Do Polski nadeszła prawdziwa zima. Podobna sytuacja występuje w wielu krajach Europy, której około 80 proc. powierzchni pokrywa śnieg. Jak zaznaczają synoptycy, jest to największy zasięg pokrywy śnieżnej od 2018 roku i czwarty największy w tym stuleciu. Czwartek w Lublinie i regionie upłynął pod znakiem ciągłych opadów oraz problemów komunikacyjnych.
Jak zaznaczają drogowcy, do działań skierowano niemal cały dostępny sprzęt. W rezerwie pozostały głównie ciężkie maszyny, takie jak pługi wirnikowe oraz równiarki i spycharki, które wykorzystywane są m.in. do usuwania zasp. W odśnieżanie dróg i chodników zaangażowano tysiące osób – od kierowców piaskarek i ciągników po brygady ręczne wyposażone w łopaty.
Tymczasem przez cały dzień otrzymywaliśmy dziesiątki wiadomości od kierowców… z których wielu było zaskoczonych tym, że jest zima. Inaczej trudno to nazwać, skoro zdziwienie budził fakt, że jezdnie są białe. Przypomnijmy – przez cały dzień intensywnie padał śnieg. Mimo to wciąż powtarzały się komentarze: „drogowcy zaspali”, „jechać się nie da”, „na ulicach jest biało”.
Owszem, jazda po Lublinie, szczególnie w godzinach szczytu, przypominała dziś „szkołę przetrwania”. Zakorkowane ulice, średnia prędkość 15–20 km/h, a do tego duże opóźnienia w kursowaniu komunikacji miejskiej. Czy jednak jest to wina drogowców? Wiele osób wskazuje wręcz przeciwnie – do tej sytuacji mieli doprowadzić kierowcy, którzy nie radzą sobie w takich warunkach.
– Błagam Was, zaapelujcie do kierowców, którzy boją się centymetra śniegu na jezdni, aby zostawili samochody na parkingach. Poruszają się 20 km/h, zajmując oba pasy jezdni i skutecznie paraliżując ruch. Mają problemy z ruszaniem spod świateł, zostawiają odstępy po 50 metrów. Gdy jechałem ul. Kunickiego 50 km/h, czułem się jak pirat drogowy. Jeżeli nie czują się na siłach, są przecież taksówki czy autobusy – napisał pan Tomasz.
Podobnych wiadomości otrzymaliśmy znacznie więcej. Niektórzy wskazywali, że przejazd z Węglina na Felin zajmował dziś ponad godzinę. Inni zaznaczali, że w korkach utknęły także solarki, przez co warunki do jazdy – przy wciąż padającym śniegu – zamiast się poprawiać, pogarszały się. Pan Wojciech dodał, że jechał al. Solidarności 30–40 km/h, ponieważ wszystkie trzy pasy ruchu blokowali kierowcy obawiający się szybszej jazdy. „Sami nie pojadą – innym nie dadzą” – podsumował.
Miejscy urzędnicy zapewniają, że ekipy drogowe działają nieprzerwanie i mają za sobą już kilkanaście godzin pracy w bardzo trudnych warunkach. Pługi, piaskarki oraz brygady ręczne odśnieżają ulice, chodniki i przejścia dla pieszych. MPK Lublin dba również o przystanki oraz teren Strefy Płatnego Parkowania. Obecnie w akcji bierze udział około 70 specjalistycznych pojazdów i blisko 100 pracowników służb drogowych.
– Nie brakuje osób, które zawsze będą twierdziły, że drogowcy zaspali. A my jeździmy całą noc i cały dzień. Roszczeniowość niektórych kierowców jest ogromna. Śnieg cały czas pada, a oni sądzą, że nie tylko natychmiast usuniemy go z ulic, ale jeszcze „wychuchamy”, żeby były suche. Nikt nie zastanawia się jednak, ile na terenie miasta jest dróg i chodników – mówił nam po południu jeden z operatorów solarki.
W Lublinie zimowym utrzymaniem objęto około 720 km dróg. Dla porównania – to dystans z Lublina do Szczecina. Do tego dochodzi ponad 500 tys. m² chodników i ciągów pieszych, około 230 ha terenów miejskich poza pasem drogowym oraz 800 przystanków. W pierwszej kolejności odśnieżane są ulice głównego układu komunikacyjnego oraz te, po których kursuje komunikacja miejska. Podobne zasady obowiązują w przypadku chodników, ciągów pieszych i przystanków.
52 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ja jeżdżę na letnich więc zachowuje większe odstępy przez wydłużoną drogę hamowania ale bez problemu można jechać 50 km/h i wcześniej przewidywać sytuację na drodze. Najgorszy jest lód po śniegu się dobrze jeździ.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co ciekawe, gdy w Lublinie były białe ulice w gminach ościennych odśnieżyli do asfaltu. Raczej nagle śnieg nie przestał padać wraz z granicą Lublina
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Są dwie prawdy:
Prawda narzekających kierowców, którzy nie potrafią jechać więcej niż 30 km/h po Solidarności (choć było trochę świeżego śniegu na wcześniej usuniętym „do czarnego”) i zamiast zająć w tym celu prawy pas, blokowali wszystkie trzy (sam tego dziś doświadczyłem).
Prawda drogowców, o tym, jacy to są silni, zwarci gotowi, że są ich tysiące (22 3-osobowe brygady odśnieżania ręcznego plus kilkadziesiąt pługopiaskarek to chyba jednak bliżej 120 niż tysiąca?).
Obydwie te prawdy ks. Tischner nazywał „trzecią prawdą”.
I tak – jechałem dziś Solidarności/Tysiąclecia/Witosa. Jak się dało (bo akurat nie jechał jakiś jadący lewym 30-35 km/h), to spokojnie dawało się 60-65 km/h, a jeszcze zjeżdżałem kilka razy na prawy, bo byli szybsi (no ale ja na wielosezonach, a nie na zimowych, to nie chciałem ryzykować).
Czy była „czarna”? Nie. Ale do jazdy wystarczająca, jak na takie warunki to nawet w dobrym stanie.
A – wielki plus dla Redakcji, pokazującej zdjęcia tego, jak służby bohatersko odśnieżają… najbardziej bezużyteczny buspas w mieście (ten na Grygowej) – widać jakie są priorytety – jak płacą od wozokilometra, to przecież nie będą odśnieżać tam, gdzie są korki, tylko najlepiej to idzie tam, gdzie hula wiatr, tak jest pusto.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Szanowny Kubo. Ów tysiąc osób dotyczy regionu. A jeżeli chodzi o odśnieżanie buspasa na Grygowej, nasz foto zrobił zdjęcia z wrażenia widząc, że ciągniki jadące odśnieżać tereny poza Lublinem nie jadą „na próżno” lecz podczas przejazdu operatorzy opuścili pługi i zgarniali śnieg. Kilkanaście minut później te same ciągniki koło lotniska w Świdniku:
”
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Szanowna Redakcjo!
Ja pługopiaskarki dziś na drogach Lublina nie widziałem ani jednej, a spędziłem na nich około 2 godzin (typowo – mocno poniżej godziny).
Inna sprawa, że nie wszystkiemu winne służby, bo sami kierowcy sporo mają za uszami.
Ja prawo jazdy robiłem w 1995 roku, tak więc jeszcze sporo śnieżnych i srogich zim „za kółkiem” pamiętam, ale cytowana sugestia czytelnika Tomasza „że jak nie czują się na siłach, to przecież są taksówki i autobusy” trafia IMHO w sedno problemu. Wśród „narzekaczy” jest bowiem sporo tych, którzy sami nie potrafią się w takich warunkach odnaleźć, ba nawet samochodu do jazdy w takich warunkach nie potrafią przygotować (ile to ja dzisiaj widziałem aut ze sporą „czapeczką” na dachu i „wizjerami czołgisty” wydrapanymi wycieraczkami… śnieg jest lekki, typowy dla opadów w mrozy – nie dość, że taki z „czapeczką” zostawia za sobą ślad rozwianego śniegu, to jeszcze przy mocniejszym hamowaniu może się mocno zdziwić, jak nagle straci widoczność – a to kilka ruchów szczotką na parkingu, tylko trzeba chcieć).
