Dr hab. Urszula Kosior-Korzecka, prorektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie ds. studenckich i dydaktyki, odniosła się do sprawy królików oraz innych zwierząt przebywających na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej. Jej komentarz pojawił się po emocjonującym zdarzeniu, do którego doszło w sobotę, 9 maja, na terenie skansenu.
Ekspertka podkreśla, że od wielu lat zawodowo zajmuje się tematyką związaną z utrzymaniem zwierząt.
— Jestem pracownikiem Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie od 30 lat. Mam wiedzę, jak powinny być utrzymywane zwierzęta, zarówno towarzyszące jak i gospodarskie. Jestem też od kilkunastu lat ekspertem w lokalnej komisji do spraw doświadczeń na zwierzętach w Lublinie. Od dwóch lat współpracujemy z Muzeum Wsi Lubelskiej, więc stosunkowo często tam bywam. Ostatni raz byłam w piątek. Widziałam w jakich warunkach są utrzymywane króliki, kozy, konie i owce. Uważam, że zwierzęta tam mają zapewnione doskonałe warunki. Duże lepsze niż gdzie indziej. Zwłaszcza króliki. Pan dyrektor jest na tyle dobrym gospodarzem, że jeśli ma jakieś wątpliwości czy pytania związane z utrzymaniem zwierząt, to w ramach porozumienia z naszą uczelnią, kieruje prośby o konsultacje.
Muzeum uspokaja odwiedzających
Muzeum Wsi Lubelskiej zamieściło również nagranie z komentarzem dotyczącym królików. Placówka zapewnia, że zwierzęta są bezpieczne i pozostają pod opieką.
— Po emocjonującym dniu chcemy wszystkich uspokoić – nasze króliki – co widać na nagranym dziś rano filmiku – są bezpieczne, spokojne i nadal można je odwiedzać w Zagrodzie Królików w Muzeum Wsi Lubelskiej. Dziękujemy Gościom i Przyjaciołom naszego Muzeum za wsparcie i przypominamy, że dobro zwierząt zawsze pozostaje dla nas najważniejsze.
Stanowisko prorektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie jest istotnym głosem w dyskusji, ponieważ odnosi się bezpośrednio do warunków bytowania zwierząt w skansenie. Jak wynika z jej wypowiedzi, placówka korzysta z konsultacji uczelni w zakresie opieki nad zwierzętami, a współpraca trwa od dwóch lat.
Sporne relacje po sobotnim zdarzeniu
Tłem sprawy jest sytuacja, do której doszło w sobotę, 9 maja. Do Muzeum Wsi Lubelskiej przyszła grupa osób z jednego z lubelskich stowarzyszeń zajmujących się pomocą zwierzętom. Kobiety miały ze sobą klatki, po czym skierowały się do zagrody z królikami. Tam miały odławiać zwierzęta, wskazując, że przebywają one w złych warunkach, a ich stan zdrowia budzi zastrzeżenia. Pracownicy skansenu powiadomili o wszystkim policję.
Dyrekcja placówki określa sprawę jako niezwykle bulwersującą, a wizytę aktywistek nazywa wtargnięciem do muzeum. Według przedstawicieli skansenu kobiety miały zastraszyć pracowników recepcji oraz działu przyrodniczego. Sam odłów zwierząt miał być, w ocenie placówki, bezprawny. W związku z tym interweniowała ochrona, a na miejsce wezwano policję.
— W sprawę zaangażował się wezwany na miejsce lekarz weterynarii opiekujący się naszymi zwierzętami, powiadomiliśmy również telefonicznie Powiatowego Lekarza Weterynarii, który nie zgłosił zastrzeżeń do realizowanej przez nas opieki nad zwierzętami. Ostatecznie osoby, które wtargnęły na teren skansenu, zostały zmuszone do zwrotu zwierząt i opuszczenia terenu Muzeum w asyście policji — dodają przedstawiciele placówki.
Dyrekcja Muzeum Wsi Lubelskiej zaznacza również, że wszystkie zwierzęta przebywające na terenie placówki znajdują się pod stałą opieką lekarza weterynarii. Jak zapewnia, stale podnoszone są również standardy ich bytowania. Skansen ma być miejscem przyjaznym zwierzętom, „gdzie kury, kaczki i gęsi swobodnie spacerują po zagrodach, a odwiedzający mogą odpocząć w sielskiej atmosferze, spacerując z psem, dla którego zawsze czeka miska z wodą”.
Stowarzyszenie przedstawia inną wersję wydarzeń
Zupełnie inaczej sprawę przedstawiają przedstawiciele Stowarzyszenia Uszaty Lublin. Podkreślają, że wizyta w skansenie była efektem interwencji podjętej po otrzymaniu alarmującego zgłoszenia. Według organizacji jedna z osób zwiedzających muzeum miała zauważyć, że króliki są zakrwawione i przetrzymywane w złych warunkach.
— Nasze działania na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej odbywały się w sposób otwarty i za wiedzą pracowników placówki. Po przybyciu poinformowałyśmy pracownika kasy, że reprezentujemy Stowarzyszenie Uszaty Lublin oraz że otrzymałyśmy zgłoszenie dotyczące możliwego pogryzienia królików, w związku z czym chcemy ocenić ich stan zdrowia. Zostałyśmy poinformowane, że wejście może odbyć się wyłącznie w obecności pracownika muzeum, na którego czekałyśmy około 40 minut. Następnie pracownik skansenu zaprowadził nas do zagrody i otworzył zamknięte na kłódkę pomieszczenie, w którym przebywały zwierzęta — wskazuje Stowarzyszenie.
