Jedną z głównych atrakcji trwającego właśnie w Lublinie Carnavalu Sztukmistrzów są osoby balansujące na taśmach rozciągniętych między budynkami nad Starym Miastem i Śródmieściem. Nie wszyscy jednak wiedzą, iż tak naprawdę jest to oddzielne wydarzenie odbywające się równolegle z Carnavalem.
Urban Highline Festival, gdyż o nim mowa, to największa tego typu impreza na świecie. Co roku ściąga do Lublina ponad 300 uczestników z całego świata. Swoje umiejętności prezentowali już slacklinerzy z Europy, Kanady, USA, Chin, Australii, Brazylii, Peru, Izraela czy Indii.
Highlining jest sportem polegającym na spacerze w przestrzeni na taśmie zawieszonej na wysokości od kilkunastu do nawet kilkuset metrów. Zazwyczaj uprawiany jest wysoko w górach, jednak przed laty organizatorzy Carnavalu postanowili zaryzykować i przenieść tę dyscyplinę na lubelskie ulice. Było to nawiązanie do postaci Jaszy Mazura, bohatera książki Isaaca Bashevisa Singera „Sztukmistrz z Lublina”.
Należy pamiętać, iż uczestnicy balansują nie na linie, lecz na taśmie. Jest ona szeroka na około 2,5–5 cm i zazwyczaj wykonana z nylonu lub poliestru. Rekord długości w highline w Polsce wynosi 1,5 km.
12 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A ja tam podziwiam tych ludzi. W czwartek widziałem z bliska, bo siedziałem w 2pier na 5 piętrze. Tuz obok kolejni akrobaci chodzili po tych taśmach na takiej wysokości. Zapięci tylko linką, która była podpięta też do tej samej taśmy. Na dole asfalt. A ci jakby byli metr nad ziemią. Nawet spadając z liny niektórzy robili to skacząc na głowę w dół. Nie mam lęku wysokości ale to jest maksymalny level braku strachu.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Na pierdoły kasa jest a nie dziurawe drogi już nie…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Byłem wczoraj… Poza kilkoma pojedynczymi „cyrkowcami” i tychże ludzi na taśmach nic specjalnego. Wydaje mi się, że w poprzednich latach było ciekawiej. Dużo ciekawiej. Nie wiem, może coś przeoczyłem. Ale najwięcej było jakichś przypadkowych pojedynczych samozwańczych „artystów”.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kto by nie występował, ludu i tak wbije pod korek, nie da się przejść bramą krakowską. Zawsze to okazja do napicia się piwa czy zjedzenia czegoś „kraftowego”. Co ma miasto z takiej promocji? Podatki? Może od knajp, jeśli nie są to estońskie spółki czy cypryjskie fundacje. Bo te budy obwoźne to raczej nie zarejestrowane w Lublinie. Opłata klimatyczna też nie jest pobierana, nawet jak ktoś uczciwie zgłosi turystów. Czy ktoś rzetelnie policzył te korzyści? Bo dla mieszkańców to raczej udręka.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To co było w tym roku to aż trudno to opisać zawsze było miasto fajnie oświetlone coś się działo a w tym roku to po prostu tragedia
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Piękna zabava, ale… Kto za to płaci? Akrobaci ze składek?
I myjcie nogi, dziewczyny. Brudne stópki nie są zbyt fotogeniczne.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ratusz sponsoruje, że to niby taka „promocja miasta”. Linoskoczki mają dzięki temu zabawę gratis, a karczmarze łupią lemingozę na każdym kuflu sikacza min. 10 zł na czysto.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Izrael przyjeżdza a to przypadkiem nie są zajeci mordowaniem dzieci i kobiet w Palestynie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przypadkiem nie jesteś debilem?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kiedyś się działo więcej było fajniej teraz straszna lipa
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co roku jest ta sama lipa
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przereklamowane „coś” czyli co roku to samo a co po za tym? Totalne nic w mieście pustej inspiracji..
P.S. Je*ać LCEAO utrudniające życie lubelskiej oświacie.. „innowacyjny” twór utrudniający życie wszystkim normlanym ludziom.
Od stycznia będzie bunt …