W minioną sobotę policjanci z Warszawy przyjęli zgłoszenie, z którego wynikało, że na pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej na placu Piłsudskiego w Warszawie wszedł mężczyzna z przedmiotem przypominającym broń. Natychmiast na miejsce udali się mundurowi. Jak się okazało, na pomniku stał mężczyzna, z białoczerwoną flagą, na której widniał link do konkretnego profilu na YouTube oraz podpis: „wyjaśnienie katastrofy Smoleńskiej, to czego nikt Ci nie powie„. Widząc zbliżających się funkcjonariuszy, mężczyzna zagroził, że się zabije. Do akcji wkroczyli policyjni negocjatorzy i kontrterroryści.
– Otrzymaliśmy informację, że nieznany mężczyzna wszedł na pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej na pl. Piłsudskiego w Warszawie i posiada przy sobie przedmiot przypominający broń. W związku z tym zdarzeniem Komendant Stołeczny Policji pilnie ogłosił alarm dla policjantów i skierował na miejsce między innymi policyjnych negocjatorów oraz kontrterrorystów. W celu zapewnienia bezpieczeństwa osobom postronnym Plac Piłsudskiego oraz teren przyległy na czas działań zostały wyłączone. Nasze negocjacje zakończyły się sukcesem. Mężczyzna zszedł z pomnika, został obezwładniony i zatrzymany. Nikomu nic się nie stało. Obecnie wykonywane są czynności z mężczyzną. Ruch został przywrócony – informowali w sobotę policjanci z Komendy Stołecznej Policji.
Jak się okazuje ten sam mężczyzna zrobił to samo rok temu. Wówczas przed wyborami, w dniu 14 października, przyjechał pociągiem z Lublina do Warszawy i wszedł na pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej. Kiedy podbiegli do niego funkcjonariusze, ten zakomunikował im, aby się nie zbliżali, gdyż ma przy sobie bombę i wysadzi się w powietrze. Mężczyzna miał twarz zasłoniętą chustą, posiadał też plecak, a w ręku trzymał przedmiot przypominający zapalnik. Negocjacje z nim trwały kilka godzin. Ostatecznie zszedł on z pomnika. Wówczas został obezwładniony i zatrzymany. Policjanci wskazują, że w całą akcję zaangażowanych było kilkuset funkcjonariuszy.
Jak się okazało zatrzymany mężczyzna jest mieszkańcem naszego miasta. Kolejne działania policjantów przeprowadzone zostały w Lublinie. Mundurowi przeszukali wówczas jego mieszkanie. W środku znaleźli m.in. rewolwer czarnoprochowy i czarny proch. Zatrzymany usłyszał zarzut stworzenia sytuacji mającej wywołać przekonanie o istnieniu zagrożenia. Akt oskarżenia został skierowany do sądu. Mężczyzna nie przyznał się jednak do winy, ale złożył wyjaśnienia i miał odpowiadać z wolnej stopy.
Jak przekazał Jacek Wiśniewski z Komendy Stołecznej Policji, po zatrzymaniu w minioną sobotę, 37-latek został przewieziony do szpitala na konsultację psychiatryczną. Lekarz zdecydował, że mężczyzna zostanie w szpitalu.
53 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Po filmiku sądząc, to Pisior…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
ten lekarz chyba od tuska to przestpstwo niech w francji odwali taki numr to zobaczy il dostanie odsiadki ale POlska z niego zrobi meczennika chorego
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wszystkiego najlepszego dla naszej ojczyzny i dla nas , dla każdego z osobna. Dziś Święto Niepodległości. Lewica w żałobie…