Pomimo niesprzyjającej aury, dziś pod drzewem przy ul. Spółdzielczej w Parczewie gromadzi się jeszcze więcej osób, niż wczoraj. O ile większość zapewnia, że przyjechała na własne oczy zobaczyć „cud” o którym głośno już nie tylko w mieście, ale w całym regionie. Jednak nie brakuje takich, którzy klęcząc lub siedząc na pobliskiej ławce modlą się wskazując, iż na korze objawił się Jezus Chrystus lub Matka Boska.
Jak już informowaliśmy, pierwsze informacje zaczęły pojawiać się wczoraj, po czym sprawa lotem błyskawicy rozeszła się po całym mieście. Z godziny na godzinę na miejscu pojawiało się coraz więcej mieszkańców. Długo nie trzeba było czekać, a ludzie zaczęli przyjeżdżać nawet spoza miasta.
– Atmosfera jest jak w kościele, ludzie klęczą i się modlą, kolejni śpiewają pieśni. Ja sama, choć jestem wierząca, podchodzę do tego wszystkiego sceptycznie. Owszem, ze znajomymi przyjechałam zobaczyć ten „cud” i rzeczywiście można dostrzec na drzewie coś na kształt twarzy, jednak jestem realistką i zachowuję do tego wszystkiego spory dystans – mówi nam pani Monika, mieszkanka Parczewa.
Jednak nie brakuje osób, które są przekonane, że doszło do objawienia. Mowa tu szczególnie o starszych osobach, u których wiara jest szczególnie głęboka. Od razu pobiegły one również do miejscowego proboszcza, aby powiadomić go o wszystkim. Był on również na miejscu, jednak tylko aby osobiście przyjrzeć się drzewu. Sam nie chce się na ten temat wypowiadać chłodno wskazując, aby kontaktować się z kurią.
Przedstawiciele diecezji siedleckiej tematu „cudu” w Parczewie nie komentują, gdyż jak zaznaczają, przede wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek. Chodzi o to, że podobnych „objawień” było już wiele i za każdym razem okazywały się one naturalnym zjawiskiem.
-Ja to widzę tak. Proszę spojrzeć w chmury. Jedna będzie przypominała konia, inna kaczkę a kolejna samolot. Wystarczy posiadać choć trochę wyobraźni. A to przecież tylko para wodna. Tu jest to samo. Jak sięgnąć pamięcią wstecz, to wówczas okaże się, że na Lubelszczyźnie było już wiele takich cudów. Ludzie widzieli Jezusa czy Maryję na szybach, drzewach a nawet w wodzie. I jakoś nigdzie tam nie ma miejsca kultu – mówi nam anonimowo jeden z duchownych.
Pomimo tego drzewo przyciąga kolejne osoby, które mają swoje zdanie na ten temat i odmawiają modlitwy.


(fot. nadesłane/lublin112)
97 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Polska, Parczew, XIV wiek.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Każdy ma prawo wierzyć lub nie wierzyć, widzieć lub nie widzieć ale jedni drugich nie powinni osądzać. Czasy dla wszystkich są trudne i mogą być trudniejsze ale jednej grupie zawsze będzie łatwiej pokonać trudności. Ci z pierwszej grupy głośno krzyczą ale święta katolickie chcą bardzo celebrować, kulturę katolicką chcą oglądać a na ich pogrzebie bardziej wyglądają księdza niż całego grona swoich idoli od słońca peru do biedronki włącznie. Cywilizacja katolicka od tysiącleci się zawsze obroniła a różni oszuści głośno krzyczeli a później słuch po nich zaginął. Teraz też tak będzie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
takie akcje jak ta z cudem drzewnym to kpina z wiary katolickiej
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wiara czyni czuba.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Psychiatra by się przydał dobry.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Szukajcie Boga w sobie, a nie na drzewie.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ja tam widzę Pana Budda… Takie wielkie uszy ma.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ludziom to wszystko wmówić można i polecą jak muchy do g….. a. Hehehe
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Współczuję tym ludziom co tam mieszkają
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
W knurii się wyparli, bo to lepsza podróbka Boga niż te w ichnich kościołach.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ja pierd… i oni mają prawa wyborcze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pamiętam że 20 lat temu jak taki cud nie świadomie z kolegą zrobiłem na klatce schodowej przy Narutowicza. Po mokrej zawilgoconej ścianie ma,aliśmy niebieską kredą z kolegą. Za jakiś czas porobiły się błękitne plamy o zbliżonych ludzkich kształtach. Babki też s,aleja dostały i modliły się dzień i noc do ściany. Ale się działo. Nigdy nikomu się do tego nie przyznaliśmy ale ubaw był po pachy.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To zrobiliście cud ????a zdrowaśki leciały ???