Przejdź do treści
poniedziałek, 12 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Restauracje apelują do klientów o finansowe wsparcie, w zamian oferują sernik lub obiad. „To nasza ostatnia deska ratunku”

Znajdujące się w kiepskiej sytuacji lokale gastronomiczne zaczynają zwracać się do klientów o finansowe wsparcie. Ma to im pomóc przetrwać trudne czasy. Na portalu zrzutka pojawiają się kolejne apele restauratorów, którzy wyjaśniają, że bez tego nie dadzą rady dalej funkcjonować.

Pandemia koronawirusa, a dokładnie wprowadzone z jej powodu obostrzenia sprawiły, że branża restauracyjna znalazła się nad przepaścią. Zgodnie z przepisami lokale nie mogą przyjmować gości, dozwolona jest jedynie sprzedaż na wynos lub z dostawą.

Jak wyjaśniają właściciele restauracji, dochody z tego typu działalności często nie wystarczają nawet na pokrycie kosztów. Lokale żyły głównie z imprez okolicznościowych oraz klientów, którzy odwiedzali je na miejscu. Dania zaś sprzedawane na wynos były jedynie dodatkiem.

Restauracje starają się zachęcić klientów do zamawiania potraw oferując np. różnego rodzaju promocje, prowadzone są też akcje wspierające gastronomię, jednak często wciąż nie pozwala to na osiągnięcie dochodów pozwalających na normalne funkcjonowanie, a przede wszystkim na bieżące regulowanie ponoszonych kosztów. Dlatego też właściciele lokali zaczynają wychodzić z apelami do klientów o wsparcie finansowe.

Uruchomiona została m.in. zrzutka na pomoc dla staromiejskiej restauracji Sielsko Anielsko. Jak właściciel wyjaśnia, że lokal od blisko 20 lat cieszył się zawsze ogromną popularnością. Jednak obecnie, gdy nie może w normalny sposób funkcjonować, doprowadziło to do dużych problemów. Brakuje nie tylko na opłaty za wodę, prąd, gaz i czynsz, lecz przede wszystkim na wypłaty dla pracowników. Finansowe wsparcie mieszkańców miasta ma być jedyną szansą na przetrwanie. Restauracja liczy na zebranie 100 tys. zł, w zamian za wpłaty oferuje pyszny sernik i brazylijską kawę. Obecnie 35 osób wsparło lokal na łączną kwotę 1 756 zł.

Właścicielem Sielsko Anielsko jest Jacek Abramowski, o którym głośno było w grudniu, kiedy to ogłosił, że chce sprzedać swój ponad 300 metrowy dom z działką na przedmieściach Lublina, aby mieć na wypłaty dla swoich pracowników. Posiada on jeszcze jeden lokal, Jezuicka 16, który również znajduje się na Starym Mieście. Łącznie zatrudnia ok. 30 osób.

To nie jedyna restauracja, która za pomocą serwisu Zrzutka liczy na finansowe wsparcie. Właściciele wegańskiego lokalu Umeå zlokalizowanego w centrum Lublina wyjaśniają, że działają na rynku od 6 lat, jednak gdy przyszedł pierwszy lockdown, nad restauracją zawisły czarne chmury. Dodają, że choć są małą firmą bez zaplecza finansowego, to jednak zmobilizowali siły i postanowili walczyć robiąc to, co kochają najbardziej, czyli gotować. Kiedy wszystko zaczęło wracać do normy, nastał kolejny lockdown, który zrobił spustoszenie w finansach firmy.

Obecnie sytuacja ma już być fatalna, przed Bożym Narodzeniem firmie wypowiedziano najem lokalu i przysłano kilka wezwań do zapłaty zaległych płatności. Zbiórka finansowa ma być ostatnią deską ratunku dla restauracji. W tym przypadku odzew klientów jest spory, gdyż zebrano już 70% z zaplanowanej kwoty 20 tys. zł.

Tą samą drogą postanowiła pójść restauracja Zatar, działająca na gastronomicznej mapie Lublina ponad 2 lata. Lokal również znajduje się w centrum miasta i oferuje kuchnię bliskowschodnią. Jak wyjaśnia właściciel obiektu, obecnie gastronomia została rozłożona na łopatki, a lockdown i wiele wiele innych opłat stałych, zjadają ją dużymi kęsami.

Do tego „krwiopijcze korporacyjne firmy kurierskie nie mają skrupułów, co do narzucanej prowizji za swoje usługi”, przez co można liczyć tylko na namiastkę utargu. Zrzutka, w której zaplanowano zebrać 10 tys. zł ma być przeznaczona na pokrycie obecnych i zaległych kosztów stałych jak opłaty ZUS, VAT, BDO, wywóz śmieci, energię elektryczną, Zaiks, czynsz, czy też na pensje pracowników. Na razie zebrano 1 zł.

Próby zbierania funduszy w ten sposób nie są nowością. W czerwcu o pomoc zwrócił się właściciel restauracji Krasna Chata, położonej przy drodze krajowej nr 17 pomiędzy Krasnymstawem a Izbicą. Po decyzji rządu o wiosennym zamknięciu lokali gastronomicznych, wiele restauracji z powodów ekonomicznych nie było w stanie prowadzić działalności. Taki los spotkał również Krasną Chatę.

