Sprawa okazałego dębu rosnącego u zbiegu ul. Perłowej i ul. Bursztynowej w Lublinie wzburzyła trzy lala temu mieszkańców osiedla. Było to jedyne stare drzewo w okolicy, dlatego też, kiedy dowiedzieli się, iż ma zostać ono wycięte, postanowili stanąć w jego obronie. Zwłaszcza, że miał on aż 310 cm obwodu pnia co kwalifikowało go nawet do objęcia ochroną w postaci pomnika przyrody. Na pewien czas udało im się zablokować prace, jednak ostatecznie zostali na przegranej pozycji.
Na miejscu interweniowała policja oraz straż miejska. Okazało się, że wykonawca ma wszystkie niezbędne pozwolenia na wycinkę drzewa. Wydali je miejscy urzędnicy. Jak zapewniało wówczas Miasto Lublin, wydając decyzję na wycinkę drzewa, wykonane badanie dębu wykazało, że w koronie drzewa stwierdzono widoczny posusz fizjologiczny obejmujący około 30% masy. Tak samo pień drzewa ze względu na pęknięcie oraz ubytki miał być w bardzo złej kondycji zdrowotnej.
Jakby tego było mało, działka na której rósł dąb, choć znajdowała się w środku osiedla i przez lata mieszkańcy mieli do niej swobodny dostęp, należy do prywatnego właściciela. Ten oprócz zgody na wycinkę drzewa zaczął też się starać o zmianę przeznaczenia nieruchomości. Chciał aby zamiast budynków usługowych mogły tam stanąć bloki. Dlatego też w asyście pracowników ochrony teren został ogrodzony a następnie przystąpiono do wycinki dębu.
Jak nam wówczas wyjaśniała Justyna Góźdź z Urzędu Miasta Lublin, w zamian za usunięte drzewo inwestor został zobowiązany do posadzenia 10 sztuk ozdobnych drzew liściastych gatunków takich jak dąb, grab lub buk. Co więcej, miały być one już spore, gdyż mające co najmniej 12 cm obwodu pnia. Urzędnicy wyznaczyli na to czas do końca listopada 2021 roku. Kiedy drzewa się nie pojawiły, mieszkańcom oczywiście nie uszło to uwadze. Jednak wyszło na jaw, że w międzyczasie złożony został wniosek o zmianę terminu do czasu wykonania projektów planowanej inwestycji. Urzędnicy przesunęli więc termin wykonania nasadzeń do końca listopada 2024 roku.
– Nasadzenia miały się pojawić do końca ubiegłego miesiąca. Tymczasem na działce owe prace projektowe, na które się powoływano, nie ujawniły się w żaden sposób. Oczywiście nie zasadzono też żadnych drzew. Właściciel nadal nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań – zaalarmowali nas mieszkańcy.
Postanowiliśmy sprawdzić ów sygnał. Rzeczywiście od dnia wycinki dębu nigdzie nie posadzono nawet jednego drzewa. Urzędnicy wskazują również, że właściciel działki nie składał też kolejnych wniosków o zmianę terminu realizacji prac, do jakich był zobowiązany. W związku z tym wszczęte zostaną czynności wyjaśniające w tej sprawie.
– Ludzie podchodzą do tego emocjonalnie. Mieliśmy skrawek zieleni, latem miejsce, gdzie można było odetchnąć w cieniu. Przegraliśmy walkę o drzewo, które wycięto, jednak pamiętamy obietnice i zapewnienia dotyczące posadzenia nowych drzew. Widać jak deweloperzy podchodzą do tego typu spraw – mówi napotkana w pobliżu kobieta.
Jakie będą dalsze działania Ratusza w tej sprawie, mamy dowiedzieć się w styczniu. Wówczas podejmowane będą ewentualne dalsze decyzje.
29 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tak to zła decyzja. Ja też jestem tego zdania,że tego spóchniałka należało wyciąć dopiero wtedy,gdy jego martwe konary zabiją najwięcej jak tylko się da,miastowych głupków,”społeczników” oraz ormowców.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
za PISu pól polski wycieli dla kasy wielkie mi halo
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dziwić się że dziki do miast wchodzą jak lasy wyciente pisiory wychlastaly miliony hektarów i spszedaly za grosze niemcom
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Niech Blokersi se drzewka w doniczce posadzom na parapecie. A jak chcom duże to se działkę kupiom, lub pojadom na wieś do rodziny i tam zasadzom. Kradzieje cudzej własności.