Lubelski oddział IPN ocenia, że uchwała stanowi kolejny etap budowania oficjalnego kultu Szuchewycza oraz innych przedstawicieli radykalnego ukraińskiego nacjonalizmu.
– Upamiętnienie tego zbrodniarza należy uznać za cios wymierzony w pamięć o ofiarach dokonanego na jego rozkaz ludobójstwa – czytamy w stanowisku instytutu.
IPN wskazuje na odpowiedzialność Szuchewycza za zbrodnie popełnione na Polakach, Żydach, Białorusinach, Ukraińcach, Rosjanach i przedstawicielach innych narodowości. Przypomina również jego udział w tworzeniu jednostek kolaboracyjnych działających u boku Niemców.
Instytut zwraca przy tym uwagę na równoczesne uhonorowanie Ołeha Olżycza, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji melnykowskiej, czyli OUN-M. Jak podkreśla, kierownictwo tej organizacji potępiało banderowskie zbrodnie, a sprzeciw wobec nich bywał przypłacany życiem.
Od działalności terrorystycznej do współpracy z Niemcami
W przedstawionym przez IPN rysie historycznym Szuchewycz pojawia się jako przedstawiciel najbardziej radykalnego pokolenia ukraińskich nacjonalistów. W 1929 roku został jednym z przywódców referatu bojowego OUN. Według instytutu współtworzył strategię terroru służącą destabilizacji Wołynia i Małopolski Wschodniej.
Celem zamachów byli także zwolennicy porozumienia polsko-ukraińskiego: urzędnicy, nauczyciele i działacze społeczni obu narodowości. IPN przypomina, że Szuchewycz koordynował przygotowania do zamachu na Tadeusza Hołówkę.
Polski polityk na kilka miesięcy przed śmiercią podkreślał, że Ukraińcy mają „prawo uważać się za współgospodarza kraju, któremu należy się pełnia praw równych z ludnością polską oraz poszanowanie jego interesów narodowych i kulturalnych”.
Kolejny wątek stanowiska dotyczy współpracy OUN z Niemcami. Jak podaje instytut, w latach trzydziestych niemiecki wywiad finansował działalność terrorystyczną organizacji, widząc w niej narzędzie destabilizacji Polski.
Plany eliminowania przeciwników i służba w niemieckich formacjach
IPN przywołuje opracowanie „Walka i działalność OUN w czasie wojny”, przygotowane przed rozpoczęciem wojny niemiecko-sowieckiej. Wskazuje Szuchewycza, Stepana Łenkawśkiego i Jarosława Stećkę jako jego współautorów.
Dokument zakładał wykorzystanie okresu po przejściu frontu, gdy „w czasie chaosu i zamieszania” miała pojawić się możliwość „likwidacji niepożądanych aktywistów polskich, rosyjskich i żydowskich”. Według instytutu realizacja tego scenariusza rozpoczęła się pod koniec czerwca 1941 roku.
W tym samym miesiącu Szuchewycz został zastępcą niemieckiego dowódcy batalionu Nachtigall. Lubelski IPN przypisuje tej jednostce zbrodnie na ludności żydowskiej popełnione latem 1941 roku.
W dalszej części materiału opisano służbę Szuchewycza i jego podwładnych w 201. batalionie policyjnym na Białorusi. Instytut wiąże działalność tej formacji z mordowaniem mieszkańców wsi pod pozorem zwalczania sowieckiej partyzantki.
Przytacza również relację świadka pacyfikacji, dotyczącą zachowania Szuchewycza i żołnierzy ukraińskich służących w niemieckiej formacji:
– Nazywał się Hauptman Szuchewycz. Anna Radwan, co jej syna skatowali i chcieli zastrzelić, padła mu do nóg, całując buty, błagała o litość, ukraiński Hauptman kopnął ją w twarz, że się krwią zalała. […] Ukraińcy byli gorsze bestie niż Niemcy i enkawudziści.
Według opisu zamieszczonego przez IPN mieszkańców skazanych na śmierć uratowało przybycie niemieckiego patrolu. Instytut ocenia, że działania na Białorusi poprzedzały realizację planu budowy „Ukrainy czystej jak szklanka wody”.
Odpowiedzialność za zbrodnie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej
W 1943 roku Szuchewycz kontynuował działalność w szeregach UPA. Jak wskazuje IPN, zaakceptował metody stosowane przez banderowską OUN i UPA wobec polskiej ludności Wołynia.
W komunikacie przytoczono rozkaz, który instytut przypisuje Szuchewyczowi:
– W pień wycinać. Czysto polskie wsie palić, wsie mieszane – tylko polską ludność niszczyć.
IPN podaje, że liczbę Polaków zamordowanych na Wołyniu szacuje się na około 60 tysięcy. Od przełomu 1943 i 1944 roku podobne działania, określane jako „scenariusz wołyński”, przeniesiono z pewnymi modyfikacjami do Małopolski Wschodniej.
Według instytutu uzasadnieniem rozkazu „rozszerzenia działań” miała być rzekoma rozbudowa baz Armii Krajowej. Szuchewycz rozwijał jednocześnie lokalne struktury dowodzenia. W ocenie IPN służyło to również przerzucaniu odpowiedzialności za mordy na niższych dowódców.
Ich działania przedstawiano jako „odpowiadanie” na aktywność AK, a nawet nieistniejącej – jak zaznacza instytut – „polskiej policji kierowanej przez SS”. Równolegle Szuchewycz polecił prowadzenie rozmów z Armią Krajową, których deklarowanym celem miało być „zawieszenie broni”.
IPN wskazuje na próby zacierania odpowiedzialności
Lubelski oddział instytutu opisuje także działania propagandowe kierownictwa banderowskiej OUN. Według jego stanowiska już wiosną 1944 roku podejmowano próby preparowania dowodów dotyczących przyczyn zbrodni i ich sprawców.
IPN ocenia, że Szuchewycz świadomie uczestniczył w budowaniu przekazu negującego skalę ludobójstwa dokonanego przez jego podwładnych oraz cele ukraińskich nacjonalistów.
Szuchewycz zginął 5 marca 1950 roku w Biłohorszczu koło Lwowa. W ocenie instytutu śmierć z rąk sowieckich funkcjonariuszy pomogła utrwalić jego legendę w środowiskach ukraińskiej emigracji. Właśnie w kontekście tej pamięci IPN krytykuje decyzję o ustanowieniu go jednym z patronów 2027 roku na Lwowszczyźnie.
Źródło: IPN Lublin
5 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ach ci nasi „bracia” plują nam w twarz, a my się uśmiechamy. Pomagać więcej
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Brawo brawo brawo, dalej myślcie że deszcz pada….
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kogoś nadal to dziwi? Próbują odrodzić nacjonalizm wśród młodych. A nasi dalej będą wysyłać dolary w zamian za ciszę w sprawie Podkarpacia
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Powinno się zerwać wszelkie stosunki dyplomatyczne z tym tworem ,a nie jakieś ubolewania oburzenia krytykowanie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Cudze ganicie, swego nie znacie.
IPN niech się zajmie żołnierzami wyklętymi, bo Bóg mi świadkiem, większość nie zasluguje na honory.