W zamian za wsparcie oferowano smaczne obiady lub produkty regionalne. Pomimo tego z planowanych 10 tys. zł zebrano jedynie 411 zł. Fundusze zbierali również właściciele lubelskiej Karczmy przy ul. Skowronkowej, która spłonęła w październiku ub. roku. Pomoc miała być przeznaczona na odbudowę lokalu będącego podstawowym źródłem dochodów gospodarzy. Wówczas z potrzebnych 250 tys. zł zadeklarowana pomoc opiewała na kwotę 42 tys. zł.

(fot. pixabay/zdjęcie ilustracyjne)

108 komentarzy

  1. Gunia
    Odpowiedz

    Pracuje w gastro i mamy sporo zamówień szczególnie na weekend.Nikt nie żebrze o zbiórkę w necie chociaż jesteśmy lokalem na osiedlu.Dziwię się ze nie radzą sobie na Starówce?Latem były tam tłumy.Skoro były 2 lokale to gdzie są jakeś oszczędności.?Pieniądze z tarczy też są i były.Oraz z Urzędu Pracy dopłaty do wynagrodzeń.

  2. aa
    Odpowiedz

    Sytuacja jest trudna, ale faktem jest, że część osób przyzwyczaiła się do życia „na poziomie” i teraz nie zaciśnie pasa tylko wystawi rękę. Część kosztów można zdecydowanie ograniczyć. Jak słyszę, że ktoś zarabiał 10tys i teraz państwo ma mu taką pensję płacić to normalnie szlak mnie trafia.

  3. Ula
    Odpowiedz

    Biznesmeny od siedmiu boleści zacznijcie sprzedawać swoje mercedesy.

    1. Patriota.
      Odpowiedz

      Pani Ulo o tak ,niech sprzedają jestem za.

  4. Klos
    Odpowiedz

    Będą żebrać a pracy nie zmienią.

  5. Lu
    Odpowiedz

    Na budowę brakuje rąk do pracy bo ludzie próżniaki się zrobili

    1. Do Lu
      Odpowiedz

      Jakby na budowie uczciwie płacili to ludzie by się znaleźli, ja dziękuję za pracę w budowlance na zlecenie na zimnie za 12zł/h

  6. aspik
    Odpowiedz

    tak czy tak to ten rzad nieudaczników poniósł kleskę jak zwykle tak samo jak POprzedni ale PIS największą

    1. Patriota.
      Odpowiedz

      Od 89 nie było żadnęgo prawdziwego rządu polskiego.W dalszym ciągu czekam na taki,tylko na kogo głosować teraz????

  7. Patriota.
    Odpowiedz

    Obraziłaś/eś ciężko pracujacych ludzi fizycznie,którzy też mają wyższe wykształcenie,inteligencie niepolski.

  8. Kris
    Odpowiedz

    Nie można generalizować że wszyscy to oszuści i złodzieje .Prowadzę firmę która zaopatruje gastronomię więc temat znam dobrze.Faktycznie jest sporo lanserów i cwaniaczków nie płacą za towar ,za nic mają pracowników,ale wielu biznes otworzyło za własne ciężko zarobione pieniądze np. za granicą.Nie zdążyli na tyle się zabezpieczyć by to przetrwać.Ktoś tam napisał o kosztach stałych rzędu 30 tyś/mc. Tyle to się czasem płaci czynszu w dobrym miejscu proszę sobie doliczyć zus za 20 osób po 1230 zł,pensję ,energię,Jak rozmawiałem z włascicielami to koszty stałe często przekraczają 100 tyś/mc.Oczywiście większość ma jakieś kredyty czy leasingi .

    1. W. Nadzieja
      Odpowiedz

      to tak Kris i chcesz mi powiedzieć że powiedzmy ktoś kto wynajmuje lokal za 30tys – zatrudnia LEGALNIE płacąc pełny ZUS za każdego pracownika a jego koszty miesięczne przekraczają 100 tys/mc nie zarabia na takim bussinesie co najmniej 40% ? Nikomu nie liczę i nie zaglądam do portfela – ale jeżeli przy kosztach stałych powyżej 100tys zarabia się 10% albo spina się na ZERO – to trzeba mieć naprawdę skłonności samobójcze – albo być po prostu głupim/ Nikt z łapanki czy pośredniaka nie otwiera restauracji z kosztami stałymi na tak wysokim poziomie – i nikt z tych osób nie jest w branży od miesiąca – no ale każdy prowadzi swój business po swojemu.

      1. patogen
        Odpowiedz

        … a za resztę z zakupów w biedronce, taki okay masterszef kupi se działkę pod lublinem i postawi 300m dom

  9. Gnom
    Odpowiedz

    W Bełżycach pod Lublinem gość dostał KOWIDOWE srebrniki, pracowników pozbył się nie płacąc odpraw i ekwiwalentów za zaległe urlopy, a lokal zamknął..
    Robili najlepsze jedzenie na wynos, więc z pewnością by nie upadli..
    Może chodziło o jakieś inne art. spożywcze ,,sprzedawane” spod lady???
    Ogólnie ja ich nie żałuję…
    Co chwila zmiana nazwy lokalu..
    Wśród 10 pracowników jeden legalny pełny etat, a reszta po 250h na śmieciówkach..

  10. Kielbasa82
    Odpowiedz

    A ja mam pytanie- ilu jest uczciwych restauratorów? Pracowałem w kilku miejscach w gastronomii, wielokrotnie bez umowy, urlopu, jakiegokolwiek socjalu i to jest standard w większości takich miejsc- takich „biznesmenów” mi nie szkoda.

    1. Patriota.
      Odpowiedz

      Mnie też nie szkoda pseudobiznesmenów.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy