W przesyłce nadanej w Ukrainie funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej Oddziału Pocztowego w Lublinie wykryli zabytkowe przedmioty. Zgodnie z deklaracją, w paczce miał być upominek, a znajdowały się XVII-wieczne monety.
Zabezpieczone numizmaty, to tzw. boratynki – miedziane szelągi z okresu panowania Jana II Kazimierza Wazy. Swoją nazwę zawdzięczają ówczesnemu zarządcy mennicy krakowskiej – Tytusowi Liwiuszowi Boratiniemu. Monety były bite w latach 1659-1667 w bardzo dużych ilościach. Z uwagi na to, że wykonane były z miedzi, a nie srebra, miały niską wartość. Od nich też pochodzi powiedzenie „zły szeląg”.
Sprawę prowadzi Lubelski Urząd Celno-Skarbowy w Białej Podlaskiej. Przypominamy, że niezgodne z przepisami prawa jest wprowadzanie na terytorium RP dóbr kultury z państwa niebędącego członkiem UE, grożą za to wysokie kary.



(fot. KAS)
24 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jest tak jak już niejednokrotnie pisałem:
Po co kupować, czy łazić po wertepach i krzakach z wykrywaczem metalu, wystarczy ustawowo czegoś zabronić, zakazać, potem zaczaić się na granicy, a ludzie sami przywloką. Wtedy z okrzykiem: „Mamy cię!”, „zabezpieczyć” (po polsku: zrabować w majestacie prawa).
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Boratynki , pełno tego na naszych polach! Poszukiwacze mówią na nie śmieci . W dobrym stanie warta 10zł.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A co się dziwić, jak bito ją w miliardach (a nie milionach nawet)?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Boratynki, wartość złomu ? znalezisko roku?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ale najważniejsze, że „zabezpieczono”. Pewnie, żeby dłużej nie korodowały gdzieś po kątach.