postępowania dotyczące art. 77 Kodeksu wykroczeń (niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia) – odpowiednio 94, 68, 78 i 48 spraw rocznie. Liczba postępowań dotyczących faktycznych pogryzień wyniosła odpowiednio 33, 28, 22 i 8 przypadków rocznie. Jednak żaden z tych przypadków nie został wspólnie przeanalizowany z Urzędem Miasta – działania są rozproszone i bez efektu synergii – ocenia radny.
Z informacji otrzymanych od Policji wynika, iż w latach 2022-2025 na terenie miasta Lublina nie doszło do przypadków śmiertelnych pogryzień ludzi przez psy lub pogryzień skutkujących ciężkimi obrażeniami ciała wymagającymi hospitalizacji.
Radny Gontarz apeluje o zmianę podejścia:
– Władze miasta powinny wprowadzić aktywny monitoring dot. agresywnych zwierząt. Nie wystarczy oczekiwać na zgłoszenia. Trzeba informować właścicieli o obowiązkach, kontrolować warunki utrzymywania zwierząt, analizować przypadki pogryzień i wyciągać wnioski. Musimy działać teraz, zanim dojdzie do tragedii w naszym mieście. Bezpieczeństwo mieszkańców wymaga tego, by nasze działania były zawsze krok do przodu, nie krok za dramatycznymi wydarzeniami.
Urząd Miasta zapowiedział, że w najbliższym czasie umieści informacje na stronie internetowej miasta, przypominającą o obowiązku rejestracji psów ras agresywnych. Jednak radny wskazuje, że pasywne informowanie na stronie internetowej jest niewystarczające – konieczne są bezpośrednie kampanie edukacyjne, wspólne działania z Policją i Strażą Miejską oraz rzeczywista kontrola egzekwowania przepisów.
– W latach 2022 – 2024 w ramach udzielonych dotacji organizacjom pozarządowym na terenie miasta Lublin realizowane były warsztaty edukacyjne, seminaria behawiorystyczne i szkolenia z bezpieczeństwa psów dotyczące m.in. odpowiedzialnej opieki nad zwierzętami i obowiązków spoczywających na właścicielach psów, odczytywania mowy ciała zwierząt i sygnałów, jakie pies wysyła przed atakiem. Podana tematyka poruszana jest również na zajęciach edukacyjnych prowadzonych w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt – przekazuje Miasto Lublin.
Interpelacja radnego wraz z odpowiedzią jest dostępna tutaj: https://bip.lublin.eu/rada-mia
18 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Panie radny nie ma ras agresywnych tylko są ludzie deb nie umiejący ułożyć psa
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Odwalcie się od zwierząt. Jak ktoś nie ma pojęcia jak postępować z daną rasą, to niech sobie daruje zwierzaka i kupi sobie rybkę do akwarium.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Powiedz to wszystkim dresiarzom w kurteczkach „pitbull”, szalikach moturu i z damskimi nereczkami, Oni na bank wiedzą jak postępować z kundlami, które wzięli z nielegalnej hodowli żeby zaimponować „prawilnym mordom i dobrym wariatom” z osiedla.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Następny radny tworzy problemy tam gdzie ich nie ma… Pretensje ma że tak mało jest osób ukaranych że ludzie olewają durne przepisy. Jak ma problem to niech sam się zatrudni jako hycel i niech walczy z wiatrakami jak sławetny rycerz. Jak ma być dobrze w tym mieście jak radni szukają problemów na siłę i zajmują się bzdurami aby tylko zabłysnąć… szkoda tylko że nie inteligencją….