Następnie, po zapoznaniu się ze stanem królików, kobiety poinformowały, że chcą je zabezpieczyć. Według ich relacji początkowo nikt nie miał zgłaszać zastrzeżeń wobec odbioru zwierząt. W pewnym momencie interweniowali jednak pracownicy ochrony. Aktywistki zapewniają, że to one wezwały policję, a powiatowego lekarza weterynarii mieli powiadomić funkcjonariusze.
— Podkreślamy, że na żadnym etapie nie zastraszałyśmy pracowników muzeum ani nie zachowywałyśmy się agresywnie — informują przedstawicieli Stowarzyszenia.
Jednocześnie wskazują, że nie zgadzają się z zarzutami dotyczącymi zastraszania pracowników muzeum oraz agresywnego zachowania. Jak wynika z ich relacji, ostatecznie zwierzęta zostały wypuszczone z powrotem do zagrody na podstawie decyzji wydanej telefonicznie przez Powiatowego Inspektora Weterynarii.
Muzeum zapowiada kroki prawne
Muzeum Wsi Lubelskiej stanowczo sprzeciwia się działaniom aktywistek i zapowiada podjęcie kroków prawnych.
— Nie zgadzamy się na agresję i łamanie prawa. Osoby, które wtargnęły na teren Muzeum, fałszywie interpretując pojęcie dobrostanu zwierząt, naraziły je na ogromny stres, pracowników na wielogodzinną dezorganizację pracy, zaś naszym gościom uniemożliwiły zwiedzanie części ekspozycji Muzeum — czytamy w oświadczeniu skansenu.
Placówka wyjaśnia, że planowane działania mają służyć ochronie dobrego imienia Muzeum Wsi Lubelskiej oraz bezpieczeństwa znajdujących się tam zwierząt. Sprawa wzbudziła duże emocje, a obie strony przedstawiają odmienne wersje sobotnich wydarzeń. W tym kontekście szczególne znaczenie ma opinia ekspertki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, która po niedawnej wizycie w skansenie oceniła warunki utrzymania zwierząt jako bardzo dobre.
Źródło: Muzeum Wsi Lubelskiej
30 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Te niby aktywistki wyobrażają sobie, że mogą ot tak bezkarnie wchodzic i zabierać zwierzęta z muzeum? I co chciały z nimi zrobić już po zabraniu? Mam nadzieję, że poniosą za to odpowiedzialność. Widziałem te króliki kilka dni temu. Mają świetne warunki, wybieg na dworze i pomieszczenie w środku domu. Lekarze weterynarii i eksperci mówią, że wszystko jest w porządku. To skandal, co one wyprawiają.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Po zabraniu chciały zorganizować zbiórkę na biedne króliczki, a faktycznie na biedne aktywistki.
Schemat znany od ładnych paru lat, na ogół dotyczy psów, ale ta opcja pewnie w Lublinie i okolicach już zajęta przez starszych kolegów aktywiszczów, a za coś żyć trzeba.
Dziwi mnie tylko, że nadal masa ludzi się nabiera na tych cwaniaków, ale to tak jak z wnuczkami, amerykańskimi żołnierzami albo markowym sprzętem od Romka wracającego z targów, który chętnie sprzeda za ułamek ceny, bo nie ma ma paliwo albo coś. 😁
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Najgorsze jest to że naukowcy muszą fikać koziołki i tłumaczyć się bandzie D, ebili którzy nigdy nie widzieli inwentarza na wsi. Policja powinna ich pozamykać, a sąd wydać wyrok lub nakaz leczenia, do tego skarbówka powinna prześwietlić ich dochody i od jakich lobbystów dostają kasę. Porada za darmo. Nic nie chcę za nią. Wykonać!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zapraszam te aktywistki do mnie akurat wtedy jak będę zacinał kurę. Zobaczą trochę krwi i sposób patroszenia. Tylko radzę z daleka, bo obuch z siekiery czasem spada i wtedy może polecieć dużo więcej (nie)winnej krwi.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
ale AKTYWISZCZA już wydały wyrok xD ekspertka nie ma nic do powiedzenia.
Idiokracja.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ponoć prowadzą przytułek dla królików, oddają je do adopcji, ale – jak sądzę – od każdego nowego „rodzica” biorą „co łaska”. W Skansenie miały je podane w kupie, zdrowe, już wykastrowane, w sam raz do kolekcji. Wystarczyło przyjść że skrzynkami i króliki wyłowić😛
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Naturalną rzeczą jest, że króliki walczą między sobą o samicę, dominację w grupie, lepszy dostęp do pokarmu. Ustalają wtedy hierarchię w stadzie. Takie bójki mogą być krwawe i trzeba rozdzielać i izolować zwierzaki dopóki się nie uspokoją.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Takie grzywny za tą kradzież powinny dostać żeby nie wypłaciły się do końca swojego życia, to odechciało by się im kraść i po kilkaset godzin przymusowych prac społecznych w jakichś ciężkich pracach,żeby nieroby nauczyły się jak się zarabia na chleb
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Trzeba przepuścić przez to stado zdezorientowanych samic w okresie ruji stado byków rozpłodowych.
Te aktywiszcza solidarne pozazdrościły królikom zdolności rozmnażania i stąd ta pacyfikacja.
Ja sądzę że chciały je zabrać stamtąd żeby w intymnej ciszy podpatrzeć jak robią to króliczki, Z drugiej jenak strony istnieje prawdopodobieństwo innego wynaturzenia.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Powinni podac do wiadomości publicznej,jakie nazwiska kryją sie pod hasłem „aktywistki”.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pewnie jedni i drudzy próbują się teraz wybielić, a prawda leży gdzieś po środku.