Pasażerom lubelskiej komunikacji miejskiej znów dały się we znaki problemy, jakie dręczą jednego z przewoźników. Chodzi o spółkę Warbus, która na zlecenie Zarządu Transportu Miejskiego obsługuje część linii autobusowych na terenie miasta. Pojazdy należące do tej firmy można spotkać na liniach: 2, 3, 6, 8, 10, 14, 20, 26, 30, 31, 32, 33, 39, 42, 44 i 57. Część z nich nie wyjechało jednak dzisiaj rano na trasy, kierowcy kolejnych po pewnym czasie musieli przerwać obsługę kursów, gdyż w autobusach zabrakło paliwa.
Jak nas poinformowano, każdego dnia na ulice Lublina powinno wyjeżdżać 29 należących do Warbusa autobusów. W czwartek trzy z nich miały zostać w zajezdni, kolejnych pięć nie mogło kursować z powodu niewystarczającej ilości paliwa. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że już od pewnego czasu zaczęły pojawiać się związane z tym problemy. Autobusy tankowano „na styk”, czyli do baków wlewano tylko tyle paliwa, aby wystarczyło na obsługę trasy i zjazd do zajezdni.
Kierowcy obawiali się, że jeżeli przyjdzie im np. skorzystać z objazdu, a więc trasa się wydłuży, paliwa nie wystarczy na obsłużenie wszystkich zaplanowanych kursów. Jednak sytuacja, żeby paliwa zupełnie brakowało już przy porannym wyjeździe, zdarzyła się po raz pierwszy. Zdarzenie potwierdziła nam Anna Zalewska, podinspektor ds. marketingu w Zarządzie Transportu Miejskiego w Lublinie. Jak wyjaśnia, pojedyncze pojazdy zjeżdżały, aby się zatankować. Przewoźnik został już wezwany do złożenia wyjaśnień w związku z utratą kursów.
To już kolejny przypadek problemów z Warbusem w Lublinie, w przeszłości część kierowców przerwała pracę, zjeżdżając z tras do zajezdni. W ten sposób protestowali przeciwko spóźniającym się wynagrodzeniom. Problemy pojawiły się na liniach nr 3, 10, 26 i 31. Co więcej, zagrożone było również wykonywanie kursów na pozostałych trasach obsługiwanych przez przewoźnika. W niektórych przypadkach opóźnienia w wypłatą pensji przekraczały miesiąc. Miasto wezwało wtedy firmę do uporządkowania spraw pracowniczych, aby sytuacje tego typu się nie powtarzały.
(fot. lublin112.pl)
59 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Może Wasze miasto wejdzie w kontakt z naszym i wywalimy wspólnie tego Warbusa!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jak w lustrzanym odbiciu sytuacja w Jastrzębiu-Zdroju.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
W starych autobusach nie ma kontrolki od paliwa wiec kierowca nie wie ile jeszcze ma paliwa. Nie ma nawet predkosciomierza bo po co on na miasto dlatego 8 zapier po janowskiej szybciej niz karetka na sygnale. Czasem dla oszczednosci nie ma nawet kierowcy wtedy kieruje malpa albo goryl. To na porannych zmianach kiedy pasazerowie sa zaspani i nie patrza na kierowce. No i wtedy jest najwiecej wypafkow bo malpa mysli o bananach a nie o znakach.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tylko że stary jelcz czy ikarus palił ok.30 /100l paliwa,a nowy mercedes i autosan ok.60/100l,o ursusie już nie wspomne bo bije wszelkie rekordy nadmiernego spalania.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pan Radek ma rację. Dokładnie tak. Wcześniej jak nie było tego ZTM było tylko MPK Lublin i tzw.prywatki. Bardzo fajne rozwiązanie. Tak powinno być do dzisiaj. Wymyślili sobie jakieś ZTMy. Urzędnicze dziadostwo. Nawet rozkłady nie są takie jakie były wcześniej. Ech, chciało by się wrócić do czasów linii autobusowej nr.9 Marina i Dąbrowa oraz trolejbusowej 150.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A ty nazywasz się janicki że tęskno ci do tych kopert których grubość ustaliłeś zależnie od atrakcyjności rozkładu jakie miałeś w gestii rozdawać?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ten ZTM to jest jakaś porażka. Był kiedyś MPK Lublin, który zarządzał wszystkimi liniami autobusowymi i trolejbusowymi w Lublinie, nie było żadnych problemów. Jeździły stare Jelcze, Ikarusy, na trolejbusach jeździły Jelcze i nikt nie narzekał. Ja nie pamiętam, żeby kiedykolwiek za starych dobrych czasów lubelskiej komunikacji wtedy gdy jeszcze nie istniał ZTM był problem z zatankowaniem autobusu. Teraz jest ZTM i jakieś podfirmy, które jeżdżą na zlecenie to jest chore. Złomuje się niskopodłogowe autobusy, sprzedaje dobre trolejbusy na Ukrainę, a kupuje jakieś Ursusy, które są totalnym niewypałem , a następnie wypuszcza trolejbusy na linie autobusowe z patykami na dole. Jak ja bym chciał, żeby wróciło stare dobre MPK Lublin i wraz z nim Prywatne Przedsiębiorstwa Autobusowe.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Miej trochę serca. Gdzie pracowałoby 100 urzędników, gdyby nie ZTM???
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Na Żuka trzeba się przesiąść
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
na żuka blaszoka z przyczepą z bokami z eternitu
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Problem,bo problem chyba jest wyżej z tymi wszelkimi przetargami.Moim zdaniem „ręka rękę myje” a szczególnie w tym mieście inspiracji i powiązań urzędasów.W końcu kasa w kieszeni musi się zgadzać,czyż w tym kraju tak nie jest?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Trochę przypomina mi to Bp tour. W którym pracowałem wieczne problemy z naprawami, paliwem i wypłatą. Też mógłby się ktoś tym syfem zająć. Począwszy od PiP przez BHP na ITD kończąc
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie było przetargów, dogadywali się po znajomości. Są przetargi, to większość jest „cena 100%” i wygrywa najgorsza oferta. Jeśli urząd da w przetargu minimalne wymagania, to firmy złożą protest, że przetarg ustawiony pod konkretną firmę i trzeba powtarzać po kilka razy. Tak źle i tak niedobrze. Wszystko przez to, że uczciwego człowieka ze świecą trzeba szukać, a i tak się wypali zanim znajdziesz.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Patrz,a przetargów na „przewóz niepełnosprawnych dzieci”gmina Lublin nie robi.Czemu?Cuś,ktuś i resztę sobie dopowiedz.A wiesz skąd są pieniążki?Tak to jest jak „władza”gra pod siebie.To tylko mały przykład,podobnie te wszelkie budowy i etc.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kryterium najniższej ceny, brak nadzoru ze strony ZTM i mamy co mamy. I zgadzam się z tym, że żaden kierowca nie powinien w takim dziadostwie pracować więc albo by padło i powstało coś lepszego, bo świat nie lubi pustki, albo by samo musiało się zmienić. Gdyby wszyscy pracujący za grosze czyli poniżej 2 tysi na rękę/m-c choćby przez jeden miesiąc nie pracowali to by nareszcie coś z tym zrobiono. Dopóki będą chętni pracować ciężko przez cały miesiąc za te grosze to żadne narzekanie tego nie zmieni, wyzyskiwacze rozumują tylko przez własną kieszeń.