W niedzielę mieszkańcy kilku podlubelskich gmin mieli mocno ograniczony dostęp do pomocy medycznej ze strony zespołów ratownictwa medycznego. W Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Bychawie zamiast trzech, był tylko jeden zespół wyjazdowy. Tymczasem obszar działania bychawskiego ratownictwa medycznego jest spory, gdyż obejmuje 6 gmin: Bychawa, Strzyżewice, Jabłonna, Zakrzew, Wysokie i Krzczonów.
Na szczęście dzień oraz noc minęły spokojnie, a tym samym nie dochodziło do sytuacji, aby była konieczność ściągania karetek z Lublina czy Kraśnika lub też wysyłania w zastępstwie strażaków. Jak nam wyjaśniał dyrektor szpitala w Bychawie Piotr Derkaczew, przyczyną wszystkiego, jest spór o pieniądze. Co więcej, problemy z obsadą załóg mają być już od roku, jednak do tej pory udawało się zapewnić normalne funkcjonowanie karetek.
– Stało się. Czterech ratowników z dnia na dzień zgłosiło absencję w pracy ze względów zdrowotnych. Niedostępny był zespół w Wysokim i jeden z dwóch w Bychawie. Braków kadrowych nie udało się wypełnić od razu, jednak zrobiliśmy wszystko, aby na dzisiaj przywrócić pełną obsadę zespołów. Udało się to przy pomocy innych pracowników szpitala, w tym ściągniętych z urlopów, czy też w miarę możliwości, ze zwolnień lekarskich. Cały czas też działamy, aby zapewnić obsługę karetek – tłumaczy Piotr Derkaczew.
Ustaliliśmy, że główną przyczyną problemów z brakiem ratowników medycznych są kwestie finansowe. Część z nich zmienia miejsca pracy, udając się do innych miast, gdzie stawki są większe. Inni przechodzą do transportu medycznego, a jeszcze inni zupełnie się przebranżawiają.
– Pracowałem w jednym z mniejszych miast naszego regionu. Właśnie ze względu na niskie zarobki, postanowiłem przejść do lubelskiego pogotowia. Przez kilka miesięcy obiecano mi etat, jednak w końcu nic z tego nie wyszło. Ostatecznie wylądowałem w Warszawie, gdzie praktycznie z dnia na dzień dostałem pracę i znacznie wyższą stawkę – wyjaśnia nam jeden z ratowników medycznych.
Kolejny tłumaczy, że coraz mniej osób chce wykonywać ten zawód, ze względu na specyfikę pracy, gdyż do łatwych ona nie należy. Do tego ratownik pracuje minimum 250 godzin miesięcznie. Podkreśla jednocześnie, iż starając się o etat w pogotowiu na terenie naszego regionu usłyszał od dyrektora wprost, że nie opłaca mu się zatrudniać ratowników na stałe, gdyż woli pracowników tzw. sezonowych. W jednym okresie jest bowiem nadmiar ratowników, w innym z kolei niedobór.
– Każda stacja pogotowia, nie ważne czy w Lublinie, czy też w Bełżycach, Bychawie, Lubartowie lub innym małym miasteczku dostaje z NFZ-u takie same pieniądze za tzw. dobokaretkę. Jednak to od dyrektora zależy, jaką kwotę wypłaca ratownikom. W przypadku, kiedy pogotowie podciągnięte jest pod szpital zdarzają się przypadki, iż tymi pieniędzmi spłaca się długi szpitala lub finansuje inne tematy, niezwiązane z ratownictwem medycznym – dodaje ratownik z wieloletnim stażem, który jak wyjaśnia, przepracował w wielu pogotowiach w naszym regionie, a obecnie wykonuje ten zawód w stolicy.
Dyrektor szpitala w Bychawie zapewnił, że rozumie pracowników, jednak musi się kierować rachunkiem ekonomicznym. Dodaje, że będą pieniądze dla ratowników medycznych, jednak czeka na dokładne rozporządzenia ministerialne. Wskazuje jednocześnie, iż trudna sytuacja w ratownictwie panuje w całym kraju, mają być pogotowia, gdzie odeszła większość załogi. Podkreśla jednak, iż w Bychawie ratownicy dostaną, to co obiecało ministerstwo.
(fot. lublin112/zdjęcie ilustracyjne)
40 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Na psuje to do Lublina, a zresztą i tak strach wzywać pogotowie z Bychawy…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Obiecali, to macie POlska w ruinie. Przez sześć ostatnich lat POlki i POlacy… czekali na dobrą zmianę. „25 października 2015 roku Polacy opowiedzieli się za zmianą dotychczasowej polityki i formą sprawowania władzy. Ta ogromna potrzeba jest wynikiem ostatnich lat, kiedy to nastąpiło kompletne rozminięcie się oczekiwań obywateli z działaniem rządzących. I to dziś w tej izbie musimy jasno powiedzieć – polska polityka musi być inna. Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność, a przede wszystkim słuchanie obywateli – to są zasady, którymi będziemy się kierować” – powiedziała Szydło w Sejmie. „Koniec z arogancją władzy i koniec z pychą”
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Po nie rządzi coś nie alo
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
ale to i tak wina Pana Tuska.