Zlokalizowane przy marketach ładowarki samochodów elektrycznych nie są już niczym nowym w Polsce. Infrastrukturę tą od dłuższego czasu intensywnie rozwijają m.in. Lidl, Kaufland czy też Biedronka. Urządzenia pojawiają się przed sklepami Auchan, Carrefour, czy też ostatnio Stokrotkach. Teraz działania w tym kierunku wdrożył też Aldi.
Panuje powszechna opinia, że ładowarki mają być magnesem przyciągającym kierowców aut elektrycznych. Wszak podczas ładowania auta najczęściej udają się oni właśnie na zakupy. Tymczasem budowa tych urządzeń jest obowiązkiem. Zgodnie z unijnymi przepisami, od 1 stycznia 2025 r. każdy budynek niemieszkalny, niebędący własnością małego lub średniego przedsiębiorstwa, posiadający więcej niż 20 stanowisk postojowych, będzie musiał posiadać minimum jeden punkt ładowania.
Pierwsze stacje ładowania Aldi uruchomiło w sierpniu. Były to 22 urządzenia zamontowane m.in. przy al. Spółdzielczości Pracy, ul. Głuskiej, Gospodarczej i Nałkowskich w Lublinie oraz Piaseckiej, Wyszyńskiego i al. NSZZ „Solidarność” w Świdniku.
Ładowarki funkcjonują pod marką GreenWay, pierwsze z nich miały moc 11 kW, obecnie planowana jest rozbudowa o szybsze urządzenia. Docelowo elektryczne auto będzie można naładować przy 284 marketach sieci Aldi. Obecnie wg. planu standardowego, za 1 kWh zapłacimy 1,95 zł (AC) lub 3,15 zł (DC). W przypadku ładowania jednorazowego cena 1 kWh wynosi 2,05 zł (AC) lub 3,25 zł (DC). Pracownicy Aldi otrzymali zniżki.
Śmiałe plany w tym zakresie mają też pozostałe duże sieci handlowe. Kaufland ogłosił, że do końca tego roku każdy z jego sklepów z parkingiem będzie miał co najmniej jedną stację ładowania. W przypadku Lidla ma to nastąpić do 2025 roku. Biedronka zakłada, że jej stacje ładowania w Polsce będą rozmieszczone tak, by możliwe było poruszanie się po kraju, korzystając wyłącznie z ładowarek na parkingach przed sklepami. W tym roku urządzenia mają działać w 600 lokalizacjach. Stokrotka na początek ogłosiła budowę ładowarek w 114 miejscach.
21 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I w każdą niedzielę też?
Ciekawe, ilu pracowników stać na auto elektryczne.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tylko jest jeden problem cena tej pseudo ekologii!! Taniej mnie wychodzi ( mieszkając w mieście) jeżdżenie dieslem benzyną a nie mówiąc o LPG rozkłada na deski te eklektyki. Elektryk jest tylko dla śpiących wokół np. Lublina posiadających fotowoltaikę pracujących w Lublinie, a płacących podatki na wsiach wokół Lublina!!!