Przejdź do treści
czwartek, 8 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Sadownicy przywieźli pod ministerstwo pół tony owoców. Sprzedają je mieszkańcom stolicy (zdjęcia)

Kilkaset kilogramów owoców sprzedali dziś w kilka godzin sadownicy, którzy ustawili stragan przed budynkiem ministerstwa rolnictwa. Na jutro planują kolejną akcję.

fot. Agrounia

Przed budynkiem Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Warszawie trwa pikieta producentów owoców, w której biorą udział również sadownicy z naszego regionu. Jak już informowaliśmy, wczoraj zorganizowano tam „Malinowy targ wkurzonych”. Krzysztof Chmiel z powiatu kraśnickiego wyjaśniał, że rolnicy czują się pomijani i niepotrzebni. Do tego interwencja państwa dotycząca rządowego skupu malin sprawiła, iż cena tych owoców spadła jeszcze bardziej. Rolnik wskazywał, iż koszt wyprodukowania maliny mrożonej wynosi ok. 8 zł. Do tego należy doliczyć koszt pracownika w kwocie 2 zł. Tymczasem w niektórych skupach otrzymują oni za maliny poniżej 4 zł za kg.

Dziś pikietujący przywieźli pod ministerstwo kilkaset kilogramów owoców, z czego samych czereśni było pół tony. Do tego maliny, porzeczki i agrest. Ustawili stoisko, na którym sprzedawali je mieszkańcom Warszawy znacznie taniej, niż w sklepach. W ten sposób postanowiono pokazać, ile za owoce dostaje ich producent, oraz jak dużo zarabiają pośrednicy.

Zabrani poruszyli też jeszcze jeden problem. Mianowicie chodzi o działania firm skupujących owoce. Lider Agrounii Michał Kołodziejczak tłumaczył, że potrafią one wstrzymywać przyjmowanie owoców, aby za kilka dni kupić je w niższej klasie za bezcen. Sytuację potwierdził Łukasz Cmiel, który przywiózł do stolicy czereśnie ze swojego sadu. Wyjaśnia, że dzień wcześniej ich nie sprzedał.

– Te czereśnie zostały odrzucone, bo ogonek jednej z czereśni był lekko przysuszony. To są chore oczekiwania tylko po to, by specjalnie zbić cenę. A później za darmo każdy chętnie weźmie. To jest mafia – mówił producent owoców.

Jak podkreślają sadownicy, zainteresowanie mieszkańców Warszawy owocami w jak to określili, uczciwej cenie, było ogromne. Sprzedali 500 kg czereśni i ok. 100 kg malin. Jutro planują ponownie przyjechać pod ministerstwo ze swoimi owocami.

29 komentarzy

  1. SOLIS
    Odpowiedz

    Na 100% popieram komentarz Adriana

  2. Starzec
    Odpowiedz

    Kto im kazał sadzić tyle hektarów sadów i owoców kiedyś ludzie mieli 1/3 tego i każdy żył godnie.

    1. Stefanek
      Odpowiedz

      Bo tylko za granicą mogą być gospodarstwa wielkopowierzchniowe, takie jak na Ukrainę wielkości Lublina, tak ?

  3. Rolnik
    Odpowiedz

    I tak będziemy głosować na PIS nigdy więcej rządów PO PSL.

    1. Remik
      Odpowiedz

      Z Ciebie rolnik tyle ile masz rozumku

  4. sde
    Odpowiedz

    Polacy powoli oczy otwierają na oszustwa PISu , aby sie nachapać koryto dla swoich

  5. Adrian
    Odpowiedz

    Dlaczego rolnicy nie zrzeszą się i sami nie wezmą się za sprzedaż omijając pośredników?
    Dlaczego nie wybudują własnych przetwórni i magazynów?

    Bo nie są w stanie się zorganizować, jeden drugiego to by w łyżce wody utopił…
    Zawiść i zazdrość, cwaniactwo i zachłanność, do tego dochodzi jeszcze głosowanie na PiS i mamy to co mamy.

    1. co prawda to
      Odpowiedz

      Prawda. Jest w tym gorzka prawda o mentalności ludzi na polskiej wsi.

  6. VV
    Odpowiedz

    8+2??? Chyba ich pogieło.

    1. paf
      Odpowiedz

      Nie jestem rolnikiem, ale taką malinkę trzeba, podwiesić, podsypać nawozem, opryskać pewnie od jakiejś zarazy, no i jeszcze trzeba nawadniać żeby owoc wyrósł, bo susza wszechobecna. Tyle uprawa, ponieważ jeszcze trzeba ja zebrać „ręcznie” czyli zapłacić pracownikowi, a ten za darmo nie przyjdzie. Teraz widzisz dlaczego taka cena.

  7. Stefanek
    Odpowiedz

    Zaraz im straż miejska zrobi dobrze – bo przecież nie może być takiego bezprawia aby sprzedawać towary w miejscu do tego niewyznaczonych bez opłaty dodatkowej.

  8. Ted Ris
    Odpowiedz

    Czy wykupili miejscówki?

  9. SOLIS
    Odpowiedz

    Szkoda, że nie sprzedają w Lublinie, który jest bardzo drogi.
    Podam przykład może nie malinowy.
    Pączek w Skarżysku Kamiennej w cukierni kosztuje 1,60 PLN, a napoleonka 2,50 PLN – cena mąk aż tak się nie różni.

  10. Bernard
    Odpowiedz

    No tak banda cwaniakow nierobów kombinatorów jak było drogo to aby więcej aby więcej potem ci za wschodu za psia kasę robili a ci mość państwo jechali na wczasy za granicą

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia