Do naszej redakcji zgłosiła się pani Marlena z informacją, że jej narzeczony 3 sierpnia trafił do izby przyjęć lubartowskiego szpitala z ostrym bólem brzucha. Jak twierdzi, nie została mu tam udzielona należyta pomoc.
– Nagły przeraźliwy ból brzucha, wymioty po wszystkim, nawet po wypiciu łyka wody, dreszcze, a jednocześnie zalewający pot i przeraźliwe wychłodzenie organizmu, chybotanie się do przodu i do tyłu, zwijanie z bólu po podłodze, krzyki i przeklinanie z bezsilności typu „k**rwa, niech mi ktoś pomoże”, ból nieustanny, zazwyczaj mijał po 3 dniach. Nie było szans, aby podać jakikolwiek lek, ponieważ wszystko powodowało wymioty. W szpitalach na izbach przyjęć zawsze to samo – zazwyczaj dostawał kroplówkę z NaCl, silne znieczulenie typu fentanyl, morfina, co pomagało na chwilę, po czym dostawał wypis ze szpitala. Za każdym razem wracał z powrotem do szpitala z tymi samymi powracającymi objawami. Dostawał kroplówkę, zostawał w szpitalu 3/4 dni, bóle mijały pod wpływem kroplówek, znieczuleń, nawodnienia organizmu. Zawsze przyjmowany z wielką łaską, oskarżeniami, że jest alkoholikiem, narkomanem, recydywistą ponieważ ma tatuaże. Zwijający się z bólu zawsze kładziony na leżance na izbie, przykrywany kocem śmierdzącym żulem. Olewany, podczas gdy inne osoby na izbie siedzące normalnie rozmawiające i nie ryczące z bólu były przyjmowane w pierwszej kolejności. Czasem się zdarzało, że leżał tak powyżej 6 godzin w takim stanie. Wyniki miał zawsze bliskie normy, stawiano mu diagnozy takie jak: zapalenie trzustki, zapalenie żołądka, zapalenie dwunastnicy, wrzody – relacjonuje na Facebooku pani Marlena.
W minioną sobotę rano mężczyzna dostał kolejnego ataku. Pani Marlena wezwała karetkę o godzinie 9:47 i jak twierdzi zespół ratownictwa medycznego przyjechał o godzinie 11:20. Mężczyzna trafił do szpitala. Około godziny 14 powiedział w rozmowie telefonicznej, że będzie go można zabrać.

– Mama poszła zapytać lekarzy o jakieś informacje, co robić, czego się nim nie zajmują, ponieważ nadal zwija się z bólu, ja zostałam przy nim, nie był w stanie rozmawiać. Doktor nie chciał rozmawiać, powiedział że wypis już ma, dostał receptę na polprazol i nospę gdzie zwracał każdy lek. Emil ledwo dotarł do samochodu z naszą pomocą. Przyjechaliśmy do domu nie wiedząc co robić dalej, ponieważ ból nadal trwał. W karcie doktor napisał, że spożywał alkohol od trzech dni, z powodu narodzin syna, co jest oszczerstwem i absolutną kpiną, ponieważ wypicie jednego drinka nie świadczy o alkoholizmie. Z bezsilności wezwaliśmy po raz kolejny pogotowie, dyspozytorka powiedziała, że przyjedzie za 3 godziny. Chcąc ratować życie człowieka wezwaliśmy znajomą pielęgniarkę, aby oceniła jego stan. Stwierdziła, że koniecznie trzeba wzywać pogotowie, ponieważ z nim dzieje się coś niedobrego. Podłączyła mu kroplówkę z powodu wymiotów. Nadmieniam, że już nie miał czym wymiotować, ponieważ od 6 rano nic nie jadł, ani nie pił – czytamy w relacji pani Marleny.
Pan Emil ponownie trafił do szpitala. Tam doszło do wymiany zdań, po której pacjent wyszedł z placówki medycznej i wrócił do domu. Stan zdrowia się nie poprawiał, więc rodzicie postanowili zawieźć pana Emila do szpitala w Lublinie. Szpitala, w którym jak pisze pani Marlena, narzeczony jeszcze nie leżał. Jak się okazało u pana Emila została zdiagnozowana cukrzyca. Z kolejnej relacji na Facebooku u pani Marleny wynika, że mężczyzna nadal jest hospitalizowany, diagnozowany na wszystkie sposoby, ponieważ poza cukrzycą, nie wszystko jest w porządku, podejrzewa się także zapalenie trzustki.
