Sadownicy i hodowcy trzody chlewnej z regionu powiedzieli „dość” i organizują wyjazd do Warszawy na strajk.
– W związku z dramatyczną sytuacją sadowników, oraz hodowców trzody chlewnej w związku z ASF zgodnie z ustaleniami piątkowego spotkania plantatorów w Bobach, wzywamy wszystkich plantatorów: malin, wiśni, porzeczek, agrestu i innych owoców miękkich i sadów owocowych, a także hodowców trzody chlewnej do delegowania minimum 1 osoby z gospodarstwa na wyjazd protestacyjny: Warszawa, Plac Konstytucji, 13 lipca, godz: 12:00 – czytamy w komunikacie Lubelski Związku Maliniarzy.
W odezwie do plantatorów, sadowników i hodowców trzody czytamy:
Zorganizujmy się w końcu i nie dajmy się poniżać! W grupie jest siła i pokażmy, że jest nas wielu, niech w końcu zaczną się z nami liczyć! Jeżeli teraz odpuścimy, to nie mamy na co liczyć w następnych latach, na lepszą sytuację i powoli nasze gospodarstwa zaczną przejmować banki i kapitał zagraniczny. To jest ostatni dzwonek, zapraszamy wszystkich do poparcia naszych postulatów i wyjazdu do stolicy.
Tegoroczny sezon producenci owoców miękkich nie mogą zaliczyć do udanych. Pomimo urodzaju, za swoje owoce nie otrzymują zadowalającej ich ceny. Jak wyjaśniają, to co oferują im zakłady przetwórcze, nie pokrywa nawet kosztów produkcji. Co więcej, ceny malin są o połowę niższe niż w roku ubiegłym. W trakcie ubiegłorocznego sezonu otrzymywali średnio od 4 do 4,50 zł za kilogram. W tym roku dostawali nieco ponad 2 złote.
Dla wielu problem jest poważny, gdyż z owoców utrzymują się całe rodziny. Zwłaszcza w tzw. malinowym zagłębiu, czyli w okolicach Kraśnika. Jak wyjaśniał nam ostatnio jeden z plantatorów, ci co mają po 5-7 ha owoców sami wszystkiego nie zrobią. Muszą zatrudniać ludzi, którzy od wiosny pracują nad tym, aby można było latem zebrać owoce. Do tego trzeba doliczyć koszty oprysków, które również są znaczącym obciążeniem. Aby zwróciły się koszty poniesione na to wszystko, cena powinna wynosić około 3,5 zł za kilogram malin.
Sytuację na plantacjach m.in. porzeczek prezentuje poniższe zdjęcie, umieszczone na Facebooku w grupie Lubelski Związek Maliniarzy LZM.
Do Warszawy zjadą także przedstawiciele wielu rolniczych stowarzyszeń. Udział w strajku zapowiedziała Unia Warzywno-Ziemniaczana, Sadownicy RP, Federacja Rolna, a także rolnicy nie zrzeszeni.
2018-07-11 23:01:42
(fot. pixabay.com, Lubelski Związek Maliniarzy LZM)
32 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Mnie to wygląda na tzw. nadprodukcję, czyli za dużo owoców znalazło sie na rynku, dlatego skupy mogą dyktować.
ceny.
Wychodzi mniej więcej tak jak z warzeniem piwa, nawarzyliście za dużo więc wypada wam to wypić, bez zmuszania, żeby wypił za was bliżej nieokreślony KTOŚ.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Problem tkwi w tym że przetwórnie sprowadzają owoce zza granicy (Serbia, Ukraina itp.) bo tam jest taniej, tańsze środki ochrony roślin i łatwiej o pracowników do zbioru ogólnie niższy koszt produkcji. Nam się zabrania stosować niektóre środki ze względu na ich szkodliwość podczas gdy na Ukrainie nie ma ograniczeń a potem się okazuje że ktoś się zatruł „polskimi” owocami…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
to jedz hoduj i uprawiaj na ukrainie – w czym masz problem ???
liczysz że bede sie dokładał do twojej nieporadności życiowej ???!!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dowiedz się na temat finansowania sądownictwa na Ukrainie z naszych pieniędzy i importu z tamtąd.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dokładnie. Na ukraińskie plantacje malin są pieniądze, a na nasze nie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
… solidarność ! … solidarność !… solidarność ! , tak wołali , a póżniej nasze owoce i mięso miały królować w zachodniej ( wtedy zgniłej ) EUROPIE , a POLSKI rolnik miał mieć zapewniony zbyt i wysoką opłacalność . Ale poczekajcie , parę lat i Ukraina zaleje nasz rynek swoimi produktami , wtedy będzie lament !
