W poniedziałek, w Sądzie Rejonowym w Warszawie, ruszył proces odwoławczy Janusza Palikota, a także jego byłych wspólników Jakuba Wojewódzkiego i Tomasza Czechowskiego. W ubiegłym roku zostali oni skazania za reklamowanie wysokoprocentowych trunków w internecie. Zgodnie z orzeczeniem, za złamanie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi Palikot ma zapłacić grzywnę w wysokości 80 tys. zł, pozostali po 70 tys. zł. Do tego dochodzą koszty sądowe po 9 i 8 tys. zł. Wyrok ten zapadł w tzw. trybie nakazowym po czym wszyscy oskarżeni złożyli zażalenie na decyzję sądu.
Tym razem proces toczy się normalnie. Wojewódzki i Czechowski nie stawili się w sądzie, z kolei Palikot został przesłuchany zdalnie. Od początku października przebywa on bowiem w tymczasowym areszcie, gdzie został osadzony po przedstawieniu mu ośmiu zarzutów dotyczących oszustwa i przywłaszczania mienia. Decyzją sędziego do procesu jako stronę dopuszczono Fundację Jana Śpiewaka – Bezpieczna Polska dla Wszystkich.
To właśnie ów aktywista zainicjował całą sprawę składając do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Od dłuższego czasu wskazywał on, że właściciele Manufaktury Piwa Wódki i Wina często prezentują oferowane przez spółkę produkty alkoholowe w social mediach. Jednak forma owych treści miała jasno wskazywać, iż jest to typowa reklama. Dlatego też Śpiewak zdecydował się na poinformowanie o wszystkim organów ścigania. Po pierwszym wyroku wyjaśniał, że walczy o „koniec bezkarności alkopatusów i karteli alkoholowych, którzy na krzywdzie ludzi zbijają fortuny”.
Dziś Janusz Palikot ponownie zapewniał, że jest niewinny. W trakcie swoich wyjaśnień tłumaczył, że już 35 lat zajmuje się produkcją alkoholu, a produkty, które polecał, charakteryzowały się wysoką jakością. Tłumaczył, iż budzące zastrzeżenia materiały miały promować degustowanie a nie spożywanie w celu upicia się. Jako dowód przytoczył jedno z haseł o treści „nie chlej – degustuj„. Dodatkowo przede wszystkim miał jedynie informować o walorach jakościowych i smakowych alkoholi a nie zachęcać do ich spożywania. Dodał, że jego firma nie oferowała żadnych tanich produktów alkoholowych. Ich ceny były znacznie wyższe niż innych alkoholi w jej kategorii co sprawiało, że były one przeznaczone dla osób zamożnych.
Palikot sugerował jednocześnie, że był przekonany co do zgodności z prawem materiałów promocyjnych, gdyż przed publikacją były oceniane przez jedną z kancelarii prawnych. To jej zadaniem miała być weryfikacja, aby były to treści o charakterze specjalistycznym związanym z degustacją, a nie reklama. Przekonywał jednocześnie, że jego zamiarem, jak też spółki, podczas publikacji tych materiałów, było to, aby jak najwięcej ludzi piło dobry alkohol, a nie byle jaki.
Aktywista Jan Śpiewak domaga się orzeczenia dla Janusza Palikota maksymalnej kary grzywny w wysokości 500 tys. zł. Jak już kilkukrotnie zaznaczał, czyny o które ten jest oskarżony, dokonywane były w sposób ostentacyjny, okazując lekceważenie dla porządku prawnego oraz działań prokuratury. Nawet po przedstawieniu zarzutów w tej sprawie, w sieci pojawiło się około stu kolejnych „nielegalnych reklam”. Określił Palikota mianem niebezpiecznego dla społeczeństwa recydywisty.
29 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ten śpiewak to łysy, rudy z wyrokami za pomówienia.
Fajny taki do pisu się nadający 🤣
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To łysy czy rudy?🤣🤣🤣
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
S na dodatek Rzymianin
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Palikot alkohol to trucizna😁 nie ma dobrej trucizny🤓