Wszystko wydarzyło się w nocy z niedzieli na poniedziałek na obrzeżach Lublina. Pan Przemysław jechał ze swoim sąsiadem, będącym poza służbą funkcjonariuszem policji, drogą wojewódzką nr 835 w kierunku Biłgoraja. Przed miejscowością Mętów, pasażer zwrócił uwagę na jadącego przed nimi opla, którego kierowca nie był w stanie utrzymać prostego toru jazdy.
– Na początku wydawało mi się, że wszystko jest w porządku z kierującym oplem, ale na prośbę Pana Damiana nie wyprzedzałem pojazdu i obserwowaliśmy jego zachowanie na drodze. Już po kilkudziesięciu metrach wszystko wskazywało, że uczestnik ruchu prowadzi pojazd pod wpływem alkoholu lub środków odurzających – wyjaśnia Pan Przemysław.
Gdy kierowca opla skręcił w kierunku miejscowości Prawiedniki, mężczyźni podjęli próbę jego zatrzymania. Najpierw udało im się z nim zrównać, a następnie zajechać mu drogę zmuszając do zatrzymania. Będący poza służbą policjant wysiadł z auta i próbował dokonać obywatelskiego ujęcia. Jednak kierowca opla zaczął odjeżdżać, nie chcąc się tak łatwo poddać.
Wtedy mężczyźni mając już pewność, że kierowca opla jest pijany, powiadomili o wszystkim dyżurnego policji. Przez następne 10 minut jechali za pojazdem i na bieżąco informowali gdzie się w danym momencie znajdują.
– Nieoceniony wkład w to miał Pan Damian który, doskonale znał topografię tego rejonu i przekazywał istotne szczegóły na temat pojazdu, miejsca oraz kierunku w którym się poruszał. Te obrzeża miasta są dla mnie obce i miałbym ogromne problemy z przekazywaniem istotnych i precyzyjnych informacji dyżurnemu. Gdy pojawiły się pierwsze patrole policji Pan Damian kazał kontynuować jazdę za oplem. Już po chwili okazało się że Pan Damian miał znowu nosa i kierowca nie zatrzymywał się do kontroli mimo sygnałów świetlnych i dźwiękowych wydawanych przez funkcjonariuszy – relacjonuje Pan Przemysław.
Po chwili kierujący oplem mężczyzna uszkodził ścigający go radiowóz. Jednak nawet to nie zniechęciło go przed dalszą ucieczką. W okolicach Zalewu Zemborzyckiego mężczyzna skręcił w gruntową drogę, gdzie po kilkuset metrach się zatrzymał. Wyskoczył z auta i pieszo zaczął uciekać przez pola. Będący poza służbą funkcjonariusz ruszył za nim w pościg. Po kilkudziesięciu metrach mężczyzna został zatrzymany. Tak jak od początku podejrzewano, był pijany. Badanie alkomatem wykazało, że miał dwa promile alkoholu w organizmie.
Pan Przemysław będąc pod wrażeniem determinacji swojego sąsiada w zatrzymaniu stwarzającego zagrożenie pijanego kierowcy, dzisiaj po południu złożył do komendanta lubelskiej policji pismo, w którym wnioskuje o wyróżnienie swojego sąsiada za to, że nawet po godzinach pracy zachował czujność i reaguje na sytuacje społecznie nieakceptowalne i niezgodne z prawem.
– Jestem dumny, że Pan Damian Sendecki jest moim sąsiadem, dzięki takim ludziom człowiek czuje się bezpiecznie. Taką postawą powinien być stawiany za przykład wśród swoich kolegów z pracy, ponieważ wpływa pozytywnie na bezpieczeństwo publiczne i wizerunek Polskiej Policji. Nadmieniam, że Pan Damian Sendecki angażuje się w życie społeczności lokalnej pomagając przy organizacji prewencyjnych akcji takich jak „Bezpieczny powrót dzieci do szkoły”. Nie zważając na swój wolny czas, cywilny ubiór podjął interwencję która wyglądała jak scena z najlepszego filmu sensacyjnego – dodaje nasz czytelnik.
(fot. lublin112 – zdjęcie ilustracyjne)
2017-10-16 20:34:26
20 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Warto podać, ile mu się dostało. Ciekawe, czy też dostanie wyrok w zawiasach, jak proboszcz Sz. czy tylko grzywna i zabranie prawka na rok?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
tak trzymać
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A czego tu oczekiwać o pijanego gościa …toż to ma mózg znieczulony alkoholem i nie mysli racjonalnie …tu trzeba jakichś drastycznych i dotkliwych kar żeby taki jeden z drugim pomyślał czy warto zanim się napije
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Drastyczne kary już są, tylko niereformowalne Sądy nie chcą ich stosować. Jeszcze nie daj Boże, kogoś ze swoich skrzywdzą.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Drastyczne kary, panie „staś” to są w Japonii, taki „zabezpieczony” japoński opój, prosto zza kierownicy, obligatoryjnie wieziony jest do ciupy, gdzie przebywa pół roku, bez względu na status społeczny ochlapusa.
Pewnie u nas taki „zwyczaj” by sie nie przyjął – siedzieliby tylko ci co tzw.dojść i pleców nie mają.