W sprawie pana Emila spotkaliśmy się z panią Sylwią Domagałą pełniąca obowiązki dyrektora Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Lubartowie oraz z doktorem Zbigniewem Zdunkiem, który przyjmował pacjenta na oddział. Jak zgodnie twierdzą, zamieszczony wpis na Facebooku u pani Marleny narusza dobra osobiste szpitala oraz lekarza, a także jest kłamliwy i nieprawdziwy.
– Ja sobie nie pozwolę, aby moi lekarze byli w ten sposób traktowani. My wszyscy znamy prawa pacjenta, ale my też mamy swoje prawa. Prawo do tego, żeby mieć czas na przeprowadzenie czynności diagnostycznych, mieć czas na to żeby zweryfikować zapisy w dokumentacji medycznej pacjenta – mówi Sylwia Domagała.
– W tym oddziale (gastrologia) leczy się 2 tys. ludzi rocznie. W szpitalu leczy się około 8 tys. ludzi. To jest największy oddział szpitalny, który wielu ludziom przynosi pomoc. W poradni do gastrologa są kolejki do lutego 2020 r. Bardzo dużo jest chętnych do leczenia. Nie jest to powód, żeby jedna osoba, której się z jakichś powodów, czy przyczyn to leczenie nie spodobało, szargała nam opinię. Bo na tę opinię pracujemy długie lata. U pacjenta problem jest wieloletni. Dokumentacja medyczna zawiera historię opisaną od 19 roku życia. Jak to bywał w różnych szpitalach, gdzie tam był źle traktowany i nikt nie poznał się na jego chorobie. Pacjent został przywieziony do chirurga, ponieważ w jednej z kart informacyjnych było, że leżał na ostre zapalenie trzustki w szpitalu MSWiA. Był zaopatrzony przez chirurga, który wykluczył ostre schorzenia, przekazał mi, że nic mu nie jest i abym wypisał go do domu. Pacjent był przeleczony różnymi lekami, kilka godzin przebywał w szpitalu, to wszystko jest udokumentowane. Pacjent prowadzony był przez chirurga, który wykonał mu USG, badanie laboratoryjne, wszystko było w normie. Pacjent dostał leki rozkurczowe i przeciwbólowe, a także relanium. Był w dobrym stanie, rozmawiałem z nim i wypisałem go do domu. Rodzina awanturowała się, że jest wypisywany w złym stanie. Nie potwierdzam tego, pacjent był w dobrym stanie, był przytomny, rozmawiał, brzuch miał miękki. Alkohol spożywał przez trzy dni, do czego nie przyznał się rodzinie. Mówił, że pił z różnymi kolegami i znajomymi. Jeden drink wypił podobno z teściem. Robiliśmy badanie alkoholu, które po godzinie 11 wykazało poniżej 0,1 promila. Nie było wskazań do hospitalizacji. Pacjent miał zrobione wszystkie dostępne badania, laboratoryjne brzuszne i USG. Po wykluczeniu ostrych schorzeń został mi przekazany. Z pacjentem zebrałem wywiad, jak mówił świętował urodziny syna, stwierdził, że pewnie z tego. Leżał na leżance, nie wyglądał na cierpiącego, obok łóżka leżała kroplówka z wyrwanym wenflonem. Na Facebooku pojawiło się zdjęcie sinej ręki z informacją, że to wina ratowniczki pogotowia. Jest to kompletną bzdurą, bo wkłucie sam wyrwał. Pojawiła się informacja, że uciekałem z izby przyjęć, ja nie uciekam przed rodzinami. Jest to nieprawda. Pacjent miał dobre badania, dlatego został wypisany. O godzinie 18:14 zadzwoniła pielęgniarka dyżurna z izby przyjęć z informacją, że pacjent ponownie się pojawił się i awanturuje się, że ma znowu bóle, wykazywał agresję słowną. Nakazałem przyjęcie na oddział – relacjonuje doktor Zbigniew Zdunek.
Byliśmy na oddziale i rozmawialiśmy z pacjentami, którzy przekazali nam, że mężczyzna był niespokojny, dziwnie pobudzony oraz wulgarny, przeklinał i wyzywał lekarza. Kład się na łóżku, przykrywał i odkrywał. Chciał kłaść się na podłodze. Trwał to koło 10 minut.
