Policja oraz prokuratura prowadzą czynności w sprawie zdarzenia, jakie miało miejsce w lubelskim oddziale Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jedna z pracownic zgłosiła, iż współpracownice dosypują jej do napojów substancję, po której ma problemy żołądkowe i bóle głowy. Co więcej, przyniosła też do analizy wodę, w której ów środek się znajdował. Badania potwierdziły opisywaną przez kobietę sytuację.
Jak wynika ze wstępnych ustaleń, proceder ten miał trwać kilka miesięcy. Przez dłuższy czas kobieta nie wiedziała, co się dzieje. W końcu zaczęła podejrzewać, że może to mieć związek z pracą. Wszystko dlatego, iż objawy nie występowały w dni, kiedy miała wolne. Ustaliliśmy, że pracownica chcąc mieć pewność, zaczęła zostawiać włączony dyktafon, kiedy opuszczała pokój. Wtedy urządzenie zarejestrowało rozmowę współpracownic sugerującą, iż właśnie dosypują jej coś do wody.
– Sytuacja trwała w okresie od czerwca do sierpnia tego roku. Kobieta zorientowała się, że woda ma nietypowy smak. Obecnie policjanci prowadzą czynności w kierunku narażenia na utratę zdrowia lub życia – wyjaśniał nam podinsp. Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.
Lubelska prokuratura dodaje, że oprócz wody zabezpieczono też substancję, którą do niej dosypywano. Znajdowała się ona w pokoju zajmowanym przez pracownice ZUS. Ustaliliśmy, że był to środek przeczyszczający. Swoje wewnętrzne postępowanie w tej sprawie prowadzi też Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Nam udało się poznać genezę całej sprawy, o której w ZUS-ie aż huczy. Pracownicy zastrzegają sobie jednak pełną anonimowość. Jak wskazują, podtruwana kobieta była nową w pokoju. Samym powodem konfliktu miał zaś być urlop, na który zamierzała się udać. Jej współpracownice uznały, że im się on należy, a nie „nowej”.
Co więcej zanim kobieta trafiła do tego pokoju, wcześnie wystąpił tam konflikt z inną pracownicą. Ta poprosiła przełożonych o przeniesienie w inne miejsce. Ci przychylili się do prośby, dlatego po zwolnieniu miejsca, przydzielono tam „nową”, która również nie zyskała przychylności. W sprawie trwa prokuratorskie śledztwo. Pracownicom ZUS-u grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
49 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Brak słów. Koleżanki z pokoju za dużo naoglądały się filmów KRYMINALNYCH.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To są skutki 20 lat kaczyzmu. Całe pokolenie już urosło w kaczyźmie. Kiedyś trzeba im będzie płacić odszkodowania za zniszczone zdrowie i życie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tobie też przydał by się środek przeczyszczający. Może by ci pomógł na rozum.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wynika z tego że była lubiana w towarzystwie 😅😅
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wynika z tego, że jak kogoś nie lubisz, to możesz go otruć? Na miejscu twoich kolegów z pracy, herbaty bym z tobą nie pił. Tak na wszelki wypadek.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A że też jedna z matek boskich z nieodległego kościoła dopuściła do takiego bezeceństwa !!!
No i gdzie był i co robił Anioł Cieć (dawniej: stróż), tej biednej kobiety ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Po pierwsze nie wolno nagrywać osób bez ich zgody. Po drugie widocznie jej się biegunka należała.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jacuś, nie wybielaj swojej baby. Jak tylko wyjdzie z pierdla, to dostanie emeryturę. Źle miał nie będziesz. Chociaż z cukru bym zrezygnował na twoim miejscu…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jacuś wolno nagrywać,ale nie wolno upubliczniać.Poza tym chodzi o zdrowie a nawet życie poszkodowanej, więc sprawa wygląda inaczej.