Wszystko wskazuje na to, że w poniedziałek 8 kwietnia rozpocznie się ogólnopolski strajk nauczycieli. Rozmowy protestujących z rządem trwają od dłuższego czasu, dzisiaj odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Prezydium Rady Dialogu Społecznego na temat sytuacji w oświacie. Stronom nie udało się jednak zawrzeć porozumienia, co gorzej, jak twierdzą związkowcy, sytuacja została jeszcze bardziej zaogniona. Wicepremier Beata Szydło przedstawiła „nowy pakt społeczny dla oświaty”, w którym zaproponowała nauczycielom m.in. zmiany systemowe połączone z propozycją wzrostu wynagrodzeń.
„Pakt” zakłada wprowadzenie zmian w postaci zwiększenie pensum, czyli czasu, który nauczyciel musi przepracować z uczniami. Obecnie jest to 18 godzin, zaś założenia mówią o 22 a nawet 24 godzinach. To z kolei zapewniłoby podwyżki wynagrodzeń. Jednak nie od razu. Termin ich wprowadzenia to nawet 2023 rok. Nauczyciele tłumaczą, że tego typu propozycje są nie do zaakceptowania, gdyż wiążą się ze znaczną redukcją zatrudnienia w szkołach. Wszystko dlatego, że już teraz wielu dyrektorów szkół ma problem z zapewnieniem nauczycielom owych 18 godzin lekcyjnych. Zwłaszcza dotyczy to mniejszych placówek jak też nauczycieli tzw. niszowych przedmiotów.
Wicepremier Beata Szydło wyjaśniała zaś, że strona rządowa postawiła jeden najważniejszy warunek do spełnienia przez protestujących, czyli zapewnienie aby strajk nie odbywał się w czasie zbliżających się egzaminów. Te zaś odbędą się od 10 kwietnia, kiedy to rozpoczyna się trzydniowy egzamin gimnazjalny. Później, od poniedziałku 15 kwietnia, rozpocznie się egzamin ósmoklasistów. Jak dodała Beata Szydło, związkowcy nie wyrazili chęci podpisania porozumienia. Ci zaś odpowiadają, że poszli na ustępstwa dwukrotnie łagodząc swoje żądania. Zamiast natychmiastowego wzrostu wynagrodzeń o 1000 złotych dla każdego nauczyciela, zgodzili się na 15 proc. podwyżkę od stycznia i kolejną taką samą od września. Rozmowy ostatniej szansy planowane są na niedzielę, jednak jak zapewniają związkowcy, nie spodziewają się oni żadnych konkretów.
Udział w przyszłotygodniowym strajku zadeklarowało 80 proc. placówek oświatowych. W samym tylko Lublinie strajkować będzie 110 placówek oświatowych. Tak wynika bowiem z najnowszych danych, jakie na bieżąco przekazują dyrektorzy lubelskich szkół i przedszkoli. Urząd Miasta zapewnia, że jeśli rozmowy związkowców z rządem nie przyniosą kompromisu i dojedzie do strajku, Wydział Oświaty i Wychowania Urzędu Miasta Lublin będzie przyjmował zgłoszenia od dyrektorów placówek, w których jest problem z zapewnieniem opieki i o potrzebie zorganizowania dodatkowego wsparcia.


(fot. lublin112)
70 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jestem za, a nawet przeciw. Hm, rozumiem nauczycieli ale zawsze można się dogadać. Jak tak wszyscy zaczną protestować i twardo trzymać swoich racji to w końcu wróci to co było,a każdy wie co było,że „piniendzy” nie było i nie ma. A co mają powiedzieć sektory prywatne. Może tak na kontrakty tak jak pielęgniarki po 8tyś. na ręke, po 16 godz. dziennie 7 dni w tygodniu. Nie wiem nie znam się zarobiony jestem. Ps 500plus to którego wypłacają 😉
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Podwyżki dla nauczycieli ok, ale niech się podzielą tą podwyzką z rodzicami, którzy odwalają za nich pracę w domu z dziećmi. Więcej prac domowych, zero tłumaczenia tylko wymagania. Najpierw niech zapracują, a później walczą o podwyżki. Wtedy stanę do strajku razem z nimi. A teraz nie mam czasu bo muszę dzieciom wytłumaczyć lekcje.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Uczniowie też mają prawo do ostrych protestów przeciw takim efektom nauczania. Nie teraz pilnie obserwują i uczą się jak to zrobić – przecież w szkole uczy się czegoś.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Chcą protestować? Nie ma problemu, chcą zarabiaćb wiecej i bardzo dobrze, ale prostest kosztem dzieci i ich egzaminów to skur…..o w czystej pistaci.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wybór tego terminu pokazuje, że jednak praca nauczycieli to nie tylko te 18 h/ tydzień i że muszą np ogarnąć takie egzaminy… ponadto to bardzo ciężka praca w dobie roszczeniowych rodziców i jeszcze bardziej roszczeniowych „pociech”… Druga sprawa skoro rząd trąbi swój sukces gospodarczy i przyznaje sobie miliony złotych nagród poza i tak wysokimi dietami (kilkukrotnie wyższymi od pensji nauczycieli) to nauczycielom jako sektorowi publicznemu też coś się należy z tego „tortu”…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nieźle sobie to wymyślili. Dwa i pół miesiąca wolnego, i ponad 3000 zł. na łapkę haha. Pozwalnialbym wszystkich co strajkuja. Jakoś w zlobkach maja ciężej i nie płaczą, tylko jak im nie pasuje to zmieniają robotę ?
Dziwią mnie ludzie którzy wybrali pewien zawód, nie licząc się z konsekwencjami małych zarobków i zabierania roboty do domu ??, a później lament bo nie starcza do dziesiątego. Mi też nie starcza i jakoś leci ??
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dokładnie, powiem więcej. Idąc na studia nauczycielskie człowiek z góry wie że kokosow nie będzie, więc trzeba było się zastanowić na początku obierania kariery