– Zostałem wezwany przez pielęgniarkę zaniepokojoną zachowaniem pacjenta. Udałem się na salę, gdzie pacjent stał przy łóżku. Był pobudzony, w rozmowie ze mną wyrażał pretensje. Wraz z nim było dwóch mężczyzn. Jeden z nich nagrał mnie telefonem bez mojej wiedzy. Zapytałem, czy pacjent nie zażywa leków psychoaktywnych lub dopalaczy, bo jego zachowanie wskazywało jakby był nakręcony. W trakcie rozmowy pacjent zaczął używać wulgarnych słów, obrażać mnie, wyzywając od konowałów, mówiąc co to za pier****ny szpital, kilkakrotnie używał wulgarnych słów ku***. Zagroziłem wezwaniem policji. Są na to świadkowie. Nagle pacjent stojąc przy łóżku stwierdził, że mu wszystko przeszło, że opuszcza ten szpital, ten oddział, bo tu są konowały, nie ma kto leczyć i że jedzie do Lublina. Z przekleństwami na ustach opuścił samowolnie oddział. Nie doczekawszy się dalszych badań i leczenia. Domagał się gastroskopii, ale było to niemożliwe, bo jest to oddział ostrodyżurowy, są lekarze dyżurni, a diagnostyka jest ograniczona – wyjaśnia doktor Zbigniew Zdunek.
Jak mówi doktor, w Internecie pojawił się wpis na jego temat kłamliwy i obraźliwy. Nie ma w nim słowa, że pacjent został przyjęty do szpitala i się awanturował, a także oddalił się z oddziału. Nie doczekawszy diagnostyki po prostu uciekł ze szpitala. Był przygotowany do dalszych badań w razie nawrotu objawów, z którymi trafił do szpitala. Doktor na Facebooku we wpisie pani Marleny wyzywany jest od konowałów, co więcej, w podobnym tonie są komentarze pod postem.
– Pan mecenas został poinformowany o sprawie. Ja zrobię wszystko, aby ta pani sprostowała to co napisała. Jeżeli chce pisać niech pisze prawdę. Jesteśmy przygotowani na to, żeby wystąpić z powództwa cywilnego w tej sprawie – dodaje Sylwia Domagała, dyrektor szpitala.
W chwili obecnej pan Emil przebywa w szpitalu w Lublinie przy ul. Staszica. Z relacji rodziny wynika, że nie je już szóstą dobę i cały czas podłączony jest do kroplówek. Filmy zaś nagrane w szpitalu w Lubartowie zostały już usunięte z profilu pani Marleny.
– Filmiki zostały przeze mnie usunięte ze względu na dobro swoje i narzeczonego. Kto miał zobaczyć, ten zobaczył. Kto nie, mogę wysłać w wiadomości prywatnej – wyjaśnia na Facebooku pani Marlena.
(fot. lublin112.pl)
41 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Z jakiej racji lekarz czy inny pracownik szpitala ma wysłuchiwać obelg i kurwiania od byle łachmyty? Jak by do ciebie do pracy w warsztacie albo sklepie przyszedł taki nachlany i z wyzwiskami to załatwiłbyś go szybko i grzecznie? Czy może prędzej sprzedał przysłowiowego kopa w d.pę?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
TY PEŁNISZ MISJĘ! PRZYRZEKALES POMAGAC KAŻDEMU CHOREMU! CZY CZŁOWIEK JEST CHORY PSYCHICZNIE CZY POD WPŁYWEM ALKOHOLU. TWOIM ZASRANYM OBOWIĄZKIEM JEST MU POMAGAĆ WKAZDEJ SYTUACJI! JEŻELI CI TO NIE ODPOWIADA TO WON Z ZAWODU!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie misję. Zawód. Który ma status funkcjonariusza publicznego i Pani wypowiedzi też powinny podlegać karze grzywny, bo są niedopuszczalne. Nie jesteśmy Waszymi służącymi. Oczekujemy szacunku za szacunek. Pacjent nie jest chory umysłowo, nie jest ubezwłasnowolniony. Podejmuje decyzje. Nie potrzeba mu więc rozwijać czerwonego dywanu. Możemy wszyscy odejść z zawodu, a Pan/i niech leczy się… u znachora?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Trzeba bylo zaaplikowac kropl.z pawulonu i po sprawie.Narzekanie na SOR jest sluszne ale nie w tym przypadku.Ja rozumie tych ludzi bo jak przyjdzie paru takich po „drinku”i komplementow nawsadza lekarzowi to czego oczekiwac?Chleje 3dni a potem pomocy szuka typowa PATOLOGIA.ale dostanie 500*to sie podleczy.