Przejdź do treści
poniedziałek, 12 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]
PILNE:

Lublin: Nie żyje rowerzysta, ranny w wypadku na ścieżce rowerowej

Wczoraj w szpitalu zmarł mężczyzna, który przed ponad tygodniem, jadąc rowerem zderzył się z nadjeżdżającą z naprzeciwka rowerzystką. Jego stan od początku był bardzo ciężki.

W środę w szpitalu w Lublinie zmarł 27-letni rowerzysta, który jadąc ścieżką rowerową, przy ulicy Zemborzyckiej zderzył się z inną użytkowniczką drogi dla rowerów. Mężczyzna był cały czas nieprzytomny, w ostatnich dniach jego stan znacznie się pogorszył. Lekarzom nie udało się uratować jego życia.

Zdarzenie miało miejsce w sobotę 30 maja około godziny 18 na ścieżce rowerowej na ul. Zemborzyckiej. Jak wstępnie ustalili policjanci 27-letni rowerzysta jadąc od strony zalewu w kierunku ul. Diamentowej zderzył się z jadącą z naprzeciwka 42-letnią kobietą.

– Rowerzyści prawdopodobnie zaczepili się kierownicami. Młody mieszkaniec Lublina nieprzytomny z urazem głowy został zabrany do szpitala. Kobieta doznała ogólnych potłuczeń – tłumaczyła po wypadku kom. Renata Laszczka-Rusek z KWP w Lublinie.

Jak ustaliliśmy, mężczyzna jechał bez kasku. Po zderzeniu z rowerzystką, z dużą siłą uderzył w nawierzchnię ścieżki rowerowej, co spowodowało u niego spore obrażenia.

2015-06-11 16:12:14
(fot. ilustr. lublin112.pl)

42 komentarze

  1. C!tek
    Odpowiedz

    I co w takiej sytuacji dalej? Będą próbowali ustalić czyja to wina i ewentualnie karać więzieniem sprawczynię?

    1. Mickey66
      Odpowiedz

      Nie ma żadnej sprawczyni. Jest tylko głupota nie używania kasku. Szkoda, że cena aż tak wysoka.

    2. Lublinianka
      Odpowiedz

      Dlaczego sprawczynię? Nie wiadomo jak to się stało, nie można tak bezpodstawnie kogoś obwiniać.

      1. zenon
        Odpowiedz

        Byłem świadkiem, nie samego zdarzenia, ale akcji ratowniczej, tuż po wypadku. Chłopak, ofiara wypadku, musiał mocno uderzyć głową o asfalt, nie wiadomo w jakiej pozycji upadł, możliwe że w pozycji podobnej do tej, jak przy nieudanym skoku do wody. Chciałbym tutaj wyrazić mój ogromny szacunek dla mężczyzny, który ostrożnie podtrzymywał głowę chłopaka na swojej dłoni, aby twarzą nie leżał na wilgotnym asfalcie. Chłopak był ułożony bardzo fachowo na boku, w tzw. pozycji bezpiecznej. Był lekko siny na twarzy i był nieprzytomny, oddychał równomiernie. Dziewczyna, która klęczała obok, kontrolowała mu puls. Było kilku gapiów, min. ja. Sytuacja była opanowana i pod kontrolą. Nieco z boku, na asfalcie leżał rower tego chłopaka. Nie znam się aż tak na rowerach, ale wydaje mi się, że był wypasiony. Po stroju chłopaka też można było odczytać, że jeździ nie od dziś. Zabrakło jednego – kasku. Na pewno złagodziłby uderzenie. Jechał od strony Zalewu, miał lekko z górki. 42 letnia kobieta, z którą się zderzył, jechała pod górkę, pewnie była zmęczona, jak znam życie mogła się zachwiać. Chłopak tego nie przewidział, raczej jechał szybko. Czekaliśmy na karetkę, po którą ktoś wcześniej zadzwonił. Widok był poruszający, gdy się patrzyło, jak ci dwoje obcych ludzi troskliwie opiekują się nieprzytomnym chłopakiem. Niestety, czar prysnął, gdy przyjechała karetka, z której wyszedł leniwym krokiem, pan ratownik medyczny i podchodząc zapytał spokojnym głosem „co tutaj się stało?”. Ktoś odpowiedział „zderzenie rowerzystów”. Ratownik przykucnął przy głowie chłopaka, ujął ją w dłonie i zaczął ją oglądać, skręcając głowę chłopca w szyi raz w lewo, a potem głowa niemal sama opadła bezwładnie w prawo, gdyż była nieporadnie i niedbale uchwycona przez ratownika. Ciarki mnie przeszły widząc to, odruchowo wrzasnąłem ze 2 razy: „załóż mu kołnierz”, po czym ratownik powiedział do stojącego obok, drugiego pana ratownika: „daj no kołnierz”, nie wiem, czy wskutek mojej „podpowiedzi”, czy wskutek zajarzenia szarych komórek u pana ratownika. Po założeniu kołnierza przyniesiono nosze i ułożono fachowo chłopaka na nich, przekręcając go na wznak. Przez następną chwilę panowie ratownicy zaczęli się naradzać i wydawać dyspozycje, kto i z której strony ma chwycić nosze i nieść, gdy tymczasem dziewczyna badająca wcześniej puls, zaczęła alarmować: „panowie, ale on teraz nie oddycha na plecach, może język przeszkadza”, na co panowie spojrzeli na lekko sinego pacjenta i odpowiedzieli: „już już niesiemy do karetki”. Widziałem, jak szczęśliwie udało im się umieścić nosze w karetce wraz z pacjentem. Karetka ruszyła na sygnale po około kilkunastu minutach, pewnie go zaintubowano i podłączono mu kroplówki, a mnie się włos na głowie zjeżył.

        1. prawilny
          Odpowiedz

          jeżeli uważasz, że któryś z lekarzy mógł się przyczynić do śmierci, zgłoś się na policję i złóż zeznania – jeśli nie – to odpuść sobie ten trolling

          1. zenon

            Ruski człowieku, jaki trolling? Ludzie mają prawo wiedzieć prawdę o gnojach z karetek (oczywiście nie wszyscy tacy są). Jestem ciekawy wyników sekcji zwłok. Jeśli wykaże ona np. złamanie podstawy czaszki, lub inny poważny uraz kręgosłupa szyjnego, to troll z karetki ewidentnie mógł się przyczynić do śmierci chłopaka.

        2. konkretny
          Odpowiedz

          zenon, wkleiłeś te samą wiadomość, masz w tym jakiś interes?

          1. zenon

            Tak, mam w tym interes, taki aby tępić „łowców skór”, zwolenników „cichej eutanazji”.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy