W środę około godziny 13 spacerujące po lubelskim Starym Mieście osoby zwróciły uwagę na dym, jaki wydobywał się z dachu jednej z kamienic przy ul. Grodzkiej. O wszystkim zaalarmowana została straż pożarna.
Z uwagi na wpływające co chwila zgłoszenia, jak też zabytkową i zwartą zabudowę w tej części miasta, dyżurny skierował na miejsce pięć zastępów strażaków. Kiedy ci dojechali, dymu już nie było.
Oczywiście przystąpiono do sprawdzania całego budynku w celu odnalezienia źródła zagrożenia. Nigdzie jednak na nic niepokojącego nie natrafiono. W końcu strażacy postanowili sprawdzić dokładnie sam dach.
W pewnym momencie poczuli zapach spalenizny wydobywający się z rynny. Okazało się, że zapaliły się nagromadzone w niej pozostałości roślinne.


7 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pewnie jakieś ptaszysko złapało niedopałek papierosa. Należy zdelegalizować papierosy. Snusy wystarczą.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
ciekawe skąd się tam wzięły, jak w okolicy nie ma żadnych drzew
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
z rezerwatu przyrody, zwanego baobabem.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
gołębie, jarali blanta i zaprószyli.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ciekawe skąd tam pozostałości roślinne. Gniazdo jakies? I samozapłon???
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
nie wiem
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie ma czym gasić, bo cały sprzęt wysłano na ukrainę.
Tylko brakuje, żeby jakaś wyspa z Mikronezji wywołała wojnę z polską, bo też nie będzie się czym bronić przed dzidami i strzałami.