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Szkoda tych ludzi. Lubartow to mała mieścina wszyscy się znają. A reszta pewnie się z nimi zgadza ale siedzą cicho bo się boją. Szpital tam jest tylko jeden……gdzies w razie czego trzeba będzie pójść.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Trzeba czytać ze zrozumieniem, pisało że był kilkukrotnie pacjentem szpitali w Lublinie. W żadnym szpitalu nie zrobili badań cukru? Oczywiście nie został opisany żaden lekarz i szpital wojewódzki przez osiem lat.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Idź w razie czego do kowala albo fryzjerki, skoro w szpitalu robią taką krzywdę
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Uz konowale. U mnie w mieście jest kilka szpitali i stać mnie na prywatna opiekę,tutaj chodzi i innych ludzi którzy muszą tam trwać w tym.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A zapalenie trzustki skąd się wzięło? I to z tego co widać przewlekłe?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ktoś ma dolegliwości nawracające od 19 roku życia, więc miał czas zająć się swoim zdrowiem – cyt. „ból nieustanny, zazwyczaj mijał po 3 dniach”!! SOR nie jest od diagnozowania dolegliwości przewlekłych. Trzydniowe używanie alkoholu z pewnością pomogło. Wulgaryzmy i grożenie personelowi powinny mieć finał w sądzie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Hmm, pił 3dni i tylko 0,1 promila w kilka godzin od zakończenia picia?
Ciekawe doktorku.
Trzeba było wykonac toksykologie a później oceniać czy psychoaktywne czy dopalacze?moze neurologiczna i psychiatryczna konsultacja.bo zawsze pacjent to ten zły.tylko niestety to pacjent zazwyczaj cierpi i nie ma siły i nerwów.
Człowiek nie wybiera roli pacjeta ale zawód już tak.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pacjent z dolegliwościami ostrego zapalenia trzustki powinien mieć 0 promili.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jeżeli ten pacjet jest taki pewny swego, to warto udać się do opdowiednich instytucji, a nie jak niedojrzały małolat wrzucać posty a późnej je usuwać. Bywałem na tym SORze i takich akcji nie uświadczyłem.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
TO NIE PIERWSZYZNA W SZPITALCH POWIATOWYCH. GDYBY NADAL TAM SIE LECZYŁ, MOZE BY SIĘ DO TEJ PORY SKOŃCZYLO ZLE. ZADZIWIAJĄCE I ZASTANAWIAJĄCE JEST BUTA TYCH LEKARZY!! ZAMIAST SPUSCIC GŁOWĘ ONI GROŻĄ SĄDEM?? BYĆ MOŻE JEST TO FORMA OBRONY PRZED TYM ŻE ZA CHWILE SAMI BĘDĄ SADZENI.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jestem za żeby ta kobieta poniosła karę za te brednie co wypisywała.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Po przeczytaniu kilku pierwszych zdań relacji z Izby nie czytam nawet wyjaśnień szpitala.
Po prostu zwykła codzienność szpitalna i wieczna patologia.
Nie potrzebujemy takiej służby zdrowia.
Wolałbym żeby w danym szpitalu było 100 rzetelnych lekarzy i 100 rzetelnych pielęgniarek zamiast kilka razy większego personelu, który sprawia wrażenie jakby „pracował” tam za karę. Zyskaliby pacjenci, budżet i sam personel, który byłby szanowany bo wykonywałby swoje obowiązki tak jak nakazuje tego sztuka, przy jednoczesnym szacunku dla pacjenta.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
jest średnio 3pielegniarki na 15pacjentow, robią to co muszą i to co zlecił lekarz. Mają one mnóstwo roboty, w przeciwieństwie do lekarzy którzy przychodzą spytają czy wszystko ok a może nie,,po paru tygodniach a to dorabiają jeszcze sobie prywatnie, mają znacznie mniej pracy a większe zarobki, a pielęgniarki pracują za 6 i mniejsze zarobki… teraz przeanalizuj te fakty..