Jedną z podstawowych zasad, jakie obowiązują ratowników, to dbanie o swoje bezpieczeństwo. Mają oni docierać na miejsce zdarzenia tak, aby nie trzeba było kierować do nich pomocy kolejnych ratowników. Chodzi tutaj głównie o bezpieczny dojazd strażaków w rejon prowadzonych działań. Bardzo często liczy się każda minuta, więc aby dotrzeć do potrzebujących pomocy, w jak najkrótszym czasie, muszą oni poruszać się szybko i sprawnie, ale również bezpiecznie.
Dlatego też organizowane są szkolenia, w trakcie których kierowcy pojazdów uprzywilejowanych podnoszą swoje umiejętności w tym zakresie. Szczególnie ważne jest to w przypadku strażaków, którzy poruszają się dużymi i ciężkimi pojazdami. Typowy wóz strażacki waży od 10 do nawet 30 ton, więc manewrowanie nim nie należy do prostych spraw.
W sobotę w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy przy ul. Grygowej w Lublinie umiejętności radzenia sobie w zimowych warunkach trenowali strażacy z jednostek OSP w Wilczopolu i Mętowie. Sami wyszli z tego typu inicjatywą chcąc udoskonalić swoją praktykę. Lubelski WORD się zgodził i udostępnił tor oraz instruktorów.
Szkolenie obejmowało zarówno teorię, jak też praktykę w tym m.in. omijanie nagle pojawiającej się przeszkody nie tracąc przy tym panowania nad pojazdem. Oprócz wozów strażackich druhowie trenowali też w autach osobowych. W tym przypadku chodziło o bezpieczeństwo podczas dojazdu do jednostki po otrzymaniu alarmu.
5 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
srunia wieszczy jakieś ocieplenie widać co roku jakie jest xD
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
W mojej ocenie szkolenia doskonalenia techniki jazdy powinny być obowiązkowe dla wszystkich kierowców w odstępach np 3 letnich…..
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
takie szkolenia powinni mieć \ zrobić \ wszyscy kierowcy zwłaszcza nowo upieczeni .A nie parkowanie koperta .
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
… „dbanie o bezpieczeństwo ratowników” – oczywiście OK … tylko czy zawsze muszą tak się spieszyć do oberwanego zderzaka czy auta w rowie gdy nie ma poszkodowanych? … to chyba bardziej rywalizacja między osp kto dojedzie pierwszy i pocieszy przerażoną Jessike… trzeba też dbać bezpieczeństwo innych uczestników ruchu
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
wszystko zależy od zgłoszenia świadków zdarzenia, które dostajemy
nikt nie ryzykuje i nie pędzi do zgniecionego zderzaka czy złamanej gałązki
ale jak jest zgłoszenie, że uwięzione osoby, osoba nieprzytomna, pojazd zaczyna się palić to staramy się dojechać jak najszybciej