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Proponuje wyjechać, ale z kraju 😀
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
to wina Szydło
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
to twoja wina
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Takie są wady specjalizacji. Oczywiście skupy mają swoje za uszami, ale sytuacja powtarza się cyklicznie – jak nie maliny, to porzeczki, czy nawet jabłka – był czas aby wyciągnąć naukę. Z trzodą to samo – im większa kumulacja zwierząt tego samego gatunku, tym bardziej prawdopodobna i „droższa” epidemia, z czego wynika zdziwienie? Błędy własne, a płacić ma ktoś?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Żeby pisać komentarze tego typu że wszystko jest za marne grosze bo jest nadprodukcja to najpierw R. pojedz na wies i zobacz ilu rolnikow w tej chwili trzyma trzode. Jeszcze kilkanascie lat ten tumu świnie na wsi trzymal każdy i jakos kazdy mial na nie zbyt. A owoce sa tanie nie przez nadprodukcje polskich rolnilow tylko dlatego ze owoce sa sprpwadzane do polsi z innych krajów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jeżeli owoce są sprowadzane z innych krajów to znaczy, że mamy nadprodukcję. Produkowanych krajowych owoców jest więcej niż potrzebuje rynek.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czy ty czytasz co piszesz ?? My nie mamy nadprodukcji. Bo gdyby najpierw bylaly brane owce od naszych rodzimych producentow nie bylo ny takiejgo problemu . Ale najpierw sa sprowadzane zagranicy aby nasze rolnictwo wykonczyc.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wyjaśnię jeżeli nie rozumiesz. Dla większości osób liczy się cena, kupują owoce najtańsze. Wprowadzić cła na import to nie taka prosta sprawa, bo jesteśmy związani różnymi umowami międzynarodowymi. Jeżeli wprowadzisz cło na import np owoców, zapomnij o eksporcie do tego kraju, bo on nałoży cła na towary które kupuje w Polsce. Możesz w ten sposób zarżnąć inne gałęzie gospodarki. Poza tym jeżeli zabronisz importu, część osób nie będzie i tak kupować polskich owoców, bo ich cena będzie zbyt wysoka (czy to przez wyższe koszty pracy, drogie paliwo, podatki czy cokolwiek innego).
Zostaje więc ileś osób, które kupują polskie owoce, dla których cena jest drugorzędna. Może uważają polskie owoce za smaczniejsze, może za zdrowsze a ktoś inny robi to z pobudek patriotycznych, powód nie jest istotny, ważne, że zapotrzebowania na polskie owoce jest powiedzmy X.
Jeżeli wyprodukujesz więcej niż X czyli, więcej niż rynek jest w stanie pochłonąć, nie sprzedasz tych owoców i oznacza to, że jest ich produkowana zbyt duża ilość.
Czasy zamkniętej gospodarki się skończyły, trzeba konkurować na globalnym rynku. Większy może więcej, zrzeszajcie się i wspólnie eksportujcie swoje towary jeżeli cena na eksport jest wielokrotnie wyższa (jak napisał ktoś poniżej).
Ani mi ani innym przedsiębiorcom państwo nic do ręki nie daje. Jeżeli jesteś programistą, tak samo musisz konkurować z programistami zza granicy. Masz firmę transportową? Budowlaną? Dokładnie to samo.
Państwo powinno dbać tylko o to, żeby polski rolnik był tak samo traktowany jak każdy inny rolnik w Unii Europejskiej, ale jak widzimy poziomy dopłat są różne dla różnych krajów i ŻADNA partia polityczna na ten temat nie ma nic do powiedzenia.