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dokładnie. Choć przy takich warunkach jak dziś, przynajmniej w Lublinie służby radziły sobie dość dobrze. Chyba większość mieszkańców powinna pamiętać sytuacje, kiedy to śnieg padał, a ulice były zostawione same sobie, gdyż służby czekały aż opady ustaną. Efekt był taki, że na jezdniach występowała gruba warstwa zajeżdżonego i zmrożonego śniegu, której później usuwanie trwało nawet kilka dni. Przez to każde wzniesienie było oblodzone, przez co nie można było wyjechać pod górkę. Stały m.in. Dolna 3 Maja, Sikorskiego, Kosmowskiej itp. Dziś, przynajmniej my, kierujemy pochwały za sprawne działania. Jeżeli chodzi o pługopiaskarki, to jadąc między 11 a 12 z al. Kraśnickiej przez Jana Pawła II, Wrotkowską, Krańcową, Grygowej w kierunku lotniska, naliczyliśmy ich 6. A co do niektórych kierowców, no cóż… Jana Pawła II, 2-3 pasy jezdni, a na wszystkich prędkość taka jak w relacjach w materiale. 50 km/h osiągnęliśmy dopiero na ul. Grygowej.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tak jest…, drogowcy jeździli całą noc 🤣🤣🤣 ha ha..! Kto ich widział?
Całą noc miałem rejestrator jazdy włączony. Główna ulica, centrum, al. Racławickie żadnej piaskarki nie widać! Godzina 7 rano coś się zaczyna dziać na drodze. A tak całą noc żadnej piaskarki. Jak co roku od 20 lat te same bajeczki. Kiedyś solą nie sypali tylko piachem ulice. I lepiej było miasto odśnieżone i przejezdne! Piepsszo kacapoły z roku na rok coraz głupsze! Fakt, że wielu młodych, obecnych kierowców nie ma pojęcia jak się poruszać w takich warunkach. Ale służby są do tego by zapanować nad tym. Tak więc nazwijmy po imieniu, że znów służby drogowe dały DoUPY !!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Święte słowa o roszczeniowości. Jak mówi porzekadło „dziad ożyje to cie torbami zabije”. Dlatego trzeba temu nieudolnemu społeczeństwo odebrać prawo jazdy i skierować tych co chcą jeździć na zupełnie nowy i trudniejszy egzamin. Dziadostwo wszelkiej maści pościągało gruzy z Niemiec i wielcy kierowcy od siedmiu boleści.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tyle tylko, że kierowcy generują olbrzymie wpływy do budżetu państwa. Sama akcyza, VAT, opłata paliwowa i opłata emisyjna to łącznie połowa ceny każdego litra paliwa. W 2022 r. tylko z tego tytułu do budżetu państwa trafiło 57 mld złotych. A to tylko paliwo. Jakby doliczyć do tego opłatę rejestracyjną, którą na rzecz skarbu państwa ponosi każdy, kto rejestruje samochód, a także podatek VAT 23%, który jest wliczony w serwis, naprawy, części samochodowe, opony, płyny, oleje, warsztat, to będzie rocznie grubo ponad 100 mld złotych do budżetu. Sprzedaż samochodów nowych i używanych też zasila kasę państwa podatkami.
Ale mundurowy nierób, który całe życie przeżerał to, co inni zarobili, bo był i jest na utrzymaniu podatników, nigdy takich „niuansów” nie zrozumie.
Także japa tam, dekowniku.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wiesz że gdzieś dzwoni ale nie wiesz w którym kościele. Masz pojęcie o ekonomii jak świnia o astronomii, oprócz zabrania prawa jazdy jeszcze prawa wyborcze trzeba by ci zabrać.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ty też jestes roszczeniowa wiesz czym. Zabrać prawka itp? Do budy tam i nie szczekaj.