Przejdź do treści
piątek, 9 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Prowadził auto po pijanemu, wiózł 9 osób. Sprawca katastrofy stanął przed sądem

Ruszył proces 20-letniego Szymona C., oskarżonego o umyślne doprowadzenie do katastrofy w ruchu lądowym. Chodzi o tragiczny wypadek z marca ubiegłego roku w Chełmie, w którym zginęło dwóch 18-latków, a sześć osób zostało rannych. Oskarżony prowadził samochód pijany i z rażącym przekroczeniem prędkości.

fot. policja

W czwartek, 22 stycznia, przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces 20-latka, który odpowiada za doprowadzenie do katastrofy w ruchu lądowym. Chodzi o wypadek, do którego doszło w marcu ubiegłego roku na ul. Ogrodowej w Chełmie. Szymon C., kierując wówczas toyotą, przewoził aż dziewięcioro pasażerów. Mężczyzna był pijany – miał 2,4 promila alkoholu w organizmie.

W pewnym momencie, pędząc z prędkością co najmniej 130 km/h, stracił panowanie nad pojazdem. Auto wypadło z jezdni na chodnik, uderzyło w słup latarni, a następnie w betonowe ogrodzenie jednej z pobliskich posesji i dachowało. Dwóch 18-latków zginęło na miejscu, sześć osób trafiło do szpitali.

Prokuratura zarzuciła Szymonowi C. umyślne spowodowanie katastrofy. Śledczy wskazywali, że świadomie przekroczył prędkość w obszarze zabudowanym aż o 80 km/h, wsiadł za kierownicę pod znacznym wpływem alkoholu, a dodatkowo przewoził dziewięciu pasażerów, w tym trzy osoby w bagażniku. Wcześniej pojazd miał prowadzić trzeźwy kierowca, którego zadaniem było rozwiezienie uczestników imprezy do domów. Widząc jednak, ile osób wsiada do samochodu, odmówił jazdy. Wówczas za kierownicę wsiadł Szymon C.

Mało tego, kierowca miał również świadomość, że porusza się niesprawnym autem. Wcześniej bowiem pojawiły się problemy z jednym z kół – zaczęło ono wydawać niepokojące odgłosy. Kierowca zajechał więc na stację paliw, gdzie je dopompował.

Później, już po wypadku, biegły stwierdził, że bezpośrednią przyczyną zdarzenia było zsunięcie się opony z koła, spowodowane najprawdopodobniej nagłym spadkiem ciśnienia. Zaznaczył jednak, że gdyby kierowca poruszał się z przepisową prędkością, a auto nie było przeciążone, wówczas bez problemu opanowałby pojazd.

Przed sądem prokurator odczytała akt oskarżenia, zarzucając Szymonowi C. umyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej życiu i zdrowiu dziewięciu osób, prowadzenie pojazdu mechanicznego pod wpływem alkoholu, a także ucieczkę z miejsca zdarzenia. 20-latek wyjaśnił, że przyznaje się do kierowania pojazdem po alkoholu i spowodowania katastrofy. Nie przyznał się jednak do tego, że uczynił to umyślnie, ani do ucieczki z miejsca zdarzenia.

Oskarżony odmówił składania zeznań, w związku z czym odczytano te, które złożył podczas przesłuchania w prokuraturze. Wyjaśniał wówczas, że po imprezie ktoś rzucił hasło, aby pojechać nad Zalew Żółtańce. Wszyscy mieli przyklasnąć temu pomysłowi i chcieć jechać. Zapewniał również, że nikt nie wyraził sprzeciwu wobec faktu, że do auta wsiadło tak wiele osób. Twierdził, że wszyscy dobrze się bawili – śmiali się, żartowali, a nawet zachęcali go, aby „przycisnął” i jechał szybciej. Mieli też nagrywać filmiki. Wskazał, że jedynie kolega Igor nie chciał kierować samochodem z tak dużą liczbą pasażerów. Nie wynikało to jednak z obaw o bezpieczeństwo, gdyż sam wsiadł do auta – bał się jedynie utraty prawa jazdy.

20-latek zeznawał, że nie pamięta całego przebiegu zdarzenia. Słyszał huk, potem krzyki, a w pewnym momencie ktoś miał mu powiedzieć, aby uciekał. Dlatego oddalił się z miejsca wypadku i ukrył się w zaroślach. Twierdził, że nie docierało do niego, iż to dzieje się naprawdę. Po pewnym czasie, gdy na miejscu były już służby ratunkowe, napisał do kolegi, pytając, jak wygląda sytuacja. Wtedy dowiedział się, że dwie osoby nie żyją. Postanowił wówczas wrócić. Niebawem podszedł do niego ratownik medyczny, a następnie policjant.

Szymon C., choć wcześniej odmówił składania zeznań, w pewnym momencie zabrał głos. Zwrócił się do obecnych na sali sądowej matek Filipa i Mateusza, którzy zginęli w wypadku. Przez łzy mówił, że stracił dwóch przyjaciół, i przeprosił kobiety za to, co się stało. Podkreślał, że sytuacja ta jest dla niego niezwykle trudna, dodając, że nie potrafi sobie wyobrazić, co czują matki ofiar. Kobiety postanowiły przyjąć przeprosiny.

Następne posiedzenie sądu zostało wyznaczone na początek lutego. Wówczas przesłuchani mają zostać pasażerowie toyoty.

18 komentarzy

  1. erty
    Odpowiedz

    ci pozostali pasażerowie nie lepsi wsiedli z pijanym i to 2 razy wiecej niz mozna przewozic osob samo tez pijani!

  2. ddd
    Odpowiedz

    wg Frania 2500 zł i po temacie albo pouczenie lub broszurka

  3. Rawszyc
    Odpowiedz

    Tragiczny wypadek w marcu 2025 a teraz mamy koniec 2026. Prokuratura i sąd działają bardzo powoli i dostojnie.

    1. hah :)
      Odpowiedz

      Rawszyc naprawdę „teraz mamy koniec 2026”???
      Według jakiego kalendarza? 🙂

    2. obserwator
      Odpowiedz

      @rRawszyc
      styczeń 2026 to nie jest koniec 2026, tylko początek 2026.

  4. Lana
    Odpowiedz

    Jaką pustą pałą jesteś to aż trudno sobie wyobrazić . Ale tak to jest jak ktoś się nie rodzi tylko madka z douupy wykrywa.Załosny jesteś.Szkoda mi ciebie, pajacu.

  5. Franio
    Odpowiedz

    Gdyby jechał rowerem po 2 piwach to nie mniejsze by zagrożenie powodował.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy