Punktualność kolei w Polsce stopniowo się poprawia. W 2025 roku wskaźnik punktualności przy uruchomieniu pociągów, liczony dla opóźnień przekraczających pięć minut, wyniósł 89,7 proc. W przypadku przyjazdów było to 76,3 proc. Jest jednak pociąg, który na tym tle wygląda wyjątkowo źle. Chodzi o skład Kyiv Express, którego punktualność wyniosła zaledwie 4 proc. W praktyce oznacza to, że średnio zaledwie raz na miesiąc jedzie on zgodnie z rozkładem jazdy.
Skład łączący Kijów z Warszawą kursuje przez Lubelszczyznę, zatrzymując się między innymi w Chełmie, Rejowcu, Świdniku, Lublinie, Nałęczowie, Puławach czy Dęblinie. Dla pasażerów jadących rano do pracy, szkoły czy na wizytę lekarską podróż nim stawała się loterią. Zamiast pewnego połączenia kolejowego otrzymywali niepewność i konieczność szukania alternatyw.
Jak wynika z danych PKP Polskich Linii Kolejowych, opóźnienia Kyiv Express przy przyjeździe do Lublina często wynosiły od 100 do 200 minut. Przy takiej skali problemu trudno było traktować rozkład jazdy jako wiarygodną informację o godzinie dotarcia na miejsce.
Wagony z Ukrainy opóźniały cały pociąg
Przedstawiciele przewoźnika wskazywali, że jedną z głównych przyczyn problemu było późne przekazywanie składu z zagranicy. Opóźnienie pojawiało się jeszcze przed wjazdem pociągu do Polski, a następnie przenosiło się na kolejne odcinki trasy.
W pierwszym półroczu tego roku opóźnienie na wjeździe do Polski odnotowano aż 181 razy na 189 dni kursowania. W efekcie zdarzało się, że pasażerowie oczekujący na Kyiv Express w Lublinie dowiadywali się, że pociąg nie wyruszył jeszcze z rejonu granicy.
Problem dotyczył więc nie tylko komfortu podróży, ale także możliwości zaplanowania dnia. Osoby, które musiały dotrzeć do Warszawy o konkretnej godzinie, nie mogły mieć pewności, czy połączenie spełni swoją podstawową funkcję.
Była interwencja parlamentarzystów, ale zabrakło miejsca na torach
Po licznych skargach podróżnych sprawą zainteresowali się również parlamentarzyści. Jednym z rozważanych rozwiązań było uruchomienie osobnego pociągu z Chełma, zestawionego z wagonów przeznaczonych do obsługi połączeń krajowych. Miałby on jechać niezależnie od opóźnionego składu przyjeżdżającego z Ukrainy.
Takie rozwiązanie pozwoliłoby pasażerom rozpocząć podróż zgodnie z rozkładem, nawet jeśli wagony z Kijowa dotarłyby do Polski z dużym opóźnieniem.
Opcję przeanalizowano wspólnie z PKP Polskimi Liniami Kolejowymi. Odpowiedź nie była jednak korzystna dla podróżnych. Na tej trasie brakuje wolnej przepustowości, która pozwoliłaby na uruchomienie dodatkowego pociągu w zakładanym układzie. Oznacza to, że infrastruktura nie daje możliwości prostego dodania kolejnego połączenia bez wpływu na pozostały ruch kolejowy.
Zamiast Kyiv Express można jechać Polregio
Wprowadzono jednak rozwiązanie zastępcze. Pasażerowie posiadający bilet na Kyiv Express mogą skorzystać z pociągów Polregio na trasach Chełm–Lublin Główny oraz Chełm–Warszawa Zachodnia.
To ułatwienie pozwala rozpocząć podróż bez konieczności oczekiwania na opóźniony skład. Ma jednak istotną wadę: pociągi regionalne zatrzymują się na znacznie większej liczbie stacji niż połączenie dalekobieżne. W rezultacie przejazd może trwać nawet dwa razy dłużej.
Dla osób, które muszą dotrzeć do pracy lub na umówioną wizytę, nie zawsze jest to więc satysfakcjonująca alternatywa. Można wyruszyć wcześniej, ale podróż zajmuje więcej czasu, a cały plan dnia nadal wymaga uwzględnienia dodatkowego zapasu.
Kyiv Express rusza z Dorohuska, ale pojawia się kolejny problem
W ostatnim czasie w organizacji kursowania pociągu pojawiła się jednak istotna zmiana. Skład zaczął odjeżdżać ze stacji Dorohusk zgodnie z rozkładem jazdy, czyli o godzinie 6.00, bez oczekiwania na przyjazd wagonów z Kijowa. Rozdzielenie kursów pozwoliło więc ograniczyć skutki opóźnień na granicy. Pociąg może ruszyć o zaplanowanej godzinie, a na kolejne przystanki dociera o godzinie widniejącej na rozkładzie.
Kiedy ukraińskie wagony docierają na polską stronę, wyrusza w trasę drugi skład Kyiv Express. Co ważne, zatrzymuje się na stacjach przewidzianych w rozkładzie jazdy. Dzięki temu pasażerowie zyskują dodatkową możliwość dojazdu do Warszawy. Problem w tym, że nigdy nie wiadomo, o której pociąg ten przyjedzie na dworzec.